Wakacyjny grzech, który może kosztować życie Twojego dziecka. Nigdy tego nie rób!

20:58 bizimummy 0 Comments


Cały czas mam wątpliwości, czy dobrze zatytułowałam ten tekst. Bo choć ściśle dotyczy wakacji, to można go odnieść do każdej sytuacji poza domem. Ale niech będzie. W końcu latem częściej spędzamy czas na powietrzu, wyjeżdżamy i zwiedzamy świat. Niecierpliwie czekamy na urlop, by w końcu odpocząć i odpuścić. Tak, tak, bo wakacje to właśnie czas, kiedy wiele rzeczy odpuszczamy, szczególnie własnym dzieciom i sobie. Często też nie myślimy o konsekwencjach, a jedynie o dobrej zabawie. W zapomnieniu tak łatwo nagiąć, a wręcz złamać zasady. Czy warto?


Może wyjdę na sztywniarę, choć uwierz mi, że do takiej bardzo mi daleko. Trudno. Nikt jednak nie przekona mnie do tego, że łamanie wszelkich zasad, szczególnie z dziećmi u boku, jest rzeczą normalną. Nikt nie przekona mnie, że narażanie bezpieczeństwa dziecka jest fajne, bo dorosły ma takie widzimisię. No nie dam sobie wmówić, że nic się nie stanie i mam dać spokój. Już tłumaczę, co mam na myśli.

Właśnie spędziliśmy tydzień w polskich, pięknych górach. Z dwójką dzieci i w 19 tygodniu ciąży nie urządzaliśmy sobie ekstremalnych wycieczek po górskich szczytach, ale intensywne spacery po niekoniecznie łatwych szlakach owszem. Dla trzylatki to duże wyzwanie. Gdzie mogła, tam biegała swobodnie jak górska kózka. W innych miejscach musieliśmy chodzić razem i uważnie patrzeć pod nogi. Tak czy inaczej, bezpieczeństwo było dla mnie istotną sprawą. Kiepsko byłoby zakończyć urlop z kontuzjami czy w gorszej wersji w szpitalu. Dodam też, że potrafię czytać i rozpoznaję wszelkie znaki zakazu bijące po oczach, barierki i taśmy zabezpieczające również są mi znane. Ostrzegawcze flagi wywieszane przez ratowników nie są dla mnie jedynie kolorowymi chorągiewkami, bo nad morzem też często bywamy i znamy ostrzeżenia. Nawet dziecko widząc przekreślone na czerwono piktogramy, wie, że coś jest zabronione, a okazuje się, że dorośli mają z tym poważny problem.

Wielokrotnie podczas wyjazdu włos jeżył mi się na głowie. Nie z powodu szaleństw dzieci. Harce to przecież normalna rzecz. Szkoda tylko, że dorośli wykazywali się totalnym brakiem wyobraźni i odpowiedzialności. Sami narażali dzieci na niebezpieczeństwo! Notorycznie w takich wakacyjnych miejscach łamane są zakazy i ignorowane ostrzeżenia. W jakim celu? Z pewnością zdjęcie z dzieckiem na skale obok wodospadu tuż za barierkami ochronnymi będzie wspaniale wyglądało na kartach rodzinnego albumu. Czy równie wspaniale będzie mieć na sumieniu życie własnego dziecka? Wspólny portret nad przepaścią, gdzie osuwa się ziemia, może być tym ostatnim. Czy będzie wystarczająco piękny? Kąpiel w rozszalałym morzu to przecież ogromna frajda. Czy tą samą frajdą będzie płacz, bo nie możemy złapać dziecka niesionego przez prąd? Oczywiście, że skoki do wody to fantastyczna zabawa. Ale czy warta jazdy na wózku? Błagam ludzie, myślcie! Ile jesteście w stanie poświęcić dla jednej, w waszym mniemaniu fajnej chwili? Czy życie Wasze i dziecka jest tego warte?! O czym w ogóle myślicie, łamiąc zasady bezpieczeństwa? Te pytania kieruję do dorosłych, myślących ludzi, bo to oni sami tuż obok nas podpowiadali dziecku jak przejść przez barierki i jak się ustawić do zdjęcia. Dumny tata wdrapał się z synem na wielki głaz, a mama robiła zdjęcie z uśmiechem na twarzy. Serio?

Czerwone, walące po oczach znaki to za mało, żeby zrozumieć, że NIE WOLNO pchać się w każde miejsce? Co z tego, że przed Wami weszło tam sto tysięcy osób. Kolejna może tego nie przeżyć i to może być ktoś z Twojej rodziny. Czy musi dojść do tragedii, żeby ludzie zaczęli myśleć? Ja wiem, że niektóre zakazy są totalnie z czapy. W wielu miejscach, które wyglądają na raczej bezpieczne, mogliby sobie je darować. Jedna uwaga - te miejsca rzeczywiście mogą tylko tak wyglądać. Jeżeli są ogrodzone czy opatrzone znakami zakazu, to rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo. Czy trzeba to sprawdzać na własnej skórze? Poza tym tu chodzi też o ochronę tych właśnie miejsc. Rozdepczmy i zniszczmy wszelkie pomniki przyrody. Zaśmiećmy najmniejszy zielony skrawek ziemi. Po co w ogóle szanować przyrodę? No tak, jak ktoś własnego życia nie szanuje, to tym gorzej z otoczeniem.

Jesteś dorosłym człowiekiem odpowiedzialnym za życie swoich dzieci i Ty dajesz im przykład swoim postępowaniem. Bezpieczeństwo to jedno, ale łamanie zasad niesie za sobą sporo konsekwencji, również prawnych!


Dz.U.2016.0.2134 t.j. - Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody
Art. 127. Odpowiedzialność karna za naruszenie zakazów lub niedopełnienie obowiązków w zakresie ochrony przyrody
Kto umyślnie:
1) narusza zakazy obowiązujące w:
a) parkach narodowych,
b) rezerwatach przyrody,
c) parkach krajobrazowych,
d) obszarach chronionego krajobrazu,
e) obszarach Natura 2000,
2) narusza zakazy obowiązujące w stosunku do:
a) pomników przyrody,
b) stanowisk dokumentacyjnych,
c) użytków ekologicznych,
d) zespołów przyrodniczo-krajobrazowych,
e) (uchylona)
[...]
- podlega karze aresztu albo grzywny.

Zastanów się sto razy, zanim zlekceważysz jakikolwiek zakaz w imię dobrej zabawy. Uwierz mi, że nie warto. W najlepszym wypadku, jeśli nic nikomu się nie stanie, to dajesz jasny sygnał swojemu dziecku, że ogólnie panujące zasady i te narzucone przez prawo i regulaminy nie mają żadnego znaczenia i śmiało można je łamać. To nie jest wartościowa lekcja dla dziecka. To nie jest przykład, za którym powinno ono podążać. Nie wymagaj w takim razie też, żeby dziecko szanowało Twoje zasady, które wprowadzasz w domu. Poza domem można łamać, a w domu nie? To chyba coś tu nie gra.
Pamiętaj, że fajne wakacje, to bezpieczne wakacje, z których wszyscy wrócicie cali i zdrowi.




Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: