Przepraszam. Tylko tyle i aż tyle

21:36 bizimummy 0 Comments



To się zdarza. Rzadko, ale jednak. Nie chcesz tego. Wiesz, że to głupie, ale znowu Cię dopadło. Przecież jesteś dorosła i powinnaś nad tym panować. Czasem jednak się nie da. To tak jakbyś nie była sobą. To inna kobieta, za którą potem się wstydzisz, bijesz w pierś i starasz się jakkolwiek odpokutować.


Syndrom generała


Zaczyna się niewinnie. Jeszcze wczoraj nie przejmowałaś się, kiedy podczas śniadania maluch niechcący strącił miskę z mlekiem i płatkami. Wszystko wylądowało na stole, ale nic się nie stało. Przecież posprzątasz i po sprawie. Dzisiaj coś poszło nie tak, kiedy tylko otworzyłaś rano oczy i przy śniadaniu co chwilę rzucasz Uważaj. Patrz, co robisz. Zaraz rozlejesz. Nie wierć się. Przestań. Zostaw to. A potem tak przez cały dzień, dokładając do tego No przecież mówiłam ci... Ile razy mam ci powtarzać? Uspokój się. Nie skacz. Nie biegaj. Usiądź normalnie. Nazywam to syndromem generała. Żołnierskim tonem wydajesz rozkazy i musztra trwa cały dzień.

Mnie też się to zdarza. Wiem, jak bardzo jest to złe, ale wpadam coraz głębiej w czarną dziurę. Nie potrafię tego zatrzymać. Powtarzam sobie "kobieto opanuj się!", biorę 10 wdechów i już wydaje mi się, że jest dobrze, kiedy 15 minut później znowu coś się wydarzyło. Znowu coś się rozlało, wysypało, znowu podczas zabawy dostałam przez przypadek kopniaka w żebra, znowu czymś machnęła i niechcący ja oberwałam. Równowaga poszła się rypać i warczę, coś bąknę pod nosem. Sama siebie słuchać nie mogę i nie potrafię siebie znieść.

Nie wiem, o co w tym chodzi. Czy to hormony, faza księżyca, układ planet czy jeszcze coś innego? I wkurza mnie właśnie ten brak kontroli. To, że to jest gdzieś poza mną. Błędne koło. Jednak najbardziej bolesne jest spojrzenie tych wielkich oczu, które jeszcze niewiele widziały, a zobaczyły właśnie to - matkę wściekłą na cały świat. Spojrzenie pełne żalu i rozczarowania. Przecież ten mały człowiek nie wie, czym zawinił. Co ja plotę?! Przecież niczym nie zawinił! Był taki jak zawsze - ciekawy świata, uśmiechnięty, rozbrykany. Tylko ja nie ta.

Mogę tylko i aż przeprosić


Nic nie naprawi tak beznadziejnego dnia. Nic nie odda godzin straconych na nerwy. Nie taką mamę miało zobaczyć moje dziecko. Po emocjonalnym otrzeźwieniu, chwili refleksji i spuszczeniu smutno głowy, jedyne, co mogę zrobić, to przeprosić. Tak szczerze, z gulą w gardle, mrugając milion razy na sekundę, żeby powstrzymać łzy wstydu i żalu. Przepraszam. Mama nie chciała się denerwować. To nie twoja wina. Nie wiem, jak to się stało. Źle się dzisiaj czuję. Przykro mi, że to nie był fajny dzień. Bardzo cię kocham. Przytulam mocno, jakbym tęskniła do granic możliwości. Wróciłam z dalekiej i złej podróży. Już będzie dobrze.

Jest w tym wszystkim mikroskopijny okruszek dobra. Przyznaję się do błędu, przepraszam, okazuję skruchę, a ona obserwuje i uczy się. Rozmawiamy o emocjach, a ona chłonie każde moje słowo. Wie, że nie ma ludzi idealnych. Wie, że każdemu może się zdarzyć gorszy dzień. Wie też, że zawsze możemy szczerze porozmawiać. Po kilku dniach przytrafia jej się w ciągu dnia coś niemiłego, a ona przychodzi do mnie i potrafi powiedzieć, że zrobiło jej się przykro. Potrafi powiedzieć przepraszam i utulić z całych sił. Ta nauka zostanie z nami na zawsze.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: