Regularnie naparzam się z dzieckiem, czyli dlaczego przepychanki są ważne dla rozwoju malucha

21:55 bizimummy 0 Comments


Jakąkolwiek zabawkę byś nie wzięła do ręki, to z każdej strony na opakowaniu widzisz napis "zabawka edukacyjna". Dzisiaj wszystko jest edukacyjne, bo przecież dziecko w wieku czterech lat powinno być już geniuszem. Do tego niekonieczna jest góra zabawek. Często pomijamy najprostsze zabawy, do których dziecko nie potrzebuje żadnych przedmiotów i wydają nam się niebezpieczne, czy wręcz uważamy je za niegrzeczne. Tymczasem z pozoru niewinne zabawy, mogą mieć ogromne znaczenie dla dziecka i jego rozwoju.


Jedną z takich naszych ulubionych aktywności, która wygląda bardziej jak szaleństwo niż zabawa, są wszelkiego rodzaju przepychanki, siłowanki, zapasy i wygłupy. O co chodzi? Krótko mówiąc, pozwalamy sobie wejść na głowę dosłownie i w przenośni. To czas, kiedy Hanka może się po nas wspinać, skakać, przepychać. Turlamy się po łóżku, mocno ją ściskamy i nie chcemy wypuścić, skaczemy po łóżku, naparzamy się poduszkami, łaskoczemy do upadłego, trzymamy ją do góry nogami, wywracamy, przewracamy i obracamy. Robimy wszystko, co zwariowane i wywołuje kupę śmiechu. Oczywiście w granicach rozsądku. Uwielbiamy to!

Założę się, że większość rodziców bawi się ze swoimi dziećmi w ten sposób. Ty też? To świetnie! Taka zabawa niesie za sobą same korzyści. Jakie? A proszę bardzo.

Dlaczego przepychanki są fajne?

Pielęgnują bliskie relacje


Tego typu zabawy to 100% bliskości między dzieckiem a rodzicem. Dla mnie najfajniejsze jest to, że mam okazję wyściskać Hankę, która teraz nie zawsze ma ochotę na przytulanie. Brakuje mi bardzo tej bliskości, kiedy cały czas nosiłam ją na rękach, przytulałam i często zasypiała na mnie. Cóż, czas ucieka, a dzieci rosną. Chociaż w ten sposób mogę sobie to wynagrodzić. Dziecko jak najbardziej też na tym korzysta. Budujemy w ten sposób zaufanie i poczucie bezpieczeństwa. Wie, że zawsze ją złapię i uratuję przed upadkiem.

Dziecko wyznacza własne granice i uczy się szanować granice innych


Zbyt dużo łaskotek może doprowadzić dziecko do płaczu, a i za mocne uściski czy inne wygłupy mogą okazać się bolesne. Oczywiście nie chcemy zrobić dziecku krzywdy podczas zabawy i uważamy, jednak czasem w całym szaleństwie łatwo przesadzić. Dokładnie tak samo działa to w drugą stronę. Nieraz przez przypadek pięść Hanki spotkała się z moim nosem, czy wspinając się po mnie, źle ułożyła nogę i coś mnie zabolało. To świetna okazja do nauki mówienia nie i stawiania granic. Ok, każde dziecko jest mistrzem w mówieniu nie, ale tym razem chodzi o kontekst. Jeśli jakaś zabawa mi się nie podoba i narusza moje granice, mówię stanowczo Nie chcę się bawić w ten sposób. To mi się nie podoba. To boli. Wystarczyło kilka razy tak powiedzieć i od razu efekty były widoczne. Dziecko wiedziało, na co może sobie pozwolić, a co będzie przegięciem. Ale nie tylko ja stawiam granice. Bardzo się ucieszyłam, kiedy moja córka zamiast się wkurzać i wpadać w furię, bo łaskotki były zbyt intensywne, zaczęła komunikować, że mam przestać, że czegoś nie chce, że nie ma na jakąś zabawę ochoty. Szanuję jej zdanie i nie robię tego, czego sobie nie życzy. To bardzo ważne, żeby dziecko potrafiło powiedzieć, że czegoś nie chce. Stawianie granic szczególnie tych dotyczących cielesności będzie miało bardzo duże znaczenie w przyszłości, a naukę najlepiej zacząć jak najwcześniej. Żaden rodzic przecież nie chce, żeby dziecko zgadzało się na wszystko. Przy okazji można porozmawiać o tym, co jest ok, a co nie.


Uspokajają i rozładowują agresję


To dokładnie tak samo działa na nas, dorosłych. Żeby się uspokoić i rozładować agresję, często uciekamy w sport. Nie ma nic lepszego niż porządny wysiłek fizyczny. Takie przepychanki to dla dziecka domowa siłownia i okazja do wyrzucenia złych emocji. Wiele razy zdarzało nam się rozpocząć zabawę zaraz po tym, jak Hanka się zezłościła. Wtedy najlepiej sprawdzają się “rozwiązania siłowe” np. siedzę na łóżku nieruchomo, a ona próbuje mnie zepchnąć. Musi w to włożyć sporo siły i kiedy jest wściekła, zaciska zęby. Po paru minutach jednak widzę, że coraz bardziej się rozluźnia, pojawia się uśmiech na twarzy i możemy radośnie wariować. Co więcej, tego typu zabawy powodują, że dziecko na co dzień jest spokojniejsze. Dajemy jej regularnie możliwość wyrzucenia z siebie emocji i nie mamy już problemu z wielkimi histeriami, padaniem na podłogę czy biciem nas (zdarzało się, jak u każdego).

Dzięki nim dzieci są mądrzejsze


Teraz będzie naukowo. Taki rodzaj zabawy jest wspaniałą odżywką dla mózgu małego człowieka. Podczas różnego rodzaju przepychanek w mózgu wytwarza się białko emitowane przez neurony. To białko przyczynia się do wzrostu nerwów w określonych częściach mózgu, a co za tym idzie, dziecko ma lepszą pamięć, nauka jest dla niego prostsza, ma zdolności językowe i potrafi logicznie myśleć. Krótko mówiąc, rośnie Ci w domu geniusz! Oczywiście potwierdzam, bo moje dziecko jest najmądrzejsze na świecie :D


Wychodzę z założenia, że to, co naturalne jest najlepsze. A właśnie takie zapasy czy przepychanki z dzieckiem to jak najbardziej naturalna rzecz. Widać to przecież w świecie zwierząt, kiedy to młode podgryzają swoją mamę, wchodzą na nią i szarpią za uszy, a bidulka dzielnie to znosi. To jeden z elementów, który ma ogromny wpływ na rozwój. Dlatego nie denerwuj się, kiedy maluch znów na Ciebie włazi. Powygłupiajcie się parę minut, a będzie z tego więcej korzyści niż z zabawy jakąkolwiek zabawką. Poza tym doceniaj ten czas. Kiedyś będziesz za ty tęsknić.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: