Cukier w diecie dziecka. Czy nie przesadzamy z tą paniką?

19:52 bizimummy 0 Comments


Trąbią i trąbią o tym cukrze na każdym kroku, że niby szkodzi, że powinniśmy ograniczyć do minimum, a dzieciom w ogóle nie podawać. Czy to nie jest jednak przesada? Przecież wszyscy wychowaliśmy się na cukrze i jakoś żyjemy. O co zatem tyle zamieszania?




XXI wiek, rozwój nauki i technologii, dostęp do informacji ma teraz każdy, a nasza wiedza w kwestii jedzenia wciąż jest kiepska. A przecież jesteś tym, co jesz, nie inaczej. Złe nawyki żywieniowe przekazujemy dzieciom i tak powielają je kolejne pokolenia. Jak z tym walczyć? Ostatnio dosłownie zmroziło mnie, kiedy na Facebooku zobaczyłam pytanie, czy 7-tygodniowemu dziecku można posłodzić herbatkę. Ja już pomijam samą kwestię podawania herbatki w tym wieku. Rozszerzanie diety to temat rzeka. Ale cukier?! Po co? Nawet nie przyszłoby mi to do głowy.

Tu nie chodzi o modę na eko sreko (jak to sympatycznie określa się mamy, które wiedzą trochę więcej, niż wciskają im reklamy telewizyjne tych wszystkich spożywczych śmieci). Tu chodzi o zdrowie nasze i naszych dzieci. I szkoda, że wciąż świadomość na ten temat kuleje. Bo otyłość dzieci to żaden mit. To fakt. Cukrzyca nabyta to coraz częściej występujące schorzenie, na które sami się skazujemy, bo cukier jest teraz wszędzie. Zapominamy o tym, że już w ciąży kształtujemy nawyki żywieniowe nienarodzonego dziecka i szerzenie bzdur o tym, że w ciąży można jeść wszystko i ile się chce, bo potem i tak się zrzuci, jest straszne. Cierpią na tym mamy i dzieci. Nie muszę być dietetykiem, żeby to wiedzieć. Jednak postanowiłam zapytać specjalistę, o co chodzi z tym ograniczaniem cukru w diecie dziecka. Dietetyk Paulina Buraczewska z Kreacji Ciała podzieliła się ze mną ważnymi uwagami:

Nadmierne spożycie cukru nie służy nikomu – ani dorosłym, ani tym bardziej dzieciom. Mimo to, wśród różnych danych statystycznych można zauważyć tendencję wzrostową, jeśli chodzi o jego spożycie. Przyczyną tego staje się po pierwsze bardzo duża dostępność mocno przetworzonych słodkich produktów gotowych, a po drugie dodawanie cukru do produktów spożywczych, w których cukru byśmy się nigdy nie spodziewali! Można go znaleźć np. w głęboko mrożonym pieczywie, mleku, serze, produktach z puszki czy wodzie smakowej. Dlatego tak ważna jest podstawowa wiedza, czytanie etykiet, konsekwencja oraz stała edukacja, która pomaga dokonywać właściwych wyborów żywieniowych, zwłaszcza w tak newralgicznym momencie, jak rozszerzanie diety dziecka, bo wówczas najczęściej zaczynają się problemy. Musimy sobie uświadomić, że w tak intensywnym okresie rozwoju wszystko, co dajemy do jedzenia naszym dzieciom, zostanie przez ich organizmy wykorzystane – dlatego należy postawić na naturalne, pełnowartościowe produkty o jak najkrótszym składzie, jak najdłużej unikając przetworzonej żywności, która do diety dziecka nie wnosi nic oprócz pustych kalorii, chemii i cukru. Dodatkowo, przyzwyczajenie dziecka od najmłodszych lat do smaku słodkiego to często przysłowiowy „strzał w kolano” – trudno będzie nam wpoić mu zdrowe nawyki żywieniowe, bez których nie poradzi sobie w momencie samodzielnych jedzeniowych wyborów (przede wszystkim w okresie szkolnym, kiedy spożycie cukru przez dzieci wzrasta wraz ze spadkiem kontroli diety przez rodzica). Zwiększone spożycie cukru przez dzieci niesie jednak przede wszystkim negatywne skutki zdrowotne (a badania pokazują, że dzieci tyją i zapadają na choroby dietozależne nie przez nadmierne spożycie tłuszczów, a właśnie cukru i słodyczy) – zarówno w czasie aktualnym (rozwój próchnicy, nadpobudliwość psychoruchowa, osłabienia apetytu, brak akceptacji nowych smaków i produktów bądź odmowa ich poznania, nadwaga i otyłość), jak i w przyszłości (bardzo często nadmierna masa ciała pociąga za sobą szereg innych chorób, takich jak stany zapalne, cukrzyca, insulinooporność, nadciśnienie, choroby sercowo – naczyniowe, zaburzenia lipidogramu). Aby więc zachować kompromis między naturalnym upodobaniem do słodkiego smaku a ograniczaniem spożycia cukru w diecie dziecka warto postawić na własnoręcznie przygotowywane przekąski (sałatki, musy, lody z owoców, ciastka na bazie płatków owsianych, bananów i bakalii), zaangażowanie dziecka w ich przygotowywanie, konsekwencję rodzica w działaniu oraz stałą edukację obojga.

Dietetyk Paulina Buraczewska - „Dietetyk liberalny” tak lubię o sobie mówić – nie zamykam się na różne koncepcje żywieniowe, ponieważ uważam, że nie ma jednej dobrej diety dla wszystkich, a każdy potrzebuje indywidualnego podejścia i opieki. Jestem przekonana, że odpowiednie odżywianie jest podstawą zdrowia, a dzielenie się wiedzą, motywowanie i inspirowanie do zmiany jest moim zawodowym celem.
www.kreacjaciala.pl

Oczywiste jest to, że gdybym otworzyła przed dzieckiem wielką szafkę, w której będą same słodycze i powiem, że może z tym zrobić, co chce, to rzuci się z radością na szeleszczące opakowania i pochłonie tyle, ile będzie mogło, a nawet więcej. Przynajmniej dopóki brzuch go nie rozboli. Nie ma się co dziwić. Cukier uzależnia i można powiedzieć, że to wręcz jeden z najsilniejszych narkotyków dzisiejszych czasów, a co gorsze, jest powszechnie dostępny. A najdziwniejsze dla mnie jest to, że mnóstwo leków i suplementów diety dla dzieci zawiera właśnie cukier. Po co on jest w syropie? I to jeszcze w syropie na brak apetytu, o ironio. Nigdy nie słyszałam, żeby cukier miał właściwości lecznicze. Niestety nie da się od niego uwolnić, ale można wybierać świadomie produkty i jak najbardziej ograniczyć ilość cukru spożywaną każdego dnia.

Wiesz, ja też nie jestem święta pod tym względem. Lubię kawę z domowym ciastem. Nie pogardzę kawałkiem czekolady czy pysznymi lodami w ciepły dzień. Nie zabiorę też tego dziecku i uważam, że mała słodycz raz na jakiś czas, to żadne przestępstwo. Jednak, żeby pozwolić sobie na takie grzeszki, zwracam szczególną uwagę na składy produktów, które często są nafaszerowane niepotrzebnymi rzeczami. Po co mi w jogurcie cukier? Zamiast gotowca z owocami, wolę wybrać naturalny (tutaj też lepiej sprawdzić skład, bo cukier czai się wszędzie) i dodać do niego sezonowe lub mrożone owoce.

A teraz spójrz na produkty, które masz w lodówce i szafkach. Sprawdź ich skład i zobacz, na którym miejscu wymieniany jest cukier. Sporo się tego uzbierało, prawda? Pomyśl zatem, ile rzeczywiście dziecko spożywa cukru w ciągu dnia, skoro znajdziesz go w jogurtach, serkach, deserkach, musach, przecierach, soczkach i innych produktach, które zwykle jada. Przy takiej ilości batonik po obiedzie jest naprawdę zbędny. Z czegoś trzeba zrezygnować w porę, żeby nasze dzieci rosły zdrowo. Przecież na tym nam zależy.

Problem zawartości cukru w produktach i ilości, jaką spożywamy już od samego rana, idealnie obrazuje ten filmik. Zobacz koniecznie!




Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: