Wiesz, że urodzisz małego człowieka jesienno-zimową porą i co dalej? Zachodzisz w głowę, jak ubrać takiego malucha. Wiesz, że potrzebuje ciepła, ale ile tego ciepła, żeby nie przesadzić? Przecież chcesz, żeby było dobrze.


Co jak co, ale dla mnie to był naprawdę poważny problem. Hanka urodzona na koniec kwietnia nie przysporzyła mi takich problemów. Wiosna w pełni, ciepło, słońce i mniej więcej wiedziałam, jak ją ubrać. A tu masz ci los, grudniowy chłopak nam się trafił i niezła zagwozdka z tymi ubraniami. Już nie wspomnę o samym ubieraniu w te warstwy, czapki, kombinezony małego człowieczka dosyć sztywnego i niewspółpracującego. O matko!

Kilka kwestii zaprzątało moją głowę przez całą ciążę. Bo wiedząc, że ciało noworodka samo nie reguluje temperatury, nie chciałam, żeby zbyt ciepłe ubrania go przegrzewały. Jak wiadomo lepiej, żeby było chłodno, niż jak ma być za ciepło. I tak się zastanawiałam na przykład, w czym maluch powinien spać, żeby ten sen był dobry jakościowo, a nie przerywany co chwilę, bo za ciepło, bo się zapocił, czy coś go uwiera. Jak też ubrać takie kilkutygodniowe dziecko na zimowy spacer? Zgrzana głowa w czapce to standard, a chciałam tego uniknąć. Grube kombinezony też nie pozwalają skórze oddychać. Zresztą zima jaka jest, każdy widzi. Jednego dnia -3 stopnie, a następnego +5. Już widzę, że na miniony miesiąc powinnam mieć 3 kombinezony o różnej grubości, żeby dostosować się do warunków na dworze. Paranoja!

Miałam jeszcze jeden w zasadzie najistotniejszy problem, bo związany z bezpieczeństwem dziecka. Jak przewozić je w samochodzie? Standardowy zimowy kombinezon odpada, bo jest za gruby. Pasy w foteliku powinny mocno przylegać do ciała, więc dziecko powinno się rozebrać w samochodzie. Tak, łatwo mówić, ale nie mam garażu czy podziemnego parkingu, a moje auto potrzebuje dobrych 10 minut, żeby się nagrzać. Do tego bywają dni, kiedy 5 razy wpinam i wypinam nosidło z auta, bo jeździmy, załatwiamy i co chwilę wysiadamy i wsiadamy. Pod tym względem zima z noworodkiem jest przekichana.

Po przejrzeniu setek kombinezonów, śpiworków do spania i do fotelika, wciąż miałam wątpliwości i nie mogłam się na nic zdecydować. Wiesz, to może wydawać się śmieszne, w końcu to tylko ciuchy. Jednak na przykładzie Hanki wiem, że jakość i rodzaj materiału mają spore znaczenie na przykład przy ochronie przed infekcjami (możesz przeczytać tu Jesień i zima, dzieci i ubrania. Jeśli chcesz uchronić malucha przed infekcjami, zacznij od tej jednej rzeczy). Potwierdzeniem tego może być fakt, że nie dostaje żadnych suplementów diety, je to, co zwykle, czyli niewiele i raczej monotonnie, a po kilku zmianach w garderobie chodzi do przedszkola nieprzerwanie od 3 miesięcy, kiedy jej koledzy łapią infekcję za infekcją. Dlatego finalnie wybraliśmy to, co sprawdzone i zaopatrzyliśmy się w kilka rzeczy z wełny merino od Wonderwool Cudowna Wełna.

Dlaczego merino? Ja zbzikowałam na jej punkcie, dosłownie! Wełna merino ma dużo fajnych właściwości, które sprawiają, że to świetny materiał dla dzieci. Wspominałam już, że takie maluchy nie potrafią jeszcze regulować temperatury własnego ciała. Zimą, kiedy w pokojach włączone jest ogrzewanie i temperatura może się wahać, łatwo o przegrzanie lub wychłodzenie niemowlaka. A za tym idzie niespokojny i przerywany sen. Sama przebudzam się, kiedy zrobi mi się za ciepło albo Skiba ukradnie całą kołdrę i poczuję chłód. Dlatego fajnym rozwiązaniem jest śpiworek z merino. Do tego ciepłe body z tego samego materiału i nie potrzebujemy nic więcej. Wełna merino odprowadza wilgoć z ciała na zewnątrz, a zatrzymuje ciepło, więc nie ma możliwości, żeby dziecko obudziło się z mokrymi plecami. To materiał, który oddycha i dopasowuje się do warunków. Taki bodziak i śpiworek sprawdzają się też latem i wtedy będą przyjemnie chłodzić malucha. Dodatkowo spanie w tym śpiworku jest turbo bezpieczne. Nie krępuje ruchów i dziecko w zasadzie nie ma się w co zaplątać. Co więcej, merino jest idealnym materiałem dla małych alergików, bo jest hipoalergiczna i antybakteryjna. W pierwszych miesiącach życia dziecka, kiedy często pojawiają się problemy ze skórą, jest to bardzo istotne.

Problem spacerów i przewożenia Jerza w samochodzie rozwiązaliśmy za pomocą dwóch rzeczy. Dzięki temu można też nieco zaoszczędzić na zimowej wyprawce, bo nie musisz kupować trzech różnych kocyków na każdą pogodę, co najmniej dwóch kombinezonów cieńszego i grubszego i osobno śpiworka czy otulacza do nosidła. Nam w zupełności wystarczają koc i kombinezon z wełny merino. Te ciepłe, oddychające i przyjemne w dotyku rzeczy sprawdzają się świetnie zarówno przy mrozie (jak do tej pory zaliczyliśmy -5), jak i przy dodatnich temperaturach. Sam kocyk jest też idealny do otulania malucha. Dobrym zakupem jest również czapka. Po długim spacerze niemowlak nie będzie miał mokrej głowy pod czapką, co często zdarza się przy sztucznych materiałach.

I wreszcie co z tym samochodem? Kombinezon do fotelika? Tak. Żeby jazda samochodem była bezpieczna, należy ściągnąć puchowe kurtki lub grube kombinezony i dopiero wtedy zapiąć pasy i odpowiednio mocno je dociągnąć. To samo dotyczy dorosłych. W praktyce oznacza to rozbieranie malucha za każdym razem, nawet jeśli to tylko 5 minut jazdy do sklepu. Wypadki zdarzają się wszędzie, więc lepiej tego nie ignorować. Kombinezon od Wonderwool Cudowna Wełna jest bardzo ciepły, ale tym samym nie jest bardzo gruby. Grubość można porównać do cieplejszej bluzy. Dzięki temu pasy można mocno dociągnąć, przez co przylegają do ciała dziecka i nie ma ryzyka, że wyślizgnie się z nich w razie wypadku. Sporo rodziców, żeby uniknąć marznięcia w samochodzie, kupuję śpiworki, przez które można przełożyć pasy. To rozwiązanie też wydaje się ok, ale trzeba koniecznie zwrócić uwagę na materiał, z jakiego są wykonane. Często widuję takie śpiworki z materiału minky. Niestety ten materiał podczas ewentualnego zapalenia zachowuje się jak folia, czyli topi się. Wełna merino jest ognioodporna, co jest bardzo istotne. Oczywiście nikt nie zakłada, że będzie miał wypadek z dzieckiem na tylnej kanapie i po prostu o tym się nie myśli. Dlatego piszę o tym ku przestrodze.

Wiesz, co jeszcze urzekło mnie w produktach z wełny merino? Są proste, minimalistyczne, bez zbędnych wzorów, w delikatnych kolorach. Nadają się dla każdego i to również świetny pomysł na prezent. Łatwo je pielęgnować tak, żeby na długo zachowały swój piękny wygląd. Do tego są trwałe i nie trzeba ich prasować! Na pewno zostaną w rodzinie na długie lata i posłużą jeszcze innym maluchom. Kto wie, może w przyszłości skorzysta z nich trzeci Skiba 😉

A tutaj mam dla Ciebie wyprawkowy niezbędnik od Wonderwool. Więcej znajdziesz na stronie wonderwool.pl/wyprawka