Katar. To zdecydowanie najbardziej
znienawidzona przeze mnie dolegliwość. Skutecznie utrudnia
codzienne funkcjonowanie. Nie mogę oddychać, nie mogę mówić.
Jakbym się nie położyła czy usiadła, to zawsze jest źle. A jak
dziecko ma katar… o matko! Chodzi z gilami po pas, spać
nie może, z jedzeniem kiepsko, a ja wysiadam od
marudzenia. I tak leci dzień za dniem z tym okropnym
katarem, który nie chce zniknąć.

Mówi się, że katar to nie choroba.
To zależy. Jeśli towarzyszy przeziębieniu czy grypie, to chorobą
już jest. Natomiast katar może się pojawić o każdej porze
roku, nie tylko w okresach przeziębieniowych. Wiosną alergicy
maszerują po ulicach z chusteczkami przytkniętymi do nosów.
Jesienią i zimą wiadomo – wirusy i bakterie. A latem –
suche powietrze i kurz unoszący się nad chodnikami. Osobiście
znam i mam w domu dorosłego osobnika, który smarka przez
cały rok, tak po prostu. Nie ma alergii, nie jest chory, po prostu
miewa katar. Jak żyć?!
Jakikolwiek by ten katar nie był, nie
można go ignorować, zwłaszcza u dzieci. Wydzielina z nosa
może mieć różne kolory i konsystencję. Na przykład zielony
= wirus lub bakteria. Dlatego zawsze warto zwrócić się do lekarza
i sprawdzić, czy przyczyną kataru nie jest coś poważnego.
Tym bardziej, że nieleczony katar u niemowlaka może mieć
sporo konsekwencji. Dziecko nie chce jeść, bo trudno ssać pierś
czy pić z butelki kiedy nie można oddychać przez nos. Nie
chce spać, no bo jak, jeśli zaraz po położeniu zaczyna kaszleć
i nie może złapać oddechu. Jest rozdrażnione i marudne. Co
więcej, katar może wywołać zapalenie ucha, a to już nie są
przelewki. U nas zawsze infekcje postępowały szybko. Jednego
dnia lekki katar spływający do gardła, a następnego
zapalenie oskrzeli. I tak kilka razy w roku…
Na szczęście przez te 3 lata
wyrobiliśmy sobie system walki z katarem u Hanki. Widzę
pierwsze objawy i już stoję uzbrojona w sprzęty
i zaczynam działać. Nie będzie mi tu gad jeden psuł całego
tygodnia! Jak zatem walczyć z katarem u dziecka? Najlepiej
szybko 🙂 A to nasze sposoby:

Nawilżaj powietrze


Jakiś czas temu Skiba zakupił
urządzonko do pomiaru wilgotności w mieszkaniu. Ustawił je
dumnie w pokoju Hanki i zdębiał, kiedy zobaczył, że
poziom wilgotności powietrza to tylko 29%, a zalecane jest od
40 do 60%. Kupiliśmy nawilżacz powietrza i od razu poczuliśmy
różnicę. Tym bardziej, że po chwili Hankę rozłożyło
przeziębienie i pojawił się katar, więc testowaliśmy sprzęt
w realnych warunkach chorobowych. Wcześniej każda noc była
koszmarem. Dziecko budziło się kilka razy żeby oczyścić nos, a
wydzielina powodowała okropny kaszel. Kiedy powietrze jest
odpowiednio nawilżone, noce w czasie choroby są o wiele
spokojniejsze. Śluzówka nosa nie wysusza się, a wysuszona
produkuje więcej wydzieliny. Nie musimy wstawać do Hanki kilka
razy, a co najwyżej raz w ciągu nocy. Dziecko śpi
spokojnie. I my też.
Istotna jest też temperatura w pokoju.
Nie może być za ciepło i najlepiej przez noc w ogóle
nie grzać, bo to dodatkowo wysusza powietrze. Jeśli nie masz w domu
nawilżacza powietrza, możesz położyć na kaloryfer mokre ręczniki
lub zawiesić ceramiczny zbiornik na wodę. Choć przyznam, że takie
zbiorniki mieliśmy zawsze w każdym pokoju i dla nas nie
były wystarczające.

Inhaluj dziecię


W ciągu dnia i w nocy
stawiam w pokoju garnek z gorącą wodą i rumiankiem
lub olejkiem eukaliptusowym. Oczywiście garnek stoi w miejscu
niedostępnym dla dziecka. Zapach roznosi się po pokoju i ułatwia
oddychanie. Możesz też posadzić malucha na swoich kolanach
i zrobić inhalację. Dzięki temu może zmniejszyć się obrzęk
śluzówki, a dziecko – poczuje ulgę. Uskuteczniamy też
inhalacje z soli fizjologicznej, co jest świetnym rozwiązaniem.

Oczyszczaj, oczyszczaj i jeszcze
raz oczyszczaj mały nosek


To jest najważniejszy punkt. Ze
względu na możliwe powikłania spowodowane katarem trzeba jak
najczęściej oczyszczać nos dziecka. I tutaj mam kilka rad. Po
pierwsze daruj sobie gruszkę. Co jak co, ale tym ustrojstwem nie
umiałam nic wyciągnąć z nosa Hanki. Po prostu gruszka była
za słaba. Przez kilka miesięcy stosowaliśmy aspirator „manualny”,
czyli wysysaliśmy wydzielinę. Niby urządzenie świetne, ale nie
dla mnie. Usuwanie w ten sposób wydzieliny z nosa było
dla mnie po prostu bleee, choć wiedziałam, że przecież nic dalej
nie poleci. Tak czy inaczej, nawet taki aspirator nie dawał już
rady, kiedy dziecię skończyło rok. W związku z tym
przerzuciliśmy się na aspirator podłączany do odkurzacza i to
był strzał w dziesiątkę! Nie wiem, jak mogliśmy wcześniej
funkcjonować bez tego urządzenia. Oczyszcza nos szybko i dokładnie.
Nie oczyścisz zaschniętej w nosie
wydzieliny, dlatego zawsze najpierw aplikuję do nosa dziecka roztwór
wody morskiej i po chwili używam aspiratora, który wszystko
wyciągnie. A właśnie! W aptece znajdziesz roztwory wody
morskiej wielu firm i warto zwrócić uwagę, czy jest to
roztwór hipertoniczny, czy izotoniczny. Roztwór hipertoniczny
obkurcza błonę śluzową, czyli udrożnia zatkany nos. Jest idealny
w przypadku infekcji. Natomiast roztwór izotoniczny jest słabszy,
więc oczyszcza błonę śluzową, ale jej nie obkurcza. Oznacza to,
że sprawdzi się w codziennej pielęgnacji małego noska.
Dziecko nie musi być chore, żeby
trzeba było oczyścić nos. Hania często budzi się rano
z przytkanym nosem albo w ciągu dnia coś jej tam się
zgromadzi i nie może swobodnie oddychać podczas zabawy. U nas
najlepiej sprawdza się RhinotonSpray (na rynku jest dosyć długo bo ok 16 czy 17 lat).
Rozpuszcza zaschnięte babole (też tak mówicie? :D), a dziecię
może dalej hasać.

Jak najbardziej ułatwiaj dziecku
funkcjonowanie


Z katarem nie jest lekko. I choć
sama sobie potrafię wytłumaczyć, że muszę się przemęczyć
i w końcu to minie, to i tak się wkurzam. Maluchowi
niestety tego nie wytłumaczysz, więc postaraj się ułatwić mu
funkcjonowanie. Niemowlaki najlepiej kłaść jak najczęściej na
brzuchu, żeby wydzielina sama wypływała i nie zatykała nie
tylko nosa ale i uszu! Pozycja pionowa na rękach mamy na pewno
przyniesie dziecku ulgę. Podczas spania ważne jest, aby głowa
dziecka była wyżej niż klatka piersiowa. My wkładaliśmy pod
materac ręcznik, ale można też podłożyć coś pod nogi łóżeczka.
W ten sposób nadmiar wydzieliny będzie spływał, a nie
zatykał nos. Do tego stosuj trzy powyższe punkty i jakoś
przeżyjecie katar.
To sposoby na walkę z katarem,
które sprawdziły się u nas i które stosujemy od pierwszego
przeziębienia. Niestety to czas, który po prostu trzeba przetrwać
i zawsze trwa co najmniej kilka dni. Możesz również stosować
maść majerankową na przetarty nosek czy specjalne krople na katar,
ale tylko po konsultacji z lekarzem. Ja preferuję naturalne
sposoby i raczej unikam kropli na katar. Udaje się nam to,
dzięki stosowaniu powyższych metod a także używaniu sprejów na
bazie naturalnych składników. Pamiętaj, że z wszelkimi
niepokojącymi objawami powinnaś pójść do lekarza. U maluchów
infekcje mogą postępować bardzo szybko i nawet z pozoru
niewinny katar może przerodzić się w coś poważnego. Wiem
coś o tym!
Wpis powstał we współpracy z firmą
Krewel Meuselbach,
producentem wyrobów medycznych na bazie naturalnej wody morskiej:
hipertonicznego AspectonuSpray (od 8. roku życia) i sprayu do nosa Rhinotonu
(od 6. miesiąca życia).
Tekst prezentuje jedynie zdanie autorki
i ma jedynie charakter informacyjny. Nie może być traktowany jako
porada medyczna lub farmaceutyczna.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać 😉 Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
– skomentować wpis tutaj
– skomentować wpis na fanpage Bizimummy
– polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
– udostępnić wpis swoim znajomym