Czy uda nam się wychować dobrze dziecko?

20:11 bizimummy 0 Comments



Jakiś czas temu spotkaliśmy się z naszymi przyjaciółmi, którzy, choć sami dziecka jeszcze nie mają, to Hankę uwielbiają. Gadka szmatka, od tematu do tematu i w końcu zeszło na dzieci i ich plany. Padło z naszej strony jakże znienawidzone przez niedzieciatych ludzi pytanie "To kiedy zamierzacie?". W trakcie rozmowy usłyszałam coś, co nieco mnie zdziwiło i skłoniło do przemyśleń. I nie chodziło wcale o potrzebę zwiedzania świata czy robienia wielkiej kariery. To nie były typowe rozważania bezdzietnych o ograniczeniach, poświęceniu i zmianach w życiu. Zupełnie poważni i przejęci powiedzieli: "Czasem tak się zastanawiamy, czy dobrze wychowamy dziecko".


Zbiło mnie to trochę z tropu, bo w zasadzie jak zdefiniować dobre wychowanie? Nie mam na myśli tutaj dobrych manier. To by było zbyt proste. Ale czy ja sama jestem dobrze wychowana i jestem dobrym człowiekiem? Mam nadzieję, że tak. Nie robię nikomu krzywdy, nikogo nie wykorzystuję do osiągnięcia własnych celów, dbam o innych, pomagam bezinteresownie i nie zapominam przy tym wszystkim o sobie. Mam swój system wartości. Wiem, co jest dobre, a co złe. To chyba dobrze, prawda? Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że jestem dobrym człowiekiem. Ale czy zawsze będę? Co, jeżeli sytuacja skłoni mnie do tego, że będę musiała zrobić coś złego? Czy dalej będę po dobrej stronie?

Szczerze mnie to nurtuje. Bo w zasadzie wychodzi na to, że laurkę dobrego człowieka można wystawić na koniec życia, po podsumowaniu każdego czynu. Niemniej te wszystkie wartości i wzorce nabywamy z czasem, a ich przekazywanie rozpoczynają rodzice od pierwszych dni życia dziecka. Czy może to być powodem do zmartwień i obaw przed rodzicielstwem? To oczywiście ogromna odpowiedzialność! Wychowujemy dziecko dla świata i to świat zweryfikuje nasze metody. Każdy z nas ma nadzieję, że jego dziecko świetnie poradzi sobie w życiu, będzie szczęśliwe i da światu coś dobrego od siebie. Naszą rolą jest pokazać dziecku, jak to osiągnąć.

Tak czy inaczej, stawianie pytania "Czy dobrze wychowamy dziecko" już wydaje mi się dowodem na to, że nie spieprzymy koncertowo zadania i będziemy się starać, jak tylko możemy, żeby zrobić to najlepiej. Bo każdy rodzic o zdrowych zmysłach dołoży wszelkich starań, żeby wychować empatycznego, pomocnego, znającego swoją wartość człowieka. Jesteśmy w pełni normalni, więc nie stosujemy przemocy i nie szerzymy nienawiści wobec całego świata, tylko dajemy dziecku ogrom miłości. To wydaje się najważniejsze. Jeśli my do tej pory jakoś odnajdywaliśmy się w życiu i mamy czyste sumienia, to istnieją spore szanse, że dziecko pójdzie naszą drogą. Do tego nie są potrzebne żadne podręczniki o wychowywaniu dzieci.

Powtórzę jeszcze raz - miłość jest najważniejsza. Ale czy to wystarczy? Do przepisu na dobre wychowanie dodałabym próby zrozumienia małego człowieka i zaspokajanie jego potrzeb, które wcale wygórowane nie są, jedynie wymagają naszego czasu. Poczucie bezpieczeństwa, bliskość i uwaga to kompletna reguła. Tylko tyle i aż tyle. Tu nie ma znaczenia status materialny, wykształcenie czy miejsce zamieszkania. Kochane dziecko, które czuje, że zawsze będzie wysłuchane, a jego potrzeby zostaną zaspokojone, nie musi ulegać pokusom zejścia na złą drogę. Co więcej, pewne siebie odważnie będzie kroczyło przez świat i zdobywało życiowe góry.

Wszystko pięknie brzmi, a mimo to sama czasem kompletnie załamana zastanawiam się, czy na pewno dobrze robię. Ba! Wiele razy wiedziałam, że zrobiłam źle. Bo brak czasu, bo zmęczenie, bo nerwy. Nie ma przecież ludzi (a tym bardziej rodziców) idealnych. Czy to oznacza, że nie wychowam dobrze dziecka? Wcale nie! A to dlatego, że cały czas staramy się korygować błędy i rozmawiać. Dziecko też powinno wiedzieć, że każdy ma prawo do chwili słabości. To zupełnie ludzkie. Tak samo jak ludzkie jest przeprosić i wytłumaczyć swój błąd. Mnie też nie wychowywano idealnie, a teraz kiedy już jestem dorosła i mam swoją rodzinę, mam sporo do zarzucenia swoim rodzicom. Czasu nie cofniemy, a na szczęście zaliczam się do grupy tych dobrych. Niech zatem rosną ci nasi dobrzy ludzie, a my zadbajmy o najważniejsze - relacje z nimi. Niech wiedzą, że zawsze mogą na nas polegać.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: