Wybór akcesoriów dla dzieci i rodziców jest tak wielki, że zwariować można. Na każdym kroku możesz natknąć się na informację, że dana rzecz jest super gadżetem niezbędnym przy maluchu i koniecznie musi się znaleźć w wyprawce dla noworodka. Z tą niezbędnością bym dyskutowała, ale fakt, że dzisiaj można sobie ułatwić rodzicielstwo, bardzo mnie cieszy.

Teraz ponownie mogłam podejść do tematu wyprawki. Przed narodzinami Hanki byłam kompletnie zielona, jeśli chodzi o znajomość gadżetów dla dzieci i rodziców. Postawiłam na to, co było niezbędne. Przez ponad trzy lata do kolejnej ciąży obserwowałam, co pojawia się na rynku i co jest warte uwagi, ale nie miałam powodu, żeby kupić cokolwiek. Dlatego tym razem podeszłam do tematu wyprawki życzeniowo i postanowiłam zaszaleć. A co mi tam! W końcu nie wiem, czy jeszcze kiedyś będę miała okazję cieszyć się zakupami przed porodem, a przyznam, że to ogromna frajda.

W trakcie ciąży stworzyłam sobie listę rzeczy, które bym chciała i tak oto po miesiącu użytkowania wiem, co warto dołączyć do wyprawki dla malucha. Poniżej moja lista fajnych rzeczy:

MR B Lullalove

SuperZabawka MR B, czyli dwa w jednym do zabawy i jako ratunek na kolki. Jest to zabawka sensoryczna z kontrastowymi kolorami, co świetnie działa na zmysły malucha. Do tego kilka metek, szeleszczące elementy i mamy przepis na zabawkę, która długo posłuży maluchowi. Druga funkcja MR B, dla mnie zbawienna, to termoforek. Muszę przyznać, że matczyna intuicja się nie myli. Choć przy Hani nie poznaliśmy tematu kolek, to kompletując wyprawkę dla Jurka, coś mi podpowiadało, że termoforek z pewnością się przyda. Niestety nie myliłam się i już po tygodniu sprawdziliśmy skuteczność ciepłych okładów na brzuch. Do zabawki dołączony jest wkład solny, który po użyciu wystarczy włożyć do gorącej wody, aby znów był gotowy do pomocy. Solidnie wykonana zabawka polskiej produkcji. Moim zdaniem warta swojej ceny.

Tu kupisz: sklep.lullalove.com

Whisbear szumiący miś

Kolejna zabawka z funkcją “ratunkową”. Tym razem jednak ratunek niesie szum. Jedne mamy twierdzą, że żyć bez niego nie mogą, bo dzieci szybko się uspokajają. Inne za to nie zauważyły, żeby szum działał na malucha. Sama nie wiedziałam, czy szumiący miś nam się przyda, ale sam wygląd przytulanki bardzo mi się podoba, więc postanowiłam to sprawdzić. Jurek polubił swojego misia i patrzy na niego z zainteresowaniem. Świetne jest to, że ma magnesy w łapkach i sam kształt pozwala na zawieszenie go na łóżeczku czy wózku. Sam szum, hmm… nie jest u nas niezbędny do uspokojenia. To już indywidualna kwestia każdego malucha.

Tu kupisz: whisbear.pl

Cocobelt

Gadżet dla wszystkich rodziców, dla których zmorą jest noszenie fotelika, czyli pas Cocobelt. Jak ja żałuję, że nie miałam go przy Hani! Jestem niska, siły zbyt wiele nie mam, a fotelik do samochodu trzeba donieść. Dodatkowo zawsze jakieś tobołki i człapałam przez parking jak obładowany wielbłąd, stękając przy tym z bólu. Sam fotelik swoje waży, do tego coraz cięższy maluch i ręce wysiadały. Dzięki Cocobelt noszenie fotelika jest o wiele łatwiejsze. Pas rozkłada ciężar na ramieniu, nie musisz się wyginać i opierasz fotelik o biodro. Dla mnie ekstra rozwiązanie.

Tu kupisz: www.3kiwi.pl

Kocyk z wełny merino Wonderwool

Okazuje się, że nawet wybór kocyka dla dziecka może być nie lada wyzwaniem. W sklepach znajdziesz ich wiele, ale sporo z nich jest wykonana ze sztucznych włókien. Jednak ten zimowy to kocyk do zadań specjalnych. Musi nie tylko ogrzać malucha, ale też odprowadzać wilgoć, czego nie zapewnią sztuczne materiały. Kocyk z wełny merino służy nam wszędzie. Mogę owinąć nim Jurka do snu i wiem, że będzie mu ciepło i przytulnie, a jednocześnie nie przegrzeje się i nie spoci. Zabieramy go też na spacery i do samochodu. Jest bardzo przyjemny w dotyku i bardzo żałuję, że nie mam takiego w rozmiarze dla mnie 😉

Tu kupisz: wonderwool.pl

Hamaczek Koala Amazonas

To jedyna rzecz na tej liście, którą mieliśmy już dla Hanki. Hamaczek Koala Amazonas ponownie jest niezastąpionym gadżetem i do tego pięknie wygląda. Można go postawić w dowolnym miejscu czy zabrać ze sobą np. do dziadków na niedzielny obiad, żeby maluch wygodnie sobie spał. Rozłożenie hamaczka zajmuje minutę. Hamaczek ma też swoje specjalne zastosowanie, bo odciąża brzuszek dziecka, co daje ulgę przy kolkach. Czyli dla nas jak znalazł. Pozytywnie wpływa też na zmysł równowagi. Delikatne bujanie uspokaja malucha, a mama może napić się upragnionej kawy. Moją pełną recenzję hamaczka znajdziesz tu.

Tu kupisz: amazonas-baby.pl

Łóżeczko dostawne Lionelo Theo

Doskonale pamiętam pierwsze miesiące z Hanką i to, że noce spędzała z nami w łóżku. Każda pobudka na karmienie kończyła się tym, że zasypiała obok mnie, a ja już nie miałam siły jej przekładać do łóżeczka. Nie było to zbyt wygodne, bo spanie z maluchem u boku oznacza nieruchome leżenie. Tym razem chciałam, żeby Jurek był blisko, ale jednak w swoim łóżeczku, co zresztą jest bezpieczniejsze. Wybraliśmy łóżeczko dostawne Lionelo i to był strzał w 10. Jurek śpi tuż obok mnie i kiedy się przebudzi, mogę szybko zareagować zanim rozbudzi się na amen. Do tego ja śpię wygodnie i spokojnie. A po zapięciu opuszczonego boku, mogę przenieść łóżeczko np. do salonu i mieć syna zawsze na oku.

Więcej info: lionelo.com

Water Wipes

Wszyscy rodzice doskonale wiedzą, że mokre chusteczki są niezastąpione i nadają się do… wszystkiego. Mnie jednak zależało na tym, żeby były jak najdelikatniejsze, bo przede wszystkim mają służyć dziecku. Po przestudiowaniu różnych analiz składów mój wybór padł na Water Wipes. To chusteczki nasączone wodą z odrobiną ekstraktu z owoców. Żadnej chemii, żadnych dodatkowych składników, tylko czysta woda. Skóra Jurka jest idealna, nie ma podrażnień i nie muszę stosować kremów do pupy czy pudru. Oczywiście równie dobrze mogłabym mieć gaziki nasączone wodą i tyle. Ok, jednak jestem wygodna i nie mam czasu na taką zabawę. Poza tym chusteczki w opakowaniu zawsze mogę zabrać ze sobą.

Chusteczki są dostępne w wielu drogeriach internetowych i w Rossmanie.

MomMe

Jestem wielką fanką kosmetyków naturalnych i zarówno my, jak i Hanka od dawien dawna używamy tylko takich. Oczywiste zatem było dla mnie to, że muszę znaleźć fajne kosmetyki dla Jurka, które będziemy mogli stosować od pierwszego dnia. Wybrałam kosmetyki MomMe, składające się w 100% z naturalnych składników. Są świetne! Wydajne, delikatne i skóra Jurka dzięki nim jest gładka. Wyznając zasadę, że im mniej, tym lepiej, kupiłam łagodny żel do mycia 2 w 1, puszysty krem łagodzący, delikatne mleczko pielęgnacyjne i zimowy krem do zadań specjalnych. Krem zimowy jest genialny! W składzie nie ma ani kropli wody, dzięki czemu rzeczywiście chroni buzię dziecka. O składach tych kosmetyków możesz poczytać na blogu srokao.pl

Tu kupisz: mommecosmetics.com

 

Masz swoje hity wyprawkowe? Podziel się koniecznie info w komentarzu tu lub na Facebooku! 🙂