A Ty jakim tatą pozwalasz być swojemu facetowi? Rozwiąż test i sprawdź

21:37 bizimummy 0 Comments


Ach ci faceci. Główny powód do narzekania. Idzie taki do pracy na cały dzień, wraca do domu, to wielce zmęczony. Jakbyś Ty tylko leżała i pachniała. Za grosz zrozumienia. Walnie się na kanapę i musi odpoczywać, a Ty dalej orka. A kto się dzieckiem zajmie? Chwili dla siebie brak, frustracja rośnie, warczysz na wszystkich dookoła i wpadasz w błędne koło. Czy tak to musi wyglądać?



Notorycznie przewijają mi się przed oczami wyznania pełne goryczy. Bo facet dziećmi się nie zajmie, bo w niczym nie pomoże. Pełno jest takich przypadków. Kobiety wznoszą ręce do nieba i błagają o rady, co z takim delikwentem zrobić. Pomijam przypadki krytyczne, gdzie rzeczywiście facet ni huhu i zapału jakiegokolwiek brak. Jednak jest też druga strona medalu w takich konfliktach. Zastanów się, jakim tatą pozwalasz być swojemu facetowi? Ile dajesz mu wolności w opiece nad dzieckiem? Pomoże Ci w tym krótki test, który przygotowałam specjalnie dla czytelniczek. Odpowiedz sobie sama na te pytania.

1. Musisz wyjść z domu na godzinę do sklepu. W tym czasie dzieckiem zajmie się tata. Załóżmy, że maluch ma kilka miesięcy. Co robisz?
a) Ubieram się, wychodzę, wracam za godzinę, a nawet trochę później. W końcu wyszłam sama!
b) Przed wyjściem przygotuję coś do przekąszenia dla malucha i w dwóch słowach powiem tacie, co i jak, w razie jak będzie wielki płacz.
c) Przygotowuję wielką listę, na której rozpisuję wszystkie możliwe scenariusze - co tata ma zrobić w razie kupy w pieluszce, jaką zabawkę dać dziecku, co i o której podać do picia i jedzenia z dokładnością co do minuty. Wychodzę i dzwonię co 5 minut z pytaniem, czy nic się nie stało.

2. Rano musisz wcześniej wyjść z domu, więc tata zaprowadzi dziecko do żłobka/przedszkola. Co robisz?
a) Przed wyjściem całuję śpiących domowników i wychodzę. Ogarną się sami.
b) Wieczorem mówię partnerowi, żeby rano założył dziecku rajtki, bo będzie zimno. Rano wychodzę.
c) Przygotowuję zestaw ubrań dla dziecka, na stole w kuchni zostawiam gotowe śniadanie. Przed wyjściem budzę tatę, żeby jeszcze powiedzieć mu, co i jak ma zrobić.

3. Wracacie z noworodkiem do domu. Dumny tata bierze maleństwo na ręce i spaceruje z nim po pokoju. Co robisz?
a) Siedzisz rozczulona i z zachwytem patrzysz na nich.
b) Nic nie mówisz, ale jednak nieco nerwowo spoglądasz, czy nic się nie wydarzy.
c) Prowadzisz musztrę: Nie tak. Główka wyżej, niżej. Uważaj. Zrobisz krzywdę. Nie rób tak. Powoli. Delikatnie.

4. Twój partner wygłupia się z dzieckiem. Maluch wskakuje na niego, wspina się, robią fikołki i wariują. Co robisz?
a) Siedzisz i zanosisz się śmiechem, widząc ich radość. Dołączasz do wygłupów.
b) Śmiejesz się z nimi, ale nie tracisz czujności i podrywasz się, żeby asekurować dziecko.
c) Przerywasz zabawę i mówisz, że to się pewnie źle skończy i zaraz ktoś zrobi sobie krzywdę.

5. Dostałaś od koleżanek zaproszenie na babski wieczór. Trochę winka, pogaduchy, dobre jedzenie i zapewne późno wrócisz do domu. Co robisz?
a) Zacieram ręce, szykuję kieckę, uprzedzam lubego, że biorę wolny wieczór.
b) Pojadę, ale pewnie na jakieś 2, maksymalnie 3 godzinki i wrócę do domu, bo z dzieckiem może być różnie.
c) Odmawiam i tłumaczę, że nie dam rady, bo luby pewnie sobie nie poradzi z dzieckiem wieczorem. Zawsze musi być mama do usypiania itd. 

Jeśli odpowiedziałaś sobie na wszystkie pytania, to przeczytaj wyniki.

Większość odpowiedzi A

Świetnie! Tak trzymaj! Zakładam, że w Waszym związku panuje równouprawnienie, dzielicie się obowiązkami i opieką nad dzieckiem. Tata od początku jest zaangażowany i dobrze czuje się w swojej roli. Dzięki temu Ty możesz liczyć również na czas dla siebie i odpoczynek.

Większość odpowiedzi B

Jest ok, ale może być jeszcze lepiej. Odpuść czasami. Nie musisz być czujna na każdym kroku. Jeśli mężczyzna angażuje się w opiekę nad dzieckiem, to po prostu ciesz się tym i korzystaj z wolnych chwil. Wzmożona czujność może go zniechęcić. Jeśli poczuje, że mu nie ufasz, wycofa się.

Większość odpowiedzi C

Niestety nic dobrego z tego nie wyjdzie. Poprawianie kogoś na każdym kroku, doprowadzi jedynie do tego, że zapał i chęci znikną. Tata pomyśli, że skoro wszystko robi źle, to lepiej, żeby nic nie robił. W każdej sytuacji pokazujesz, że Ty wiesz najlepiej i bez Ciebie nikt sobie nie poradzi. Nie miej zatem pretensji, że wszystko musisz robić sama.


Ja zrobię wszystko najlepiej!


Jest taki typ kobiet, które muszą mieć nad wszystkim kontrolę. Uważają, że nikt poza nimi nie posprząta, nie wyprasuje i nie ugotuje lepiej, niż one same. Dom to ich królestwo, a przecież dbanie o ognisko domowe mają we krwi. Sama zmywa po obiedzie górę garów, bo zrobi to szybciej i dokładniej. Sama wytrze kurze z mebli, bo on na pewno zapomni o tym kawałku komody za telewizorem. Sama nastawi pranie, bo on z pewnością pomiesza kolory, źle ustawi program i zniszczy wszystkie rzeczy. Kiedy rodzina się powiększa i w domu pojawia się dziecko, schemat “Zosi Samosi” nadal funkcjonuje i to ze wzmożoną siłą przez uruchomiony instynkt macierzyński i szalejące hormony. Facet nie poradzi sobie z kąpielą malucha, nie przewinie, bo źle wytrze tyłek i źle założy pieluchę. Ona nie wyjdzie z domu na dłużej niż 5 minut, bo on nie da sobie rady z dzieckiem. Pewnie będzie co chwilę dzwonił i pytał o każdą pierdołę. 

To żaden atak, żeby było jasne. Znam wiele osób, które zachowują się w ten sposób i robią to totalnie nieświadomie! Spotykałam ich na studiach, w pracy. Zawsze mieli rację i tylko ich rozwiązanie było najlepsze. Dopiero jasny komunikat, zwrócenie dosadne uwagi, stopowało ich nieco i dopuszczali do siebie myśl, że inni też mogą mieć dobre pomysły.

Do czego ten scenariusz doprowadza? Jeżeli facet nigdy nie wykazywał chęci uczestniczenia w obowiązkach domowych, bo nie umie, z domu wyniósł to, że mama zawsze wszystko robiła i nie musiał się angażować, to w zasadzie nie widzi problemu. Jest tak, jak zawsze było i nie musi być inaczej. O tym przypadku nie będę dyskutować. Na szczęście często jest jednak tak, że mężczyzna jak najbardziej chciałby być zaangażowany w życie rodzinne. Niestety nie zawsze ma taką możliwość. Każda próba podjęcia obowiązków domowych czy tych związanych z opieką nad dzieckiem kończy się wycofaniem, a wręcz strachem. Nic dziwnego, skoro facet na każdym kroku słyszy Źle to robisz. Uważaj. No patrz, co robisz. Zostaw, ja to zrobię etc. Pomimo szczerych chęci i prób, mężczyzna zaczyna się czuć jak małe dziecko karcone na każdym kroku i myśli sobie wtedy, że skoro do niczego się nie nadaje, wszystko robi źle i z niczym sobie nie radzi, to lepiej, żeby odpuścił, siedział cicho i się nie wcinał. I co dalej? A dalej już tylko frustracja. On zrezygnowany i podłamany, bo kobieta nie potrafi mu zaufać i ma go za ciamajdę. Ona wściekła i zmęczona, bo wszystko robi sama, nie ma pomocy, a każdy swoje granice wytrzymałości ma i każdemu chwila wytchnienia się należy.

Daj mu się wykazać


Świeżo upieczony tatuś jest w trudniejszej sytuacji niż my, kobiety. My pomimo strachu, instynktownie wiemy, co robić z dzieckiem. To naturalne i jakoś dajemy sobie radę. Oczywiście nie wiemy wszystkiego i większość codziennych zdarzeń na początku jest dla nas zaskoczeniem, ale uczymy się i od początku mamy tę magiczną więź z dzieckiem. Faceci nie mają naszego instynktu. Filigranowy nowy członek rodziny może wręcz wywoływać w nich strach na początku. Jest taki malutki. Boję się, że zrobię mu krzywdę. To normalne. Ogromne znaczenie właśnie wtedy ma to, jak mama reaguje na próby zajmowania się dzieckiem przez tatę. Jeśli jego wysiłki nie zostaną docenione, a wręcz stłamszone, sprawa pozamiatana. Będzie się bał.

A co ze starszymi nieco dziećmi? Z takim dwulatkiem sprawa wydawałaby się łatwiejsza. Dziecko chodzi, zaczyna mówić i towarzystwo może się jakoś dogadać. Dlaczego zatem tak wiele mam ma problem, żeby zostawić dziecko pod opieką taty? Zakładając, że tata całym sercem kocha swoje dzieci, to nie zrobi im przecież krzywdy. Nie musisz go kontrolować na każdym kroku. To nie tragedia, że założy córce spodnie w kropki do koszulki w paski. Tragedią nie będzie też, jeśli zamiast gotowanej ryby i warzyw, dziecko zje razem z tatą kotleta. Daj im wolność, doceń starania i niech to będzie ich wyjątkowy czas razem. Z tatą jest zupełnie inaczej. Tata wymyśla inne zabawy, inaczej rozmawia z dzieckiem, inaczej się nim zajmuje, ale nie gorzej. Odpuść i pozwól im spędzić trochę czasu sam na sam, a Ty wykorzystaj to i zrób coś dla siebie. Wam wszystkim wyjdzie to na dobre.

Jakiś czas temu, kiedy nasza Hanka miała dokładnie 2,5 roku, wyjechałam służbowo na 4 dni zagranicę. Wieczorem dzwoniliśmy do siebie, a w ciągu dnia Skiba wysyłał mi zdjęcia uśmiechniętego dziecka. Nie bałam się wyjazdu. Ufam mu i wiem, że bardzo kocha naszą córkę. Spędzają ze sobą dużo czasu i wiem, że jest to bardzo ważne dla obojga. Wróciłam po 4 dniach i zastałam szczęśliwe i stęsknione dziecię, które z iskierkami w oczach opowiadało, co robiło z tatą przez ten czas. Ja po prostu uwielbiam, kiedy oni są razem!

Na koniec mogę Ci coś poradzić. Jeśli chciałabyś coś zmienić i wykorzystać zaangażowanie partnera, spróbujcie ustalić konkretny dzień, kiedy to tata będzie spędzał z dzieckiem trochę czasu, np. 2 godziny. U nas takim dniem jest niedziela. Skiba zabiera Hankę na spacer, na basen, do zoo. Cały czas wymyśla nowe atrakcje, żeby dobrze się bawili. Oczywiście oprócz tego każdego dnia oboje zajmujemy się małą, ale niedziela to taki wyjątkowy czas. Spróbujcie i zobaczysz, jak świetnie tata sobie radzi.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: