Prosiłaś 10 razy, żeby dziecię nie wędrowało z pełnym kubkiem po mieszkaniu. Prosiłaś kolejne 100 razy, żeby w końcu się ubrało, bo musicie wyjść z domu. Rozmawiałaś i tłumaczyłaś wielokrotnie, dlaczego musicie już wracać do domu z placu zabaw. Nic nie dociera. Woda rozlana w pokoju, Ty spóźniona, a powrót do domu z placu zabaw wiązał się z wybuchem złości dziecka i Twoim skrępowaniem. Aż ciśnie się na usta kilka gorzkich słów…

Biję się w piersi i przyznaję, że wiele razy byłam rodzicem do bani. Wiele razy podniosłam głos, powiedziałam coś bez zastanowienia, a potem docierało do mnie, jak bardzo złe było to, co powiedziałam i w jaki sposób to zrobiłam. Stres, za dużo bodźców, zbyt wiele na głowie i masz, choć to żadne usprawiedliwienie. Przecież jestem dorosła, mądrzejsza, powinnam panować nad sobą. Czasem jest naprawdę ciężko. I niestety wcale nie trzeba używać siły do tego, żeby wyrządzić dziecku krzywdę. Słowami możemy zranić je jeszcze bardziej. Zranić do tego stopnia, że już zawsze jedno przykre zdanie będzie błądziło po myślach i niczym złośliwy chochlik podcinało skrzydła w wielu sytuacjach.

Faktem jest, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile krzywdy możemy wyrządzić krzykiem, ironią czy ocenianiem drugiej osoby. Szczególnie cierpią na tym dzieci, które przyjmują nasze słowa jako prawdę, coś bezdyskusyjnego. “Jeśli mama mówi, że jestem zła, to taka jestem”. I ta prawda wtłaczana do głowy przy każdej okazji zostaje z dzieckiem na zawsze. Niestety straszenie dziecka, szantaż czy surowa krytyka to powszechne zachowania. Według raportu urzędu Rzecznika Praw Dziecka z 2017 roku, aż 66% badanych rodziców uznaje krzyk za skuteczną metodę wychowawczą. 40% twierdzi, że groźba “lania” przynosi oczekiwane rezultaty w relacji z dzieckiem. Oczekiwane, czyli jakie? Czy jako rodzice oczekujemy, żeby nasze dzieci bały się nas? Bo to murowany efekt takich metod, do tego brak pewności siebie, brak wiary we własne umiejętności, wycofanie. Brzmi jak szeroka gama problemów osobistych w dorosłym życiu.

Porozmawiajmy o przemocy

Coraz więcej mówi się o przemocy wobec dzieci. Mówi się przede wszystkim o przemocy fizycznej, bo jej skutki są zazwyczaj widoczne gołym okiem. Cóż, w kraju, w którym nadal przez sporą część dorosłych ludzi klapsy nie są uznawane za przemoc, należy podejmować temat przy każdej okazji. Jednak wciąż za mało mówi się o przemocy werbalnej, a powiedzmy sobie szczerze: krzyk, straszenie, ocenianie, krytyka, to też przemoc. Co powiesz, na szybki rachunek sumienia? Przywołaj w pamięci sytuacje z ostatnich dni, kiedy Twoje dziecko zrobiło coś, co Ci się nie spodobało, może coś zniszczyło, nie posłuchało Cię. Co wtedy powiedziałaś, jakim tonem, jakich słów użyłaś? Poczułaś to ukłucie w środku? Bo ja tak. To moje wyrzuty sumienia, bo zdaję sobie sprawę, że nawaliłam, choć bardzo tego nie chciałam. Ja nie chcę Cię pouczać czy oceniać, spokojnie. Jesteśmy takie same i tak samo każdego dnia zastanawiamy się, co możemy zrobić lepiej, bo zależy nam na dobru naszych dzieci. Przeczytaj zatem ten tekst do końca i popracujmy wspólnie nad poprawą.

Powszechne jest wciąż przekonanie, że “dziecko trzeba trzymać krótko”. Z tym zazwyczaj wiążą się zakazy, kary i wymaganie posłuszeństwa. Rodzice podążający tą drogą często w dyskusjach na temat szanowania potrzeb dzieci czy szukania sposobów radzenia sobie z pewnymi zachowaniami swoich pociech w opozycji do własnych metod stawiają “bezstresowe wychowanie” jako złą ścieżkę prowadzącą do tego, że dziecko robi, co chce. Zrozumieć z tego można tyle, że spora część rodziców widzi 2 możliwości – twarda dyscyplina lub pozwalanie na wszystko. A zupełnie nie o to przecież chodzi. Możemy, a nawet powinniśmy stawiać granice, pokazywać, co jest ok, a co nie i nie musimy do tego stosować krzyku czy chwytów poniżej pasa, jak szantaż. W tym wszystkim możemy traktować dziecko, jak partnera do rozmowy, szanować jego zdanie i fakt, że jest odrębną istotą z własnymi uczuciami, przemyśleniami czy nawet humorami (a te miewamy wszyscy bez względu na wiek!). Wystarczy zmienić sposób komunikacji!

