Kiedy rodzina daleko i kolejna okazja do świętowania przemyka koło nosa

10:24 bizimummy 0 Comments

Mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, ale czasem nawet zrobienie tego zdjęcia jest utrudnione. Patrzę na moich znajomych i mam wrażenie, że dzisiaj rzadkością jest mieszkanie blisko rodziny. Nie mówię tu o tej samej ulicy czy osiedlu, ale często jesteśmy oddaleni od siebie o setki kilometrów. Szczególnie widać to pewnie w większych miastach, do których tłumnie przybywają studenci i zwykle zostają już, żeby znaleźć dobrą pracę, a dom rodzinny mają hen daleko.


Sama przeprowadzałam się wiele razy z miasta do miasta jako dziecko. Jestem Ślązaczką, która mieszkała nad samym morzem, potem w Szczecinie aż wylądowałam w Poznaniu. Nikogo z rodziny tutaj nie mam, a wielu przyjaciół zostało w miastach, w których wcześniej mieszkałam. W Poznaniu pojawiło się sporo nowych znajomych i wśród nich dużo osób, które są w takiej samej sytuacji jak ja - bliskich na miejscu brak. Na szczęście tragedią to nie jest, bo nie mieszkam na końcu świata i mimo wszystko w ciągu kilku godzin mogę dojechać do mojej mamy i wyściskać młodszego brata. Jednak na co dzień tego kontaktu nie mamy, a telefon nie zastąpi spotkania.

Staram się jeździć do domu i odwiedzać przyjaciół, jak tylko mogę. Kiedyś było to o wiele łatwiejsze, bo sama pakowałam się do pociągu i jazda. Opuszczenie dnia na uczelni nie stanowiło problemu, poprzesuwanie swoich planów również. Dzisiaj musimy wszystko zaplanować, ogarnąć Hankę, załatwić urlop i siłą rzeczy nie organizujemy wyjazdów już z taką częstotliwością jak kiedyś. W związku z tym wiele okazji do świętowania w ciągu roku omija nas i spędzamy je osobno, a nie w towarzystwie bliskich. Urodziny, imieniny (swoją drogą imieniny zaczęłam obchodzić, dopiero kiedy przeprowadziłam się do Poznania. Tutaj to bardzo istotne święto), Dzień Mamy czy nawet święta bez rodziny to normalka.

Kiedyś nie było mi z tym łatwo. Teraz mam jednak swoją małą rodzinkę, więc zupełnie inaczej podchodzę do tego tematu. Zawsze możemy do siebie zadzwonić, złożyć życzenia i pogadać. Choć muszę przyznać, że ja uwielbiam wręczać prezenty i zawsze mam masę pomysłów. Zatem mimo tego, że jesteśmy oddaleni od siebie o setki kilometrów, to z przyjemnością wysyłam podarunki. Przecież nic nas dzisiaj nie ogranicza.

Nie lubię ograniczeń w żadnej dziedzinie i nawet wysyłanie paczek musi być dla mnie proste i wygodne. Jest rozwiązanie, które spełnia moje oczekiwania. Wiesz, co łączy słowa kiosk, ruch, paczka? Tak, tak, chodzi o Paczkę w Ruchu, czyli odbiór w punkcie i nadawanie przesyłek w kioskach RUCH-u. To bardzo fajne rozwiązanie, bo nie jestem uzależniona od nikogo czasowo. Mogę nadać paczkę w drodze do pracy, wracając do domu, czy wieczorem, kiedy nagle przypomnę sobie, że przecież lada dzień ktoś będzie obchodził swoje święto. Wystarczy, że wypełnię formularz nadania na stronie https://www.paczkawruchu.pl/, wybiorę kiosk lub dowolny Punkt Partnerki, w którym nadawca odbierze przesyłkę, wydrukuję list przewozowy i już. Przechodząc obok kiosku, mogę w korzystnej cenie nadać paczkę. Najważniejsze jest dla mnie to, że moja paczka na pewno będzie czekała na odbiorcę przez 5 dni roboczych, który w dowolnym momencie ją odbierze. To naprawdę proste i nie wymaga ode mnie wielkiego zaangażowania.

Przynajmniej w ten sposób, oprócz telefonów i wiadomości, mogę dbać o relacje z bliskimi. Upominki, szczególnie związane z konkretną okazją, zawsze są miłym dodatkiem i świetną niespodzianką. Mogę być daleko, ale będę pamiętać. Szkoda tylko, że nie mogę zobaczyć uśmiechu na twarzy obdarowanej osoby.
Wpis powstał przy współpracy z RUCH S.A

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: