Rekinem finansjery nie będę, ale co zaoszczędzę to moje

19:45 bizimummy 0 Comments

Gdybym skrupulatnie oszczędzała, odkąd zarabiam własne pieniądze, to kto wie, może teraz byłoby mnie stać na jakąś wypasioną furę. Cóż, niestety smykałki do zarządzania pieniędzmi nigdy nie miałam, za to jak przyjemnie się je wydawało! Tutaj ciuszek, tam buciki, a gdzie indziej torebeczka. Dzisiaj myślę zupełnie inaczej.


Nadal lubię wydawać. Teraz jednak potrafię się kontrolować. Wyobraź sobie, że po przymierzeniu dwóch par spodni, trzech bluzek i dobraniu do tego torebki, kupię tylko jedną parę spodni! A tak poważnie, to naprawdę zaczęłam liczyć pieniądze. To już nie są beztroskie studenckie czasy, kiedy mama dosyłała pieniądze, a ja na pół etatu w galerii handlowej zarabiałam na własne przyjemności. O nieee… Teraz jestem dorosłą kobietą, która ma swoją rodzinę i wypadałoby jakoś panować nad swoim budżetem.

Oprócz ograniczenia wydatków, mam mocne postanowienie zaoszczędzenia grosza. W zasadzie to nie grosza, a całkiem sporej sumy, bo marzy mi się porządny aparat fotograficzny, a i podróż życia by się przydała. Nie do Trzęsacza, a gdzieś w daleki i egzotyczny świat. Pieniądze z nieba nie lecą, więc trzeba ciułać z tego, co się ma. Na szczęście mam na to swoje sposoby. Jakie?

Stare jak świat powiedzenie “grosz do grosza, a będzie kokosza” ma swoje realne odzwierciedlenie w naszym magicznym słoiku. Umówiliśmy się ze Skibą, że będziemy zbierać każdą pięciozłotówkę i tak dorzucamy do słoika, kiedy takowa tylko pokaże się w portfelu. Przez to zaczęłam wypłacać gotówkę. Zawsze używałam karty, ale skoro zbieramy, to muszę mieć ku temu okazję. I tak z przyjemnością płacę gotówką i szczerze uśmiecham się, kiedy sprzedawca wydaje mi piątaka. W ten sposób w ciągu 4 miesięcy mieliśmy już w słoiku ponad 500 zł! Proste, nie boli i szybko się odkłada.

Długoterminowo i w większej skali gromadzę kasę na koncie oszczędnościowym. Co pojawi się jakiś nadmiar (tak, wiem. Też nigdy nie słyszałam o nadmiarze pieniędzy, ale tak mi się napisało), czy jakimś cudem zostanie więcej na koniec miesiąca, siup na konto, żeby się nie rozpłynęło. To nieźle motywuje do tego, żeby w ciągu miesiąca nie przehulać kasy na bzdety i poważnie 3 razy zastanawiam się teraz, czy aby na pewno potrzebuję tej konkretnej rzeczy.

Plany na zakup sprzętu czy podróż to jedno, a zostaje jeszcze daleka przyszłość, którą też musimy zabezpieczyć. Mam tu na myśli czas, kiedy będziemy już dziadkami na emeryturze i z radością będziemy zajmować się wnukami. Cóż, żeby ta radość rzeczywiście była, to nie ma co ukrywać, potrzebna jest kasa. Samą emeryturę widzę kiepsko, więc póki jesteśmy młodzi i piękni, warto pomyśleć o dodatkowym zabezpieczeniu. My zdecydowaliśmy się na IKZE, o czym pisałam Wam już jakiś czas temu w tym tekście (O dzieciach, przyszłości i kasie). Krótko przypomnę, dlaczego to fajne rozwiązanie. Wpłacasz, ile chcesz i kiedy chcesz. Nie musisz co miesiąc przelewać stałej kwoty, więc jak zdarzy się kruchy okres, to nie ma problemu. A co najlepsze, wpłacone pieniądze w ciągu roku odliczasz od podatku, czyli masz jeszcze większy zwrot. To jest naprawdę fajna opcja, bo w razie jakby powinęła Ci się noga, a wiadomo, że w życiu bywa różnie, to możesz wypłacić odłożone pieniądze. Wejdź na stronę tnijpodatki.pl i sprawdź szczegóły, bo właśnie ruszyła akcja “IKZE bez opłat”. Zakładając konto i wpłacając na nie w ciągu roku 1000 zł, nie płacisz za jego założenie.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: