Dbanie o bezpieczeństwo dziecka czy popadanie w paranoję? Jak Ty byś się zachowała w tej konkretnej sytuacji?

18:46 bizimummy 0 Comments

Od urodzenia chuchamy i dmuchamy na te nasze małe istotki. Uważaj, bo się uderzy, spadnie, poślizgnie i w ogóle może sobie na każdym kroku zrobić krzywdę. Zabezpieczamy gniazdka w ścianach, oklejamy rogi mebli, chowamy głęboko niebezpieczne rzeczy. A wszystko po to, żeby zapewnić dziecku bezpieczeństwo. Pomimo tego, że w domu obchodzimy się z maluchem jak z jajkiem, to okazuje się, że w przestrzeni publicznej i kontaktach z innymi ludźmi to bezpieczeństwo nie jest aż tak istotne, a podejrzliwa mama jest jedynie przewrażliwioną mamuśką, co to dziecko pod kloszem powinna trzymać, skoro aż tak wydziwia. Niech lepiej nie popada w paranoję…


Nigdy nie lubiłam zaczepek obcych ludzi. Ni z gruchy, ni z pietruchy zagaduje Cię nieznajomy, a Ty w ogóle nie masz pojęcia, o co chodzi człowiekowi. I nie mówię tu o pytaniu “Przepraszam, która jest godzina?” czy serdecznym “Dzień dobry”. Jednak kiedy podczas joggingu facet podbiega do mnie i mówi, że on na moim miejscu bałby się tak biegać sam i w ogóle szuka sobie towarzystwa, to sorry, nie będę się uśmiechać, doszukiwać dobrych intencji i udawać, że to mi pasuje. Nie lubię też zagadywania mojego dziecka i wyciągania rąk w jej stronę. Dziecko to nie zabawka w sklepie do macania. Możemy się uśmiechnąć do siebie czy to ze starszą panią w sklepie, panem na ulicy, czy dziewczyną w restauracji. Mogę podpowiedzieć dziecku, że miło byłoby powiedzieć “dzień dobry”, ale są pewne granice, których przekroczenie jest dla mnie niepokojące i nikt nie przekona mnie, że to już jest paranoją.


Co dla Ciebie jest normalne?


Dawno temu napisałam tekst o tym, że nie życzę sobie, aby obce osoby odzywały się do mojego dziecka (link). Zdania możemy mieć na ten temat różne i w dużej mierze będą one zależały od charakteru danej osoby. Jedni są bardziej otwarci i nie mają z tym problemu, inni wolą, aby nikt nie naruszał ich strefy osobistej. Jednak nie wiesz, jakim zaskoczeniem było dla mnie to, że naprawdę ogrom rodziców nie widzi problemu w tym, żeby dziecko usiadło komuś na kolanach w parku, poczęstowało się od kogoś cukierkiem czy innym smakołykiem i żeby w ogóle obce osoby wkładały ręce do wózka i dotykały dziecko. Rób, jak chcesz. Dla mnie to stanowczo za dużo. Okazuje się, że wystarczy, że ktoś nie jest brudny, nie śmierdzi i ma sympatyczną twarz i już budzi zaufanie. Jakie to proste! Tylko czy ktoś pomyślał o tym, że osoba, która mogłaby porwać dziecko czy zrobić mu krzywdę, nie ma tego wypisanego na twarzy? Nie jestem psychologiem i nie podam Ci tutaj portretu psychologicznego osób zdolnych do popełnienia przestępstwa wobec dzieci, ale wierz mi, że zazwyczaj te osoby wyglądają jak Ty, Twój partner czy ktoś z Twojej rodziny.


Zastanów się, co zrobiłabyś w tej sytuacjach


A teraz przytoczę tu sytuację, na którą trafiłam przez przypadek w Internecie i właśnie ona skłoniła mnie do napisania tego tekstu. Przeczytaj i zastanów się, co Ty byś zrobiła.

Idziesz do pobliskiego sklepu ze swoim kilkulatkiem. Stoicie między regałami, kiedy podchodzi mężczyzna, staje obok i wpatruje się w sery. Nie zwracasz na niego uwagi. Przecież tylko patrzy na produkty. Po chwili zagaduje bezpośrednio Twoje dziecko:
- Jaką masz ładną kaczuszkę. I jakie bystre oczy! Mama musi być z ciebie dumna. No i ta piękna kurteczka. Też kiedyś taką miałem.
Dziecko zdezorientowane i lekko przestraszone. Ty uśmiechasz się do mężczyzny i idziecie do kolejnej alejki sklepu. Nic się nie stało. Facet tylko zagadał. Wyglądał zupełnie normalnie - czterdziestoletni, wysoki, ubrany schludnie. Nic nie budzi Twoich podejrzeń. Za chwilę gość znowu jest obok Was i znów zagaduje dziecko.
- Fajne te twoje loczki. Pewnie nie lubisz czesania, co? Ja też nie lubiłem. Wyglądasz na bardzo mądrego chłopca.
Ok, robi się dziwnie. Nie chcesz, żeby facet zagadywał Twoje dziecko i coś przestaje Ci pasować w tej sytuacji. Idziecie do kasy, on za Wami i wiecznie patrzy na dziecko. Wychodzicie ze sklepu i szybkim krokiem prowadzisz syna do domu. Po paru minutach spoglądasz przez okno na wejście do klatki, a tam on się kręci. Co teraz?

