Czego mamy tak naprawdę pragną? Czyli o Dniu Mamy i innych okazjach

19:16 bizimummy 0 Comments


Lubię wszelkiego rodzaju święta, bo to zawsze okazja do tego, żeby miło spędzić czas, docenić to, czego często nie widzimy w codziennym pędzie i pobyć z ważnymi dla nas osobami. Im więcej takich okazji, tym lepiej, dlatego cieszę się, że kolejny raz mogę świętować Dzień Mamy. To poważnie brzmi i niesie ze sobą wiele emocji, samych pozytywnych.


Skoro święto, to są też prezenty. Matka rozumie moc samodzielnie wykonanej przez 3-latka laurki. Nie widzi niedociągnięć, a nawet całość umazana klejem wydaje się urocza. Serce rośnie, a do oczu napływają łzy wzruszenia. Przy okazji trafi się jakiś kubeczek, poduszeczka czy notesik zakupione wspólnie z tatą. Bukiet pięknych kwiatów podarowany przez mężczyznę ozdobi stół przez kolejne dni. Piękne dodatki do tego dnia. Jednak przyznam, że nie to jest dla mnie najważniejsze i nie tego oczekuję, choć to miłe i zawsze wskazane. Ja jednak pragnę czegoś zupełnie innego i myślę, że doskonale mnie zrozumiesz, bo obarczona tysiącem obowiązków pewnie pragniesz tego samego. Ja pragnę świętego spokoju.

Wyobraziłaś sobie już, jak leżysz na plaży pod palmą, słuchasz szumu fal i popijasz egzotycznego drinka? Akurat nie o taki spokój mi chodzi, ale nie powiem, wycieczką na Malediwy nie pogardzę. Jednak nie marzy mi się żaden samotny wyjazd czy tylko we dwoje. Nie marzy mi się nawet chwila bez niej. Ja chcę świętować Dzień Mamy z moją córką, bo skoro jestem mamą, to chcę mieć przy sobie sprawczynię zamieszania. To takie nasze wspólne święto jakby nie patrzeć. Więc o jaki spokój mi chodzi?

Spokój od rana do wieczora. Chcę przeżyć dzień, kiedy ani razu nie podskoczy mi ciśnienie i para nie pójdzie uszami. Marzenia... Pozwól, że opowiem Ci, jak to widzę. Zaczynamy dzień od uśmiechu. Nie słyszę na dzień dobry wrzasku czy marudzenia, bo się księżnej skarpetki odwidziały czy wstała z muchami w nosie bez powodu. Przybiega do mnie, wskakuje do łóżka i daje słodkiego buziaka. Jemy razem śniadanie bez wymyślania Tego nie chcę, chcę to, to zabierz, nie będę jadła. Pewnie doskonale to znasz, kiedy już po 30 minutach od obudzenia masz ochotę uciekać z domu... Wróćmy do marzeń. Potem robimy coś fajnego. Nie musi to być żadna wycieczka w arcyciekawe miejsce. Nie oczekuję wielkich atrakcji dla mnie, a jedynie, żeby być razem. Wystarczy mi spacer po parku, zabawa na placu zabaw, porcja pysznych lodów. Ot tyle, nic nadzwyczajnego. Przez cały ten czas gadamy ze sobą jak najęte i co chwilę wybuchamy śmiechem. Jest po prostu miło. Omijamy dramaty z serii Chcę baję. Nie chcę jeść. Nie chcę do domu i wszelkie, doskonal znane każdej mamie niezrozumiane wybuchy złości. Nikt się nie denerwuje. Nigdzie się nie spieszymy, tylko robimy to, na co mamy ochotę. Sielanka.

Chciałabym cały dzień cieszyć się jej uśmiechem. Przytulić, kiedy będzie tego potrzebowała i wesprzeć, kiedy z czymś sobie nie poradzi. To byłby dzień, w ciągu którego na każdym kroku dostawałabym dowody na to, że jestem całkiem spoko mamą, że daję radę i chyba nie jest tak źle, jak mi się wydaje. Bez żadnych dramatów. Tak, że na koniec dnia, kiedy ona będzie zasypiać, ja już będę tęsknić. Usiądę z kubkiem ulubionej herbaty i stwierdzę, że to był cudowny dzień. Że napompował moje rodzicielskie ego i znów czuję ogromną matczyną moc, której ostatnio nieco brakowało. Że zbiorniczek z cierpliwością znów się zapełnił i wystarczy na jakiś czas. Bo czasem tak bardzo wątpię w siebie i swoje rodzicielskie umiejętności.

Czy to dużo? Nie. Choć czasem jedna pierdoła potrafi zburzyć ten sielankowy obraz i znów krążą po głowie myśli Byle do wieczora. Chcę mieć już spokój. Mimo wszystko te dobre dni często się pojawiają. A skoro mamy konkretną okazję, to życzę sobie i Tobie, żeby przydarzył się właśnie teraz. Bo każda z nas potrzebuje czasem takiego potwierdzenia, że jest dobrze i że wszyscy w domu jesteśmy szczęśliwi. Szczególnie, kiedy opadamy z sił, tych matczynych sił.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: