Podobno drugie dziecko ma lepiej. To pierwsze przeciera szlaki, przedziera się przez chaszcze niewiedzy rodziców i toruje łagodniejszą drogę dla młodszego rodzeństwa. Niewątpliwie ma to sens, choć ja jestem zdania, że każde dziecko przeciera swój własny szlak. Natomiast z całą pewnością to ja jako mama przy drugim dziecku mam lepiej. I chyba w tym tkwi sedno sprawy.

Tak to już jest, że część kobiet instynkt macierzyński ma wręcz od zawsze. Cudowne matczyne umiejętności, usposobienie, podejście wyssane z mlekiem matki. Rodzą dziecko i bach… one wszystko wiedzą. Opieka nad dzieckiem, pielęgnowanie, zabawianie jest dla nich tak naturalne, jak oddychanie. Po prostu to robią i już. Ale są też kobiety, które tego wszystkiego muszą się nauczyć. Strach, uprzedzenia, a często nawet wstyd są silniejsze i starają się z tym walczyć. To w zasadzie tak jak w każdej innej dziedzinie. Jedni mają talent, inni zapierdzielają, żeby jakoś ogarniać temat.

Ja należę do grupy matek uczących się. Uczę się każdego dnia, sprawdzam, testuję, ponoszę porażki. Początek macierzyństwa był dla mnie bardzo trudny. Patrzyłam na małą istotę i zastanawiałam się, czy ja na pewno jestem w dobrym miejscu. Czarna magia. Ja wręcz nie czułam się dobrze. Rola mamy uwierała mnie niczym za ciasne spodnie. Na szczęście z czasem to się zmieniło, z czego teraz może korzystać drugorodny. Klocki we łbie się poprzestawiały i przyznaję, że czasem aż mam wyrzuty sumienia, że za pierwszym razem tak nie było. Bo byłoby zupełnie inaczej, gdybym za pierwszym razem wiedziała to, co wiem teraz. Gdybym tylko…

… odważniej weszła w dziecięcy świat! Śpiewam, tańczę, podskakuję, recytuję, udaję zwierzęta, wygłupiam się na całego. Tak jest teraz. Zauroczyła mnie dziecięcia radość odkrywania świata i odkrywam go razem z nimi. Kiedyś było inaczej. Krępowałam się, bo ktoś usłyszy, zobaczy i nieśmiało zabawiałam pierworodną. Nie będzie nadużyciem, nawet jeśli porównam to do spaceru nago środkiem ulicy. Tak się obnażać?! Potrzebowałam sporo czasu, żeby dać się wciągnąć w dziecięce zabawy. Stąpałam po nieznanym lądzie, który teraz jest już moją krainą. Żałuję, że nie było tak od początku. Za to teraz nadrabiam.

… bardziej żyła tu i teraz, dla niej. Tyle muszę zrobić, tyle nadgonić, tyle zmienić. Muszę i chcę wrócić do pracy. Muszę znaleźć czas na wszystko. Wtedy wydawało mi się, że musiałam. Dzisiaj wiem, że te chwile nie wrócą. Szkoda… Żyję bardziej tu i teraz. Jestem przede wszystkim dla nich. Odkryłam, że nic nie muszę, że mogę odpuścić i skupić się na tym, co naprawdę ważne. Na to też potrzebowałam czasu. Na szczęście teraz korzystają z tego oboje.

… wiedziała, że prawda nie siedzi w różowym pokoiku z pięknymi mebelkami i boskimi strojami. Prawdziwe macierzyństwo bywa bezlitosne. Nieprzespane noce, brak czasu, zmęczenie, natłok obowiązków, wylane łzy. Ale jak to jest, że wszędzie spotykam obrazki pięknych, uśmiechniętych dzieci i ich mam, w stylowych ciuszkach, designerskich pokojach. Dlaczego u nich wszystko wygląda tak lekko, łatwo, bezproblemowo, kiedy ja każdego dnia walczę, żeby przystawić dziecko do piersi i zrobić więcej niż odłożyć brudny kubek na kuchenny blat. Jak?! Jesteśmy karmione idealnymi zdjęciami, gdzie poza kadrem często jest dramat. Ale tego nie wiemy. Z czasem zmądrzałam, nabrałam dystansu, przestałam się porównywać. Wiem, że idealnie nigdy nie będzie, bo to kłamstwo. Wolę prawdę nawet najgorszą.

… słuchała siebie i nie wątpiła. Tego też musiałam się nauczyć. 9 miesięcy ciąży to jest nic! Mija jak jedno mrugnięcie. Nie jesteś w stanie przygotować się do bycia mamą. Czy do tego w ogóle da się przygotować? Nagle pewnego dnia zostajesz postawiona na środku sceny i musisz grać. Tylko co? Jasne, że wątpisz. Jasne też jest, że zaliczysz kilka wtop. Na szczęście pewność siebie przychodzi z czasem.

Byłoby łatwiej, gdybym to wszystko wiedziała już na początku, a radość z macierzyństwa byłaby pewnie większa. Cóż, każda z nas musi swoje przejść, żeby wyciągnąć wnioski. Dzisiaj na pewno jestem lepszą mamą, choć do tej pory każdego dnia starałam się być możliwie najdoskonalszą wersją siebie. Jutro będę miała szansę być jeszcze lepszą. Ty też.

 


Przeczytaj też

Do marki, która też ma dość