Chcesz się pozbyć pieluch? Oto jedyna skuteczna metoda na odpieluchowanie dziecka

20:28 bizimummy 0 Comments

Jeśli drżysz na myśl, że Twoje dziecko nigdy nie pożegna się z pieluchami, bo podejmowane dotąd próby okazywały się jednym wielkim fiaskiem i na próżno szukać kawałka podłogi, który nie został jeszcze zasikany, to dobrze trafiłaś. Usiądź wygodnie, przeczytaj, a inaczej spojrzysz na "problem". Mówię to ja, matka, która długo walczyła.


Historia jakich wiele


Na początku muszę powiedzieć, że należę do grupy osób, które zawsze starają się dobrze przygotować do tematu. Dlatego w moim domu znajdziesz niezbędne gadżety, które mogą ułatwić proces odpieluchowania - książeczki dla dziecka z historiami o nocniku, pieluchach itp., grający nocnik, który wygrywa radosną melodyjkę, kiedy coś do niego wpadnie, nakładkę na toaletę z ulubionym bohaterem z bajki no i oczywiście miliard par majtek w przeróżne wzory, żeby dziecię chętniej je zakładało. Próbowaliśmy kilka razy pożegnać się z pieluchami, a każda nieudana próba powodowała, że rozglądałam się za kolejnymi gadżetami, które mogą to ułatwić. Niepotrzebnie.

Nasze próby wyglądały zapewne tak, jak w Twoim domu - rozmowy, zachęcanie, opowiadanie, sadzanie na nocniku, sprzątanie podłogi i znów tłumaczenie, że potrzeby załatwiamy do nocnika, a nie na dywan. Czasem coś tam się udało, ale były to pojedyncze przypadki. Częściej jednak po całym dniu latania ze ścierą miałam już dosyć. Zwykle udawało się jakoś przetrwać kilka dni bez pieluchy i kiedy już myślałam, że coś z tego będzie i przecież w końcu dziecko musi załapać, o co chodzi, to nagle młodzież wypowiadała przeklęte zdanie Nie-e, cem pieluchę. Potem już tylko wrzask. Cóż, skoro mieliśmy bunt na pokładzie, to nic nie mogłam wskórać i pielucha lądowała na czterech literach. Ale ile można się buntować? Czy moje dziecko pójdzie na studia z pieluchą na tyłku? Chęci z jej strony nie widziałam żadnych do zmiany. Tłumaczenie, że przecież bez tej wielkiej pieluchy jest o wiele wygodniej, nic nie dawało. Co jeszcze mogłam zrobić?

Jedyna skuteczna metoda


Po kolejnej nieudanej próbie wkurzyłam się i załamywałam ręce. Nie pomagała myśl, że jej rówieśnicy biegają już w majtkach, a ona cały czas upiera się przy swoim. Upór akurat ma po mnie, więc pretensji mieć nie powinnam. Zdecydowałam, że odpuszczamy temat. Nie będę jej do niczego zmuszać, namawiać i wiecznie biegać za nią. Przy innych problemach najlepszym sposobem był zawsze czas, więc może teraz też tak będzie.

Nie myliłam się. Wiosną po jej trzecich urodzinach nadszedł piękny dzień, kiedy dziecko tak samo z siebie powiedziało Nie chcę pieluchy. Założę majtki. Kochana, proszę bardzo. Choć podeszłam do tej nagłej zmiany zdania dosyć sceptycznie i już wyobrażałam sobie, że pewnie za 5 minut będę biegać z rolką papierowych ręczników, to zrobiłyśmy tak, jak chciała. Od tamtej pory, a stało się to 3 tygodnie temu, ani razu nie chwyciłam tych przeklętych ręczników. No chyba, że rozlała wodę z kubka. 3 tygodnie bez żadnego wypadku. Bez żadnego Mamooo nie zdążyłam. Bez nerwów i wiecznego gadania. Na spacerach, placu zabaw, w drodze samochodem, w żłobku, gdziekolwiek jesteśmy, nie potrzebuje pieluchy w ciągu dnia. Tak po prostu z dnia na dzień zaczęła załatwiać swoje potrzeby do toalety i widzę, że ma z tego ogromną satysfakcję. Czas okazał się jedyną słuszną metodą. Dlatego z całego serca radzę Ci - nie spinaj się i daj dziecku czas.

Co utrudnia sprawę?


A teraz mogę Ci powiedzieć, co nie ułatwia, a wręcz hamuje ten wielki krok. Bo to wszystko siedzi w głowie dziecka i rodziców.

Nerwy, wściekanie się
Przypomnij sobie codzienną sytuację, w której odchodziłaś od zmysłów, bo na przykład spieszyłaś się, a dziecko współpracować nie chciało. Czy Twoje nerwy w czymkolwiek pomagały? Nie. Zapewne było jeszcze gorzej i miałaś wrażenie, że wręcz mały człowiek robi Ci na złość. Dokładnie tak samo działa to w przypadku pieluch. Ty się wkurzasz niepotrzebnie, że podłoga zasikana, w nerwach próbujesz coś tłumaczyć, ale to zupełnie na nic. Dziecko nie chce współpracować, bo widzi, że jesteś zdenerwowana. Naprawdę lepiej dla dziecka i Twojego zdrowia psychicznego jak odpuścisz. Przyjdzie odpowiedni czas i przejdziecie przez to bezboleśnie.

Zmuszanie
Nie bardzo w ogóle rozumiem zmuszanie do załatwiania się na nocnik, a wiem, że niestety jest to stosowane. No bo co, dziecko ma siedzieć cały dzień jak kura na grzędzie i nie wstanie, dopóki nie zrobi? Uznałabym to za jakąś straszną karę. Taki karny nocnik, co pewnie by się spodobało pewnej pani psycholog. Po pierwsze to potrzeba fizjologiczna, której nie załatwia się na żądanie. Po drugie takie wysiadywanie moim zdaniem niczego nie uczy. Aaa jeszcze groźby do tego i straszenie! To już przemoc.

Dogadywanie na każdym kroku (przez rodzinę też)
Tak jak w każdej innej kwestii, tak i w temacie pieluch nie toleruje osobistych uwag innych osób, a niestety zdarzały się. Ba, nawet rodzina nie stroniła od uszczypliwych uwag skierowanych do dziecka Taka duża panna jesteś i jeszcze z pieluchą? Tak, jeszcze i nic ci do tego. Widziałam, jak Hanka peszyła się przez to. Ja sama też nie czułam się cudownie, bo między wierszami czytałam No co, nie możesz czegoś z tym zrobić? Sorry, widocznie jestem do dupy jak ten pampers.

Porównywanie
Z porównywaniem jest jak z tymi osobistymi uwagami. No nie dzierżę. Każde dziecko jest inne i każde należy traktować indywidualnie. Nie ma żadnej reguły, że dziecko w wieku dwóch lat, czterech miesięcy, trzech tygodni i jednego dnia musi zrzucić pieluchę z pupy. Dlatego zupełnie bez sensu, a wręcz szkodliwe są głoszone porównania Popatrz, Krzysiu już nie ma pieluchy, a ty cały czas nosisz. Oj nie byłoby mi miło, gdyby na każdym kroku ktoś porównywał mnie do innych.

To nie jest żaden wyścig, a najważniejsze jest słuchanie dziecka. Można wcześniej rozpocząć naukę załatwiania się do nocnika. Można o tym rozmawiać i tłumaczyć do znudzenia, o co chodzi. Można próbować, czytać książeczki itd. Pamiętaj jednak, że ta nauka nie może być okupiona nerwami, a dziecko samo daje sygnały, czy jest już gotowe do tego poważnego kroku, czy potrzebuje jeszcze czasu. Musisz uzbroić się w cierpliwość i nie robić nic na siłę. Powodzenia!


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: