Dziecko nie jest dla słabych i nie uratuje związku

22:28 bizimummy 0 Comments



Ona i on. Jeszcze sami, bez dziecka. Od jakiegoś czasu sypie się między nimi. Coraz mniej rozmów. Coraz mniej czasu spędzanego wspólnie. Każdy zajęty swoimi sprawami. Ona coraz częściej wychodzi z domu zdenerwowana. On coraz częściej myśli “znowu ma jakiegoś focha”. I tak mija dzień za dniem. Chcieliby coś naprawić, ale nie wiedzą jak i tak trwają. Patrzą, jak oddalają się od siebie.


Już parę lat temu wzięli ślub. Znajomi i rodzina przy każdej okazji pytają, kiedy będą mieli dziecko. Przecież to scementuje ich związek. Dopiero wtedy będą tworzyć pełną rodzinę. Nie wiedzą o ich problemach, bo w towarzystwie dobrze odgrywają rolę kochającego się małżeństwa. Jednak zawsze między nimi zostają jakieś niedopowiedzenia i niewyjaśnione konflikty, które odkładają się gdzieś głęboko. Kropla drąży skałę.

Obserwują na ulicy szczęśliwe rodziny. Mężczyzna niesie na rękach roześmiane dziecko i drugą ręką obejmuje swoją kobietę. Urocze, rozczulające. Dziecko. Może to jest jakiś pomysł? Będą mieli wspólny powód do radości. Razem będą oczekiwać i przygotowywać się na przyjęcie nowego członka rodziny. Pełnej i szczęśliwej. Tak jak być powinno. Coraz częściej rozmawiają o dziecku i to jeden z niewielu momentów, kiedy oboje się uśmiechają. Myśl o małych stópkach biegających po mieszkaniu wywołuje ciepło w sercu. Tak, tego im brakuje. Zaczynają się starać.

Wyczekiwane dwie kreski pojawiły się na teście ciążowym i ogarnęła ich wielka radość. Błogie miesiące trwają. Jest im z tym dobrze i choć czasem pokłócą się o bzdurę czy mają kilka cichych dni, to świadomość tego, że zaraz będą rodzicami, jakoś ich trzyma. Jakoś. Po porodzie zaczyna się gehenna. Masa obowiązków, nocne wstawanie, wieczne zmęczenie. Życie zmieniło się totalnie. Ona cały czas płacze po kątach. Baby blues. On nie rozumie. Pierwsze miesiące życia dziecka mijają pod znakiem chaosu i frustracji. Cholerne kolki, ząbki i wiele innych problemów. Jakoś mało w tym wszystkim radości. Ona zamknięta w domu. Kontakt z koleżankami powoli się urywa, bo mało czasu i o czym tu gadać poza dzieckiem. On zapracowany wraca wieczorem do domu i widzi ją - smutną, zmęczoną, znowu w tym samym dresie i z kitką na głowie. Wkurza się, że wiecznie ma do niego o coś pretensje i ciągle czegoś wymaga.

Nie mogą się odnaleźć w tej nowej sytuacji. W zasadzie wcale nie nowej. Po roku wszystko wygląda tak samo, a nawet gorzej. Kłócą się o wszystko. Każda sytuacja jest powodem do wyrzucenia żalu i wypomnienia starych spraw. Ciągną to jeszcze, bo przecież jest dziecko. Powinno mieć obojga rodziców. Kiedyś jednak czara goryczy przelewa się. Nie mogą dłużej żyć ze sobą i jedno z nich podejmuje decyzję Powinniśmy się rozstać. Na tym ich historia się kończy.


Dziecko to poważna próba dla związku


O wielu takich sytuacjach już słyszałam. Mama z małym dzieckiem postanawia odejść, bo nie może już tego znieść albo on oznajmia, że to koniec. Scenariusz tragiczny, ale jakże realny. Dzisiaj jako mama niespełna trzylatki wiem, że dziecko to cholernie ciężka próba dla związku. Pojawienie się małego człowieka tak wiele zmienia w życiu! Doskonale pamiętam, jak długo ryczałam po porodzie, jak bardzo bywałam i nadal bywam zmęczona, jak wciąż załamuję ręce z bezsilności po kolejnej histerii dziecka. Pamiętam też ogrom wsparcia i miłości ze strony Skiby, dzięki któremu po każdym kryzysie mogę się podnieść i dalej robić swoje. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jakby to wyglądało, gdyby nasza relacja była inna, kiepska.

Dziecko owszem cementuje związek, ale taki, który przedtem był mocny. Zacieśnia solidny węzeł i już nic nie jest nam straszne. I nie chodzi tu o ilość wspólnie przeżytych lat. Nie to jest miarą miłości. Tam, gdzie wcześniej działo się źle, nie pomoże. Pomocy trzeba najpierw szukać gdzie indziej. Dziecko nie rozwiąże i w ogóle nie powinno rozwiązywać problemów dorosłych. Bo dlaczego miałoby być obarczane tak dużą odpowiedzialnością?


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: