To właśnie ten dzień, na którego myśl drżysz z nerwów. Zbliża się wieczór i doskonale wiesz, jak to się wszystko potoczy. Będzie wrzask, będą łzy i sporej gimnastyki będzie wymagało od Ciebie, żeby wieczorna toaleta zakończyła się sukcesem. A przecież to tylko mycie włosów dziecka! Czy zawsze musi się to wiązać z dramatem?

Znam temat doskonale. Zaliczyliśmy okres, kiedy hasło “dzisiaj myjemy włosy” wywoływało lament nie z tej ziemi. Były momenty takie, że już naprawdę mieliśmy wyrzuty sumienia, a sąsiedzi mogli sobie pomyśleć, że obdzieramy dziecko ze skóry. Że też nie odwiedziły nas wtedy odpowiednie służby, to cud. W okolicach trzecich urodzin Hanki przyszedł do nas bunt na mycie włosów. Nie pomagało tłumaczenie czy prośby. Nie i koniec. Jednak konieczność mycia włosów nie podlega dyskusji, więc musieliśmy przyjmować wrzaski na klatę, szukając po drodze sposobu na złagodzenie jej dramatycznej reakcji.

Jeśli wydaje Ci się, że Twoje dziecko już zawsze będzie krzyczało podczas kąpieli, to być może uspokoi Cię fakt, że u nas trwało to dobre pół roku. Przez ten czas przetestowaliśmy wiele sposobów, o których opowiem niżej. Tak czy inaczej, doskonale wiem, jak wykańczające mogą być takie wieczorne ekscesy. Nie chcesz przecież źle dla dziecka i wręcz trudno Ci zrozumieć ten paniczny strach, ale nie da się odkładać w nieskończoność mycia głowy! Mam zatem nadzieję, że te rady pomogą Wam uporać się z problemem, a mycie włosów dziecka stanie się przyjemnością dla obojga.

Jakie sposoby przetestowaliśmy:

  • zabezpieczenie oczu – pierwsza myśl, która przychodzi do głowy, kiedy zastanawiasz się, w czym tkwi problem, to woda i szampon spływające do oczu. Fakt… może to nie być przyjemne. U nas wyglądało to tak, że prosiliśmy dziecię, żeby odchyliło głowę do tyłu. Ok, działa. Zaczynaliśmy polewać głowę wodą, a ta szła automatycznie do przodu no i wszystko leciało do oczu, a potem to już tylko wrzask. Próbowaliśmy zatem zasłaniać oczy ręką, polewać głowę ze specjalnego wiaderka, Hanna zakładała też okulary do pływania, co nie było zbyt wygodne przy samym myciu. Są też dostępne w sklepach specjalne ronda zakładane na głowę. Niestety u nas nic z tych rzeczy nie zdało egzaminu…

  • za duży hałas – szum wody lecącej ze słuchawki jest dosyć głośny i nie każdemu musi odpowiadać. Zresztą po całym dniu aktywności i bodźców ten hałas może być naprawdę drażniący. I tu znowu wspominam o wiaderku do polewania wodą. Fajne rozwiązanie, choć dla nas było skuteczne do czasu. Przy długich włosach wymagających porządnego spłukania wiaderko już się nie sprawdzało

  • chodźmy na basen – hmm… skoro na basenie może nurkować, wchodzić pod wodospady i szaleć bez opamiętania, to mycie włosów powinno być ok, prawda? Logiczne. Jednak dla dziecka to zupełnie inne rzeczy i próby jakiegokolwiek tłumaczenia kończyły się obrazą. Mimo wszystko warto spróbować również tego sposobu

  • wspólne zakupy – wycieczka do sklepu i wspólny wybór szamponu i ewentualnych akcesoriów do mycia może mieć ogromne znaczenie. Może się okazać, że do tej pory zapach szamponu, choć nam wydawał się piękny, to dla dziecka jest drażniący. A może samo opakowanie musi być bardziej atrakcyjne. Nigdy nie wiesz, co się kryje w głowie dziecka 😉

Wszystkie z tych sposobów jak najbardziej możesz wypróbować. U nas był to mix wszystkich możliwości! A teraz zdradzę Ci, co tak naprawdę u nas zadziałało. Nasze dziecko trzeba było po prostu zagadać, ale nie byle jak. Musieliśmy przenieść się na basen i zjeżdżać krętymi zjeżdżalniami, w których woda oblewała głowę, a dokładniej barwnie o tym opowiadać:

– Jaką zjeżdżalnią dzisiaj zjeżdżamy?

– Żółtą.

– Ok, w takim razie siadamy, odpychamy się, lecimy. Łuuuuu… teraz w prawo… teraz woda leci po głowie… Łaaaa ale szybko! Zaraz wpadniesz do basenu!

Dziecię wkręcało się w zabawę, z zamkniętymi oczami przechylało się na boki, a my w tym czasie mogliśmy umyć włosy. Potem weszliśmy na kolejny etap bajkopisarstwa i na przykład kosmetyki z postaciami na opakowaniach zyskały imiona. Ba, nawet wąż prysznicowy został mianowany anakondą Jadzią i przed każdym myciem włosów Hanka wita się z anakondą, pyta, co u niej słychać i dopiero wtedy można rozpocząć mycie włosów. W tym czasie pogada sobie ze wszystkimi Frankami, Kasiami i wszyscy są zadowoleni.

I tak zdarzają się gorsze dni i nic wtedy nie możemy poradzić, ale coraz rzadziej mamy problem z tym, żeby przekonać dziecko do mycia włosów. Wyszła nam z tego bardzo fajna zabawa, w której pomogły nam świetne kosmetyki marki OnlyBio. Przeprowadziliśmy mały dziecięcy test, oceniając najważniejsze dla czterolatki wskaźniki.

Kosmetyki naturalne OnlyBio

Test kosmetyków do kąpieli OnlyBio okiem dziecka

OnlyBio to polska marka kosmetyków naturalnych. Takie lubimy najbardziej 😉 Są wegańskie, biodegradowalne i zawierają 99,55% składników pochodzenia naturalnego. Kupić je możesz w sklepie naturalnypunktwidzenia.pl

Wybraliśmy dwa zestawy dla dwóch ancymonów:

  • hipoalergiczne dla dzieci (Jurek) – pianka do mycia i płyn do kąpieli
  • dla dzieci od 3-go roku życia (Hanna) – żel do mycia ciała, płyn do kąpieli i szampon
Kosmetyki naturalne OnlyBio

Jak Hanka oceniła nowe kosmetyki?

Zapach – mmm mama, ale ładnie pachnie!

Fajowość – mamo, mamo, ja chcę dzisiaj ten płyn do kąpieli i ten szampon. Proszę, proszę!

Delikatność – ale dotknij moją rączkę i zobacz, jaką mam mięciutką skórę!

Dziecko prawdę Ci powie! A w związku z tym, że Jurek jeszcze nie może zabrać głosu, to pozwolę sobie tu wtrącić własną ocenę produktów. Zestaw hipoalergiczny dla niego sprawdza się idealnie. Kiedy wychodzimy z basenu, od razu widzę, jak jego skóra reaguje na chemię w wodzie. Na basen chodzimy regularnie, więc bardzo ważne dla mnie jest to, żeby odpowiednio zadbać o jego delikatną skórę. Po użyciu pianki do mycia nie muszę już stosować niczego do nawilżania, a wychodzę z założenia, że im mniej, tym lepiej i bardziej zdrowo. Produkty hipoalergiczne OnlyBio zostały dostosowane do skóry dziecka ze skłonnościami do uczuleń, podrażnień i z objawami atopowego zapalenia skóry. Hania też ma delikatną skórę, skłonną do przesuszania i jej seria również załatwia sprawę. A do tego w czasie mycia włosów może sobie pogadać z niebieskim Frankiem z opakowania 🙂

Jakie Ty masz patenty na mycie włosów dziecka?

Odwiedź sklep

naturalnypunktwidzenia.pl