Pełną parą wkroczyliśmy w etap rozszerzania diety i już pierwszy miesiąc za nami. Obserwowanie Jurka, kiedy je, to dla mnie ogromna przyjemność, taki fetysz wręcz rzekłabym. I im bardziej umorusany, tym lepiej i weselej! W końcu niech jedzenie będzie dla dziecka fajną przygodą.

Dokładnie dzisiaj (12.07.2018) Jurek kończy 7 miesięcy, a rozszerzanie diety rozpoczęliśmy równo miesiąc temu. Rozwojowo to dla niego bardzo intensywny miesiąc pełny nowych smaków i faktur. Dzielę się z Wami często zdjęciami z jego posiłkami i pada od Was sporo pytań. W związku z tym postanowiłam podsumować pierwszy miesiąc tej naszej przygody z jedzeniem i znajdziecie tu odpowiedzi na nurtujące pytania.

Zacznijmy od tego, że w rozszerzaniu diety postawiłam na metodę BLW. Dlaczego tak i dlaczego zaczęliśmy po skończeniu przez Jurka 6  miesięcy, a nie wcześniej? O tym możecie przeczytać w tekście -> Rozszerzanie diety niemowlaka – 4 miesiące Jurka i co dalej. Ja już teraz wiem, że dobrze zrobiłam. Ale do rzeczy! Poniżej wszystko, co może Was zainteresować na początku rozszerzania diety niemowlaka.

 

Rozszerzanie diety

Ile zębów ma Jurek?

Ani jednego! Świetnie daje radę rozdrabniać jedzenie dziąsłami. Zresztą orzechów jeszcze nie dostał, a raczej rzeczy, które są dosyć miękkie.

Czy siedzi sam?

Nie siada jeszcze sam z pozycji czworaczej, ale siedzi stabilnie. Miesiąc temu, kiedy dostał pierwszy posiłek stały, również siedział. Jeśli dziecko nie siedzi samodzielnie, można je posadzić na kolanach i przytrzymać.

O jakich porach je?

Pierwsze dwa tygodnie rozszerzania diety zaczęliśmy od posiłku w okolicy południa. Były to zazwyczaj pojedyncze produkty. Potem zaczęłam wprowadzać śniadania około 8 i obiady około 13. Teraz mamy te 2 posiłki i powoli będę myślała nad kolacją.

Ile zjada?

Zjada tyle, ile ma ochotę. Trudno mi powiedzieć dokładnie, bo raz są to dwie łyżeczki płatków owsianych, a innym razem garść borówek czy kilka różyczek brokuła.

Co je?

Jurek je wszystko to, co mu podaję. To niesamowite, ale do tej pory nie zdarzyło się, żeby coś odrzucił. Z warzyw uwielbia brokuły, kalafior, fasolkę szparagową, ziemniaki, dynię, pomidory, ogórki (różne, kiszone też), cukinię, paprykę, marchew. Z owoców zaliczył truskawki, maliny, czerwoną porzeczkę, winogrona, banany, arbuza, awokado, borówki, śliwki, morele, jabłka. Do tego makarony, kasze, płatki jaglane, owsiane, amarantus ekspandowany, jajko. Na początku dawałam mu pojedyncze produkty lub kilka na raz. Teraz zaczynam łączyć to sensownie np. zupa pomidorowa na bulionie warzywnym z kaszą manną, kasza orkiszowa z dynią, makaron z pomidorami itp. Wspaniałe jest to, że rozszerzanie diety przypadło nam na okres letni, kiedy mamy nieograniczony dostęp do sezonowych warzyw i owoców!

Czy się krztusi?

Czasem mu się zdarzy. Częściej krztusi się podczas picia mleka, niż jedząc pokarmy w kawałkach! Odkrztuszanie to cenna umiejętność i tej dziecko musi się nauczyć.

Jakie ma krzesełko?

Mamy najzwyklejsze, używane krzesełko do karmienia. Wychodzę z założenia, że w tych pierwszych miesiącach, kiedy dziecko poznaje jedzenie, a to poznawanie jest dosyć brudne, nie ma co szarpać się na drogie krzesełka. Niech będzie bezpieczne i pozwoli maluchowi swobodnie jeść.

Jakich używamy gadżetów do jedzenia?

Ze specjalnych gadżetów dla maluchów mamy… nic. Serio, nie kupowałam jeszcze nawet zastawy dla Jurka. Małe łyżeczki mamy, miseczki mamy, fartuszków nie potrzebujemy. Sadzam go w pieluszce i hulaj dusza. Jedyną rzecz, którą kupiłam z myślą o nauce, to kubek Doidy Cup. Nie chcę uczyć Jurka picia z butelki ze smoczkiem. Fajna rzecz, która została nam jeszcze po Hance to silikonowy talerz Ezpz. Świetnie się sprawdza, bo jedzenie nie ucieka na boki.

Czy je tylko samodzielnie?

Nie. Najczęściej je samodzielnie i wtedy po prostu kładę pokrojone produkty na tacce krzesełka. BLW nie zakłada jednak, że to jedyny sposób jedzenia. Czasem karmię go łyżeczką, kiedy mam dla niego kaszę z jakimś warzywem. On dostaje drugą łyżeczkę i jakoś działamy. Jeśli danie wymaga mojej pomocy, to pomagam.

Jak mu idzie nauka picia?

Na razie kubek to zabawka i do samodzielnego picia jeszcze daleka droga. Mimo wszystko po posiłku przytrzymuję kubek, on łapie za uchwyty i zawsze coś mu tam do buzi wleci. Na początku tak to właśnie wygląda i wiem, że ma czas jeszcze na samodzielne picie.

To nasze rozszerzanie diety bardzo mi się podoba. Kiedy ma się luz do tego, jak dziecko je, ile i czy jest przy tym bałagan, to jest to bardzo przyjemne i cieszy oko. Trzeba przede wszystkim pamiętać o tym, żeby słuchać dziecka i odczytywać sygnały, jakie wysyła. Już wiem, kiedy Jurek nie ma ochoty dalej jeść i musimy zakończyć posiedzenie. Wiem też, kiedy niecierpliwi się, bo czeka na posiłek. Już przyzwyczaił się do tego, że siadamy razem i jemy. I to kolejny temat, który tak bardzo różni Hankę i Jurka. Dla mnie to niesamowite.

Chcesz zapytać o coś jeszcze? Brakuje Ci jakiejś informacji? Pisz śmiało!