Jednym z pierwszych dylematów pojawiających się już w czasie ciąży jest to, gdzie po porodzie ulokować małego człowieka. Własny pokój, kącik w sypialni rodziców, a może spanie z dzieckiem? Które rozwiązanie jest najlepsze?


Zwolenników i przeciwników tych rozwiązań znajdziesz wielu i każdy zarzuci Cię swoimi racjami. Jedni nie wyobrażają sobie spania w jednym łóżku z dzieckiem. Inni za to odwołując się do emocji, bliskości i budowania więzi, nie rozważają nawet innej opcji, jak dzielenie łóżka z małolatem. Ten temat z pewnością wywołuje wiele emocji zaraz po sprzeczkach o sposób karmienia niemowlaka czy szczepienia. Ja mogę już w tym miejscu poradzić Ci tylko jedno – zrób tak, jak uważasz. To Ty masz się z tym dobrze czuć i dziecko.

Nie wiem, czy dzieci, które śpią z rodzicami, czują się bardziej kochane od tych nocujących we własnych łóżeczkach. W końcu więź budujemy 24 godziny na dobę, a nie tylko w nocy. Ba, przecież każde dziecko jest inne i jedno rzeczywiście nie odklei się od mamy na noc i tylko jej bliskość zapewni choć odrobinę spokojnego snu. Za to inne najszybciej zaśnie we własnej przestrzeni. Uwierz mi, wiem coś o tym. Dwoje dzieci w domu i każde ma zupełnie inne upodobania w kwestii zasypiania.

Hanka już od pierwszych dni pokochała swoje łóżeczko, które stało w rogu sypialni. Odłożona do niego bez jęknięcia odpływała w parę chwil. Jedynie w nocy na karmienie zgarniałam ją do siebie, choć nie było to konieczne. Tak było mi po prostu wygodniej. Jerz to zdecydowanie bardziej wymagająca bestia. Tylko i wyłącznie mój zapach i dotyk ukoją go do snu. I wszystko poprzedzone dosyć długim bujaniem. Taki egzemplarz high need baby mi się trafił i nic na to nie poradzę. No i właśnie przechodzimy do jeszcze jednej kwestii. Możesz planować, jak to będzie. Możesz urządzać piękny pokoik z wymarzonym białym łóżeczkiem i mebelkami do kompletu. Rzeczywistość i tak zweryfikuje Twoje plany. Bo jeśli nie wyobrażasz sobie wspólnego spania, to może się okazać, że to jedyne wyjście, bo inaczej czekają Cię nieprzespane, pełne płaczu noce. A przecież nie chcesz, żeby pękło Ci serce, a dziecko się zapłakało, prawda?

Dobre strony współspania

Lubię to nasze wspólne spanie z Jurkiem. Tak sobie myślę, że to jedyna okazja, żebym miała go tak blisko siebie. Hankę już trudno czasem złapać i wycyganić przytulasa, więc muszę się nacieszyć. Poza tym jakby nie było, spanie z dzieckiem ma wiele zalet. Po pierwsze sen dziecka jest głębszy i spokojniejszy, dzięki zaspokajaniu potrzeby bezpieczeństwa i bliskości. Nocne karmienie jest o wiele łatwiejsze, a pobudki nie są tak męczące, kiedy nie ma konieczności wstawania z łóżka i pędzenia do łóżeczka dziecka. Podobno dzięki współspaniu jest mniejsze ryzyko pojawienia się depresji poporodowej. Co więcej, wspólne spanie reguluje temperaturę ciała dziecka, jego oddech i tętno, więc mamy tu również korzyści zdrowotne, a to z kolei zmniejsza ryzyko wystąpienia zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej SIDS.

Żeby jednak było bezpiecznie, należy przestrzegać kilku zasad współspania. Po pierwsze z dzieckiem nie powinny spać osoby palące. To właśnie palenie papierosów przez rodziców jest uznane za jeden z głównych czynników SIDS. Dym, choć tego nie widać i palacz tego nie czuje, osadza się na ubraniach, włosach i skórze i jest ogromnym zagrożeniem dla dziecka. Oczywiste jest też to, że wspólne spanie odpada, kiedy rodzic sięgnie po alkohol czy inne używki. Nie śpimy razem na kanapie czy innych wynalazkach. Bezpieczne współspanie może mieć miejsce na łóżku z płaskim, dosyć twardym materacem, a maluch do 6 miesiąca życia powinien być ułożony na plecach. Powinno się również usunąć zbędne przedmioty z łóżka, dodatkowe poduchy, koce i wszelkie ozdoby, które nie są potrzebne do snu. I najważniejsze – z dzieckiem mogą spać tylko rodzice. Babcia, ciocia czy ktokolwiek inny odpada. Sen mamy jest zupełnie inny i w razie jakiegokolwiek zagrożenia obudzi się. Inne osoby mogą zasnąć na tyle twardo, że będzie to niebezpieczne dla dziecka. Nie wiem, czy Ty też tak masz, ale ja rzeczywiście wszystko słyszę przez sen i cały czas jestem czujna.

Współspanie to nie tylko dzielenie łóżka

Nie jest konieczne ściskanie się w łóżku, żeby zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa podczas snu. Do współspania zalicza się również opcja dostawki i muszę przyznać, że to pośrednie rozwiązanie jest doskonałe. Już wcześniej wspominałam, że zdecydowaliśmy się na łóżeczko dostawne Lionelo Theo (Wyprawka dla noworodka. Moje hity, które nie zawiodły). Po ponad miesiącu użytkowania wiem, że to zdecydowanie lepszy wybór na pierwsze miesiące życia dziecka niż łóżeczko w kącie sypialni. O osobnym pokoju dla dziecka nawet nie wspomnę. W sumie podziwiam rodziców, którzy zdecydowali się na ulokowanie malucha we własnym pokoju. Ja należę raczej do tych leniwych osób, które w nocy nie mają ochoty biegać po domu i na pewno długo tak bym rady nie dała.

 

Łóżeczko dostawne to przede wszystkim wygoda rodzica. Pomimo tego, że uwielbiam spać z Jurkiem, to są dni, kiedy jestem zbyt zmęczona, a nawet rozdrażniona i nie mam ochoty na dzielenie z nim łóżka. To takie chwile, kiedy potrzebuję miejsca dla siebie, ułożyć się wygodnie, poprzewracać się kilka razy z boku na bok, a jego obecność tylko to ogranicza. Jak już wspomniałam, to wymagający typ i potrzebuje mojej bliskości. Łóżeczko dostawne załatwia temat. Mam go blisko, on czuje mój zapach, oddech, mogę go głaskać czy trzymać za rękę, a jednocześnie zachować odrobinę przestrzeni dla siebie. Wilk syty i owca cała. Do tego zdarza się teraz, że w nocy Hanka migruje do nas. Co jak co, ale spanie we czworo już nie ma nic wspólnego z komfortem, a do tego nie do końca delikatna 3-latka może być zagrożeniem dla malucha. W takich sytuacjach zdecydowanie wolę odłożyć Jurka i spać bez obaw. Samo wstawanie na nocne karmienie wciąż jest wygodniejsze, bo nie muszę wstawać z łóżka, tylko przenoszę Jurka bliżej i już. Łóżeczko sprawdza się idealnie, a ja, jeśli nie mam ochoty spać „na baczność” i z włączonym czuwaniem, chętnie odkładam do niego Jurka. Skiba też dzięki temu nie cierpi z powodu ograniczonego miejsca. Choć umówmy się, facet dla zasady śpi na skraju łóżka 😉

 

Na koniec przytoczę kilka istotnych danych o tym łóżeczku. Jeden bok łóżeczka można odpiąć i tą właśnie stroną przestawiamy je do łóżka. Dostawka jest regulowana na wysokości, więc można ją dopasować do każdego łóżka. Dodatkowo dla bezpieczeństwa łóżeczko przypinamy pasami do stelaża łóżka. Dzięki temu nie odsunie się i nie będzie żadnej niebezpiecznej szczeliny między łóżkiem a łóżeczkiem. Materac jest wyjmowany i można go prać, a samo łóżeczko łatwo wyczyścisz w razie zabrudzenia. Maksymalne obciążenie łóżeczka to 15 kg. Jego rozmiar zapewni maluchowi długo komfortowy sen, a jednocześnie jest przytulne i nie daje dziecku poczucia takiej ogromnej przestrzeni jak w przypadku pustego łóżeczka.

Więcej o łóżeczku dostawnym przeczytasz tutaj lionelo.com

To jak, osobny pokój, łóżeczko w sypialni czy współspanie w dwóch różnych wersjach? Dla mnie najważniejsze są potrzeby malucha, a skoro wymaga teraz spania u mojego boku, to proszę bardzo. Czas tak szybko ucieka, dzieci dorastają i to jest właśnie moment, kiedy mamy okazję budować cudowną więź. A już teraz odpierając argument o tym, że łóżko jest dla rodziców i spanie z dzieckiem burzy intymność, odpowiem tylko, że wystarczy odrobina fantazji i wyjście poza łóżko z pożyciem, a nikt nie będzie narzekał. Wręcz przeciwnie 😉