Pierwsze spotkanie. Pierwszy dotyk. Pierwsze spojrzenie. Tak rodzi się największa na świecie miłość mamy do swojego dziecka. Nie ma silniejszej więzi, a chwila, w której ten mały człowiek przychodzi na świat, jest wypełniona po brzegi magią. Piszę to, trzymając w objęciach swój czterotygodniowy cud.


40 tygodni. Tyle trwa pierwsze wyzwanie na drodze do szczęśliwego rodzicielstwa. Wyzwanie dla naszego organizmu i umysłu. To czas na walkę z lękami i obawami. Czas na przeżywanie radości, niecierpliwe wyczekiwanie, narzekanie i doświadczanie wielu innych emocji często pojawiających się bez uprzedzenia. Wystawiamy nasze ciała na ciężką próbę i oddajemy każdą cząstkę siebie, żeby po 280 dniach przywitać nowe życie. Mały delikatny cud, który od razu staje się całym naszym światem. Już w ciągu tych 40 tygodni przeżywamy tak wiele magicznych chwil. Widok pulsującej kropeczki na USG zapiera dech w piersiach. Dźwięk bijącego serduszka odbiera mowę. Pierwsze wyczuwalne ruchy dziecka wywołują łzy szczęścia. Chwile, które na zawsze zapadną w pamięci. Pamiętam okoliczności tych sytuacji, dźwięki w tle, zapachy, wszystko. Każdą chwilę przeżywałam wszystkimi zmysłami, by zostało z nich jak najwięcej wspomnień.

Im jesteśmy bliżej daty narodzin naszego cudu, tym więcej znaków zapytania krąży nad głową. Od trywialnych spraw po trudne pytania, na które odpowiedzi dopiero poznamy w przyszłości. Co kupić, jak urządzić, co stosować, aż w końcu jak damy sobie radę, jak przeorganizujemy naszą codzienność i czy w ogóle nadajemy się do tego jakże odpowiedzialnego zadania, jakim jest wychowanie człowieka. Głowa pęka od rozmyślań, półki z mądrymi książkami uginają się od ich ciężaru, a szafki pękają od nadmiaru rzeczy. Staramy się jakoś przygotować na każdą ewentualność, by nic nas nie zaskoczyło.

Najdelikatniejsza chwila

Kiedy w końcu nadchodzi ten wyczekany dzień, w którym wiesz, że w każdej chwili będziesz mogła dotknąć swojego cudu, milion emocji miesza się z bólem, ale zaciskasz zęby i wydobywasz z siebie nieodkryte dotąd pokłady siły. Tego dnia masz tylko jedno zadanie – przeżyć najszczęśliwszą chwilę w swoim życiu. Nic innego nie ma znaczenia. I tak, kiedy dałaś z siebie wszystko, dokonałaś tego wielkiego czynu, słyszysz nagle najpiękniejszy krzyk na świecie. Czekałaś na niego 280 dni. Właśnie wtedy mają miejsce rzeczy magiczne. Ból odchodzi w zapomnienie, a oczy przepełnione są łzami szczęścia. Jesteś już mój skarbie, mama cię przytuli. I to prawdopodobnie najdelikatniejsza chwila, jaką w życiu przeżyjesz, kiedy twoja i dziecka skóra zetkną się ze sobą. Jego niczym najszlachetniejszy na świecie materiał ukoi wszystkie twoje zmartwienia i ból. Oddasz mu swoje ciepło, przytulisz do piersi, żeby wciąż czuło bicie Twojego serca. A gdyby tak jak najdłużej zachować tę delikatność i nieskazitelność małego cudu? Bardzo bym chciała. Ona tak szybko ulatuje z czasem…

Kolejne tygodnie w zupełnie nowej roli upływają bardzo szybko. Spoglądasz na małe zawiniątko leżące w łóżeczku i wciąż nie możesz uwierzyć, że to twój cud. Każdego dnia przytulasz, głaszczesz, dotykasz i zachwycasz się gładką, aksamitną i jakże delikatną skórą swojego dziecka. Te wrażenia są niesamowite! Do tego każda chwila wypełniona jest rozkosznym zapachem noworodka i jego starannie uprasowanych ubranek. To zdecydowanie najcudowniejszy zapach na świecie. Magia! Teraz ważne dla ciebie jest to, żeby jak najlepiej zadbać o swoje maleństwo. W końcu starałaś się w ciąży, to i teraz chcesz dać dziecku wszystko to, co najlepsze.

 

A gdyby tak zachować na długo magię tych delikatnych chwil?

Wiesz, muszę się do czegoś przyznać. Uwielbiam zapachy. Węch to chyba najważniejszy dla mnie zmysł. Zapamiętuję chwile razem z towarzyszącymi im zapachami. Potem wystarczy, że poczuję daną woń i wspomnienia wracają. Zapachy to właśnie mój sekret na zachowanie magicznych chwil. Zapach delikatnej skóry dziecka, jego kosmetyków, ubrań, to wrażenia, które gromadzę nałogowo. Nozdrza wypełniają się cudownym zapachem i przypominam sobie te wszystkie delikatne chwile. Teraz przeżywam to podwójnie. Otwieram szafę z rzeczami Jurka, a w mojej głowie przewijają się pierwsze tygodnie spędzone z Hanią. Pamiętam, jak ją tuliłam, jak spała obok mnie, jak zasypiała na moich piersiach. Pamiętam pierwszy jej uśmiech, miny, pomlaskiwanie i mruczenie. Doskonale pamiętam, jak była delikatna, choć silna od pierwszych chwil. Moja kruszyna. Ach, jakie to intensywne doznania!

Chłonę to wszystko i nie chcę, żeby uciekło. Dlatego dbam o skórę moich dzieci najlepiej, jak mogę. Wybieram produkty, które nie podrażniają aksamitnej skóry niemowlaka i starszaka, a do tego pięknie pachną. Wiesz, taki dziecięcy zapach. Jakość kosmetyków, ubrań i produktów do prania ma dla mnie ogromne znaczenie. Bo to dzięki nim możemy cieszyć się nieskazitelną skórą naszych dzieci. Niech zachowają swoją delikatność jak najdłużej.

Wrażliwa skóra noworodka potrzebuje łagodnych środków, które nie będą jej podrażniać. Do tego tak ważny dla dziecka jest zmysł dotyku, dzięki któremu poznaje świat. Niech zatem jego ubranka, kocyki i wszelkie materiałowe rzeczy będą miękkie i przyjemne w dotyku. Można o to zadbać jeszcze przed narodzinami małego cudu. Dlatego u nas niezmiennie od ponad trzech lat goszczą produkty do prania JELP. To środki dla całej rodziny, które szczególnie dbają o delikatną skórę niemowląt oraz alergików. Łagodny, przyjemny zapach nie podrażnia dróg oddechowych maleństwa, a receptura środków piorących pozwala na bezpieczne stosowanie od pierwszego dnia życia. Produkty JELP to jeden z elementów składowych naszej metody dbania o skórę dzieci i muszę przyznać jedno – przez ponad trzy lata nigdy się nie zawiodłam. Skóra Hani do tej pory jest nieskazitelna i od jej urodzenia skutecznie unikamy wszelkich podrażnień i dolegliwości skórnych.

 

Mam nadzieję, że tak samo będzie z naszym drugim delikatnym cudem. Z przyjemnością więc przywitałam wyprawkę od JELP, w której znajduje się wszystko, czego przyszli rodzice mogą potrzebować. Wyprawka dostępna w trzech pakietach zawiera delikatne produkty piorące i dodatkowe upominki. Każdy produkt najwyższej jakości, przebadany dermatologicznie i z pozytywną opinią Instytutu Matki i Dziecka i doceniony przez Polskie Towarzystwo Położnych. A co najważniejsze – delikatność produktów potwierdzają mamy, którym tak jak mi zależy na zachowaniu jak najdłużej magii pierwszych chwil.

Wyprawkę JELP możesz kupić w oficjalnym sklepie sklep.jelp.pl

Tekst powstał dzięki współpracy z marką JELP