Pierwszy raz jesteś w takiej sytuacji, czujesz niepokój i nie wiesz, co powinnaś zrobić. Z pomocą przyjdą pewnie inne mamy, więc opisujesz całą sytuację na lokalnej grupie mam na Facebooku. Część doradza, żeby sprawę zgłosić na policję. Mają obowiązek sprawdzić takie podejrzane zachowanie. Jednak z czasem pojawia się coraz więcej głosów, że przesadzasz. Facet pewnie nie miał niczego złego na myśli, a Ty popadasz w paranoję. Przez takie właśnie zachowanie potem ludzie zamykają się w domach i ciężko im się nawet uśmiechnąć do drugiej osoby. No już bez przesady! Nie był pijany, na naćpanego raczej nie wyglądał. Był czysty, chciał zagadać i tyle. Uspokajasz się. Może rzeczywiście dziewczyny mają rację i nie ma co dramatyzować? Odpuszczasz temat. W końcu minęła godzina, a faceta już nie ma przed blokiem, więc nie będziesz robić z tego afery. Czujność uśpiona.

Po paru dniach czytasz post innej mamy. Tym razem sytuacja jest naprawdę poważna i aż przechodzi przez Ciebie dreszcz na myśl, że to mogło spotkać Twoje dziecko. W pobliskim parku na placu zabaw bawiło się dziecko. Mama spuściła je dosłownie na chwilę z oczu (zdarza się to każdej z nas), a kiedy podniosła głowę, obok jej córki już kręcił się i zagadywał facet. Opis pasuje do mężczyzny ze sklepu. Dopytujesz i okazuje się, że to na pewno on. Kobieta szybko zabrała stamtąd dziecko i wezwała policję. Czy to nadal jest przewrażliwienie? Tym razem inne kobiety poparły postępowanie przestraszonej mamy. Czy dlatego, że było już bardzo blisko od tragedii?

Nie wątp w swoje przeczucie


Nie ma dnia, kiedy byśmy nie słyszeli o tragicznych wydarzeniach. Gdzieś wokół szkoły krąży podejrzany samochód, za ogrodzeniem placu zabaw facet pstryka zdjęcia dzieciom, po osiedlu kręci się kobieta, rozdaje dzieciom cukierki i opowiada jakieś bzdury. Niestety takie rzeczy dzieją się wokół nas. Czy w związku z tym pozwoliłabym na to, żeby moje dziecko nawiązywało kontakt z każdą nieznajomą osobą tylko dlatego, że wygląda na miłą? Nie! Zdecydowanie wolę wpajać jej, że nie powinna tego robić.

Nie popadajmy w paranoję, pomyślisz. Oczywiście! Nie chodzi o to, żeby na każdego człowieka spoglądać spod byka, jak na potencjalnego zboczeńca czy innego dewianta. Wygląd może być bardzo mylący. Bluza z kapturem nie jest sygnałem do ucieczki, a blizna na twarzy nie oznacza, że ktoś jest przestępcą. Jest jednak coś, czego ignorować nie powinnaś - Twoja intuicja. Ten Twój wewnętrzny głos, który podpowiada Ci, że coś jest nie tak i chcesz uciekać. Czujesz dziwny niepokój, robisz się podejrzliwa i wiesz, że tak nie powinno być, nie jest to normalne. Nie bagatelizuj tego. Nie daj sobie wmówić, że przesadzasz. Czasem lepiej przesadzić niż obwiniać się i myśleć, co można było zrobić inaczej. Bezpieczeństwo Twoje i Twojej rodziny jest najważniejsze.

Pamiętaj też o tym, aby rozmawiać z dzieckiem, jak powinno się zachować w różnych sytuacjach. Możecie wspólnie nauczyć się numerów alarmowych. Możecie przepracowywać możliwe scenariusze. Możecie czytać książki odpowiednie do wieku dziecka o takich problemach. Czasem wydaje nam się, że przecież dzieci to wszystko wiedzą, bo już kiedyś poruszyliśmy temat w domu. Ba, nawet damy sobie rękę uciąć, że nigdzie nie pójdzie z nieznajomym czy nie otworzy drzwi do domu! Też jesteś tego pewna? To zobacz na koniec te 2 filmiki. Proste, prawda?






Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: