30 sekund. Chwila. W zasadzie moment w ciągu całego dnia, którego nie odczuwasz. W ciągu tych paru chwil może stać się wszystko lub zupełnie nic. A czy wiesz, że te 30 sekund może okazać się bezcenne i uratować Cię przed totalnym obłędem?

Masz w domu niemowlaka i właśnie trafił się dzień, kiedy nie możesz go odłożyć nawet na sekundę, bo będzie to skutkowało wrzaskiem. U niektórych to tylko pojedyncze dni. U innych codzienność! W południe Ty wciąż masz na sobie piżamę, bo nie miałaś ani chwili, żeby się przebrać. Cudem udało Ci się skoczyć do toalety, choć już zamykając za sobą drzwi, słyszałaś płacz dobiegający z łóżeczka. Śniadanie? Jakie śniadanie? Może chwyciłaś coś na szybko, co leżało w lodówce i nie wymagało dodatkowej pracy, żeby to zjeść. Uff dziecko zasnęło. No nareszcie, w końcu wypadałoby po godzinie bujania, mruczenia i głaskania. Jednak poczucie ulgi szybko przechodzi, bo doskonale wiesz, że albo pośpi na Twoich rękach, albo znowu podniesie się poziom decybeli w domu. W ciągu dnia próbujesz wygospodarować odrobinę czasu, żeby chociaż doprowadzić się do porządku, ale…

Odłożysz na matę – ryk.
Położysz w łóżeczku – ryk.
Zainteresujesz obrazkami czy czymkolwiek i spróbujesz odejść – ryk.

Wiecznie do cholery jasnej ryk! Nic nie możesz zrobić, niczego nie możesz dokończyć, bo tylko kursujesz do dziecka i starasz się je uspokoić. Nie ogarniasz już, która jest godzina, ale błagasz w myślach, żeby ktoś się pojawił i wyrwał Cię z tego koszmaru.

Masz w domu dwulatka. Wszędzie wejdzie, wszystkiego musi dotknąć i ktoś wcisnął mu czerwony guziczek z napisem “bunt”. Nic mu nie pasuje. Musisz być blisko, a jednocześnie daleko. Masz przytulać i nie dotykać. Masz mówić i się nie odzywać. Masz się z nim bawić i nie ruszać jego rzeczy. Ale spróbuj tylko wyjść z pokoju, żeby zrobić coś dla siebie. Wiesz, co usłyszysz? Ryk! Nie będzie z Tobą współpracował, bo nie ma na to ochoty. Za to rzuci w Ciebie zabawką, machnie Ci ręką w twarz, wyrzuci talerz z obiadem na podłogę. A w Tobie już się gotuje. Gotuje, bo znów przyszedł dzień, kiedy nie możesz wziąć prysznica, wypić kawy i wiesz, że cała robota, która leży i kwiczy od tygodnia, poleży jeszcze kolejny dzień.

Masz w domu dziecko obojętnie w jakim wieku. Zawsze zdarzają się chwile, kiedy wysiadasz. Masz dosyć, bo znowu coś i musisz zepchnąć własne potrzeby nawet te podstawowe na boczny tor. Jeśli u Ciebie to rzeczywiście tylko pojedyncze dni, to masz kobieto szczęście. Da się przeżyć i jutro będzie lepiej. Ale są matki, dla których to codzienność. Macierzyństwo tak zdominowało ich życie, że trudno szukać przyjemności z bycia mamą. Bo te lukrowane do porzygu chwile w pewnym momencie przestają wystarczać, żeby doładować matczyne baterie. Przysłowiowy uśmiech dziecka przestaje już wynagradzać nieprzespane noce i inne trudy dnia codziennego. Zaczyna się robić szaro w pokoju wypełnionym kolorowymi zabawkami, bo szaro widzi wszystko ta umęczona życiem kobieta. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Wybucha z byle powodu i wpada w coraz głębszy dół. Frustracja narasta. Baby blues, załamka, depresja. Nazywaj to, jak chcesz. Oto co grozi każdej z nas, kiedy nie zadba o te swoje 30 sekund.

Co możesz zrobić w 30 sekund? Banalne, ale w tym czasie zrobisz siku! Dokończysz kanapkę, o którą się modliłaś pół dnia. Spłuczesz szampon z włosów. Zalejesz i wymieszasz upragnioną kawę. Zrzucisz z siebie piżamę i założysz coś, w czym poczujesz się odrobinę lepiej. Uczeszesz się. Powycierasz się po szybkim prysznicu. Policzysz do 10 i weźmiesz kilka głębokich wdechów. 30 sekund i tyle możliwości. Możesz to wszystko zrobić, ale pod jednym warunkiem. Wyluzuj i przestań wciąż biegać do dziecka! Tak, dobrze czytasz. Przestań, nawet jeśli zaczęło płakać. Uwierz mi, że przez 30 sekund nic mu się nie stanie, a Tobie może, jeśli nie zadbasz o swoje potrzeby.

Wiesz, to jak zasady bezpieczeństwa w samolocie. Najpierw mama zakłada maseczkę, potem zakłada ją dziecku. Inaczej się nie da, więc nie pędź na złamanie karku do łóżeczka, bo znowu jest ryk. Dokończ to śniadanie, napij się wody. Przecież musisz mieć siłę do działania. Zostaw starszaka samego w pokoju na chwilę, wyjdź i weź głęboki oddech. Zrób to, zanim znowu wybuchniesz. Nie będzie pamiętał, że zostawiłaś go na 30 sekund. Za to zapamięta, jak krzyczałaś.

30 sekund. Tyle co nic, a może Cię uchronić przed frustracją, poczuciem winy i beznadziejności. Przecież Ty też jesteś ważna w tym układzie, dlatego zadbaj najpierw o siebie. Tylko tak przetrwasz ten trudny czas, który w końcu minie.