Porozumienie bez Przemocy

Być może spotkałaś się już z pojęciem Porozumienia bez Przemocy. To koncepcja Marshalla B. Rosenberga, która zakłada komunikację pełną empatii, z poszanowaniem uczuć i potrzeb rozmówcy. Porozumienie kładzie duży nacisk na stronę językową komunikatów. Marshall Rosenberg wyróżnił symbolicznie dwa języki wzajemnej komunikacji: język Żyrafy i język Szakala. Pierwszy jest przykładem empatycznej, pozytywnej i efektywnej komunikacji bez przemocy, drugi – komunikacji opartej na agresji. Niestety w codziennym pędzie i stresie często przemawia przez nas ten drugi, co nie prowadzi do niczego dobrego. Warto też dopowiedzieć sobie, że agresja słowna, to nie tylko wulgaryzmy czy obelgi, bo tak może to być rozumiane. Spójrz na poniższy komiks, w którym z pewnością odnajdziesz siebie w danych sytuacjach. To świetne przykłady pokazujące, jakiego typu komunikaty wpływają na dziecko negatywnie i jak możemy inaczej poprowadzić komunikację z uwzględnieniem potrzeb i emocji dziecka.

Porozumienie bez Przemocy
Porozumienie bez Przemocy

źródło: Wydawnictwo Klett

A teraz spróbuj postawić się na miejscu dziecka. W jaki sposób chciałabyś, żeby komunikowali się z Tobą inni ludzie? Jak Twój szef miałby się do Ciebie zwracać? W jaki sposób mąż mógłby zwrócić Ci na coś uwagę? Ja zdecydowanie wybieram język Żyrafy. Co zatem możesz zrobić, żeby wyeliminować język Szakala? Przede wszystkim otwórz się na potrzeby dziecka. Wiesz, tak sobie myślę, że jako dorośli zapominamy o tym, że dzieci przecież muszą się nauczyć wyrażania emocji i mówienia o swoich potrzebach. Rodzicielstwo byłoby zbyt proste, gdybyśmy mieli z głowy ten temat. Wydaje nam się, że dziecko doskonale nas rozumie, a jeśli robi coś, co nam się nie podoba, to pewnie robi to złośliwie i myśli tylko o sobie. Nic bardziej mylnego. Stawiając pytania: „Co czujesz?”, „Czego potrzebujesz?”, umożliwiamy sobie lepsze rozumienie sygnałów, jakie druga strona chce przekazać. Dzięki temu dziecko ma szansę na zrozumienie oraz nazwanie własnych emocji i potrzeb, a dorosły może lepiej je odczytać.

Dlaczego ta koncepcja jest obecnie tak istotna? Dlaczego powinniśmy o niej rozmawiać i edukować rodziców? Pamiętajmy o tym, że wychowujemy dziecko, które kiedyś będzie dorosłym człowiekiem. To właśnie teraz kształtujemy jego postawy, sposób komunikacji i pokazujemy, jak radzić sobie z emocjami, jak reagować w wielu sytuacjach. Ten kapitał nasze dzieci wniosą do dorosłego życia, będą powielać nasze zachowania i stosować te same metody względem innych ludzi. Jak zatem wyobrażasz sobie w przyszłości własne dziecko? Jak będzie rozmawiało ze swoją drugą połową, swoimi dziećmi, całym otoczeniem?

Ale nie tylko my komunikujemy się z dzieckiem. Na co dzień przebywa ono w przedszkolu czy szkole, chodzi na różne zajęcia. W tych miejscach również należy pracować nad sposobem komunikacji z dziećmi i uczyć rozwiązywania problemów z empatią i szacunkiem do drugiej osoby. W przedszkolach, w których zostały wprowadzone zasady Porozumienia, odnotowuje się znaczące obniżenie liczby konfliktów między dziećmi, w których dochodzi do agresji werbalnej lub fizycznej, aktywne poszukiwanie możliwych rozwiązań przez dzieci, rozumienie i wyrażanie swoich potrzeb, otwartość na potrzeby innych, umiejętność stawiania granic. Wydawnictwo Klett wychodząc naprzeciw dzisiejszym problem, stworzyło kurs dla 3-, 4-, 5- i 6-latków „Żyrafa Ola i przyjaciele”, do realizacji w placówkach przedszkolnych, oparty na koncepcji Porozumienia bez Przemocy. Dzięki przeróżnym zadaniom, zabawom i dyskusjom dzieci mogą uczyć się samodzielności w rozwiązywaniu problemów i komunikacji opartej na koncepcji PBP.

Szczegóły: https://klett.pl/przedszkola/wychowanie-przedszkolne/ogolne/zyrafa-ola-i-przyjaciele

W czasach pełnych agresji przede wszystkim słownej, której rozpowszechnianie znacznie ułatwił dostępny dla każdego Internet, bardzo ważne jest to, abyśmy uczyli nasze dzieci empatii, szacunku, ale również nazywania własnych emocji i potrzeb. To my i otoczenie stanowimy wzór dla maluchów. Dlatego tak istotne jest, aby zarówno dom rodzinny, jak i inne miejsca, w których przebywają nasze dzieci, były pozbawione agresji. Edukacja i współpraca między rodzicami, a na przykład przedszkolem pozwoli nam na wychowanie ludzi pewnych siebie, wierzących we własne umiejętności, niebojących się wyzwań, a przy tym szanujących potrzeby i emocje innych. Chyba właśnie tego byśmy chcieli, prawda?