Pewnego dnia postanowiliśmy zmienić nasze życie. Dokładnie rzecz ujmując, zmienimy miejsce zamieszkania, a to milowy krok i ogromna zmiana. Żeby nie było też za łatwo, postanowiliśmy, że nowe lokum musi być szyte na miarę naszych potrzeb, a to oznacza jedno – budujemy dom! A co, w końcu marzenia trzeba spełniać.

Nie myślałam nigdy, że będę miała dom. Wcześniej mieszkanie było dla mnie zupełnie wystarczające, wręcz idealne, bo nie wymagało zbyt wiele nakładu pracy w codziennym życiu. Jednak pojawienie się dzieci nieco zmienia spojrzenie na świat i gdzieś w głębi kłuło mnie to, że nie możemy spędzać czasu w ogrodzie, biegać boso po trawie, zrywać malin prosto z krzaka i mieć po prostu przestrzeń, do której z przyjemnością będziemy wracać. Mieszkanie w bloku stało się dla nas uciążliwe. Ja jeszcze mogłabym to znieść, ale z chłopem było już gorzej. Całe życie spędził w domu, a ja go tu zamknęłam w mieszkanku. Jego marzenia i potrzeby przeszły na mnie, a ja zupełnie się przed nimi nie broniłam. 

Jakiego miejsca szukaliśmy?

Kiedy tylko na horyzoncie pojawiła się opcja budowy domu, nie czekaliśmy i zaczęliśmy szukać odpowiedniej działki. Zależało nam na miejscu:

– spokojnym, ale niezbyt daleko od centrum, bo nie chcemy spędzać godzin w samochodzie

– otoczonym naturą

– dobrze skomunikowanym z miastem, żeby dzieci w przyszłości były samodzielne i poruszały się komunikacją miejską

– w sąsiedztwie którego zrobimy zakupy, pójdziemy do lekarza, poślemy dzieci do przedszkola i szkoły

Brzmi jak plan trudny do zrealizowania. Jednak lokalizacja jest najważniejszym elementem! Docelowo ma to być miejsce, w którym spędzimy resztę naszego życia i nie wyobrażam sobie, że za kilka lat miałabym przeklinać okolicę. Pokus było wiele – niższa cena, ale sąsiedztwo torów, widok na las, ale linie wysokiego napięcia na granicy działki, większa działka w podobnej cenie, ale korki o każdej porze w każdym możliwym kierunku. 

Na szczęście się udało! Znaleźliśmy dosyć szybko miejsce idealne, w którym jesteśmy zakochani. Za każdym razem, kiedy tam jedziemy, mam poczucie, że to właśnie miejsce dla nas, że będzie nam tam dobrze. Tak właśnie powinno być.

Sam wybór działki wymaga dokładnego przemyślenia i kalkulowania. Mieszkamy w Poznaniu i tutaj ceny bywają kosmiczne. W zielonych i przyjemnych częściach miasta, z których jest rzut beretem do centrum, działek jest niewiele, a ich ceny często są równe cenom gotowych domów jednorodzinnych pod miastem. Przykładem jest nasza okolica – bliskie obrzeża miasta, które stale się rozbudowują. Z kolei im dalej, tym taniej można kupić wymarzone miejsce, ale… ile czasu spędzisz w samochodzie, ile kasy wydasz na paliwo i eksploatację samochodu? Do tego dochodzą inne kwestie, jeśli masz dzieci – dojazdy do szkoły, na zajęcia dodatkowe, basen, do kina, do koleżanek i kolegów. Czy na dłuższą metę podołasz? Czy Twoja rodzina będzie tam szczęśliwa? Na te wszystkie pytania warto sobie odpowiedzieć przed podjęciem decyzji. 

Udało nam się trafić idealnie. Będziemy nadal mieszkać w Poznaniu, choć na jego totalnym końcu. Kilkaset metrów za naszą ulicą kończy się Poznań. Wokół mamy wszystko, czego będziemy potrzebować przez kolejne lata – przedszkole, szkołę, sklepy, restauracje, przychodnię itd. Mamy kilka opcji dojazdu do centrum i pracy. W okolicy budują się domy, dookoła są pola i dużo zieleni, a w bonusie 800 metrów od domu mamy jezioro! To miejsce to był strzał w dziesiątkę.

Jak będzie wyglądał nasz dom?

Od początku wiedzieliśmy, w jakim stylu chcemy mieć dom. Na szczęście upodobania moje i męża zgadzały się ze sobą i przynajmniej o część zewnętrzną nie będziemy się szarpać 😉 Prosta bryła, dach dwuspadowy, duże okna, coś w rodzaju nowoczesnej stodoły. Miejscowy plan zagospodarowania narzuca nam właśnie takie warunki, więc nie mamy żadnego zgrzytu. Dostosowując projekt do wymiarów działki, zdecydowaliśmy się na nieco wysunięty garaż i tak właśnie będzie wyglądał nasz dom.

Projekt własny czy gotowy?

Wiedzieliśmy, jak ma wyglądać nasz dom i jaki metraż nas interesuje. Poszukiwania “wzoru” zaczęliśmy od obejrzenia setek gotowych projektów. Pamiętam, jak na początku znaleźliśmy jeden projekt, w którym od razu się zakochaliśmy! Układ pomieszczeń wydawał się idealny, przeszklona cała ściana od strony ogrodu, piękna wizualizacja domu i jego wnętrza. Byliśmy gotowi już kupić projekt, ale najpierw zaplanowaliśmy spotkanie z budowlańcem. Cóż… spotkanie z fachowcem, który odkrył przed nami wszystkie wady projektu, brutalnie sprowadziło nas na ziemię. 

Okazało się, że proporcje pomieszczeń nie mają sensu, podane powierzchnie pomieszczeń nie uwzględniają skosów, a wtedy przecież inaczej liczy się metry kwadratowe, garaż, w którym narysowano 2 samochody, nigdy w życiu ich nie pomieści, no i orientacyjna kwota budowy tego właśnie domu nijak ma się do rzeczywistości, bo stanowiła może ¼ realnej kwoty. Sama przeszklona ściana byłaby ogromnym kosztem. Byliśmy bardzo zawiedzeni. Fachowiec zwrócił nam uwagę na to, że portale sprzedające projekty ładują sporo kasy w przygotowanie pięknych wizualizacji, bo to wzrok kupuje. Coś w tym jest. Ja już widziałam nas z kawą na kanapie w salonie, patrzących przez wielkie okna na ogród. Warto zorganizować takie spotkanie przed wydaniem kilku tysięcy na projekt. 

Po tym spotkaniu musieliśmy znowu szukać. W każdym projekcie coś nam nie pasowało, więc nie było lekko. Firma budowlana, z którą nawiązaliśmy współpracę, w ramach oferty zaproponowała nam usługę architekta. Kiedy w końcu znaleźliśmy projekt mniej więcej odpowiadający naszym potrzebom, pokazaliśmy go architektowi, powiedzieliśmy, co chcemy zmienić, a ten przygotował dla nas projekt idealny. To było świetnym rozwiązaniem.

Tak wyglądał początek naszej przygody z budową. Od momentu zakupu działki do wbicia pierwszej łopaty minął rok. Tyle czasu zajęło nam ogarnięcie projektu i formalności, choć przyznam, że nie spieszyliśmy się szczególnie. Zapewne da się to zrobić szybciej. Teraz już widzimy, jak dom rośnie w oczach i nie możemy się doczekać przeprowadzki. Co prawda do tego momentu jeszcze długa droga, ale wiem, że będzie fantastycznie!

Niebawem opowiem więcej o samym domu i co w nim będziemy mieli 😉