Najlepsza rada mojego lekarza, która uratowała życie mojej córki, kiedy byłam w ciąży. Ty też powinnaś się do niej stosować!

21:07 bizimummy 0 Comments



W chwili zrobienia testu ciążowego i zaraz po ujrzeniu dwóch kresek kobietę zaczynają dopadać obawy. Czy wszystko będzie ok? Czy dziecko będzie zdrowe? Jak sobie poradzimy? Od razu rozgląda się za ciekawymi książkami o ciąży i odpala komputer, żeby czytać, co się będzie działo z jej organizmem. Pierwsza ciąża? Najgorsza! Przecież wszystko jest nowe, a każdy dyskomfort, ukłucie czy najmniejszy ból niepokojący. Ja też bardzo się bałam.


Pierwsza wizyta u lekarza w celu potwierdzenia ciąży też nie jest łatwa. Dla mnie to był moment, kiedy zaczęłam trząść portkami. Zobaczyłam na USG pulsujący punkcik, serce dziecka i dopiero wtedy dotarło do mnie, że to już nie tylko mój organizm. Już nie dbałam tylko o siebie, ale o nas oboje. Jeśli coś mi się stanie, to dziecku też. Jeśli ja coś zjem, to dziecko też to dostanie. Jeśli ja zachoruję, to odbije się to na dziecku. Jeśli ja coś zignoruję, to dziecko oberwie. To już nie przelewki. To nie zabawa w eksperymenty, a pełna odpowiedzialność za drugie życie. To dosyć przytłaczające.

Pojechałam do mojego lekarza. Potwierdził ciążę. Był bardzo poważny i dał mi wtedy najlepszą radę, za którą jestem mu ogromnie wdzięczna. To zalecenie uchroniło mnie przed zrobieniem głupoty i uratowało życie mojej córki. Aż strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdybym go nie posłuchała. Usiadłam po badaniu przy jego biurku, on wypisywał papierki i groźnym tonem powiedział:

Izka od dzisiaj Internet dla ciebie nie istnieje! Nie czytasz, nie sprawdzasz. Jeśli cokolwiek będzie cię niepokoiło albo będziesz miała pytania, dzwoń do mnie o każdej porze. Ja jestem twoim lekarzem, a nie Internet.

Ok. Nie do końca wtedy wiedziałam, o co mu chodzi, ale jak najbardziej zastosowałam się do rady i jedyna lektura, która interesowała mnie w ciągu całej ciąży, to rozwój dziecka. Z przyjemnością czytałam, co dzieje się z maluchem w każdym tygodniu ciąży i jak szybko się zmienia. Nic ponad to. Nie należałam wtedy do żadnych grup mam na Facebooku i nawet nie miałam pojęcia o ich istnieniu. Nie wchodziłam na żadne fora. Nie sprawdzałam, co oznacza każda dolegliwość, która wtedy była dla mnie nowa. I dobrze.

Dzisiaj już wiem, o co chodziło wtedy mojemu lekarzowi. Na mojej facebookowej ścianie przewijają się różne dyskusje. Czasami czytam te pytania i łapię się za głowę. Bo czy to normalne, że poleciała krew? Czy u Was też tak było, że od wczoraj nie czuć ruchów dziecka? Czy ktoś tak miał, że się uderzył w brzuch i potem było ok? A z drugiej strony zadając najzwyklejsze pytanie o dolegliwości ciążowe, dietę ciężarnej, cokolwiek, dowiesz się, że bardzo źle się odżywiasz, szkodzisz dziecku na każdym kroku no i w ogóle, to powinnaś jechać do szpitala, bo pewnie już pozamiatane. Czytasz i wpadasz w obłęd!

To lekarz powinien Ci zapewnić taką opiekę, żebyś była spokojna i w pełni poinformowana. Nie wiesz, dzwonisz i pytasz. Nie możesz liczyć na swojego lekarza? To go zmień! Nie zadajesz publicznie pytania, czy wszystko ok, bo boli Cię brzuch. Serio, pogadać możemy o sposobach na mdłości, ale nie o poważniejszych sprawach. Tak, ja wiem, że odkąd mamy dostęp do Internetu, to wszyscy stali się specjalistami z każdej dziedziny, ale tu chodzi o życie Twoje i Twojego dziecka. Chcesz je powierzyć koleżankom z grupy? Zresztą zawsze zastanawia mnie, jak to jest, że kobieta np. spadnie ze schodów i zamiast pędzić do lekarza, to ma czas na pisanie na Facebooku i dyskutowanie, czy coś się stało, czy nie. A już totalnym absurdem jest dla mnie polecanie leków i jawny nielegalny handel nimi między mamami. To jest karalne! 

A teraz pomyśl - czy wiesz, kto siedzi po drugiej stronie monitora? Wiesz, jaki ma organizm, jak zareaguje na leki, składniki, cokolwiek? Jesteś tak odważna, żeby wziąć odpowiedzialność za życie obcej osoby? A może jesteś na tyle odważna, że powierzysz życie swoje i swojego dziecka laikom, którzy opierają się tylko i wyłącznie na swoich doświadczeniach, bo nie mają żadnej wiedzy? Ja nie jestem takim kozakiem. Dlatego pytałam lekarza o wszystko, co budziło moje wątpliwości. Nie czytałam bzdur, które niepokoją jeszcze bardziej. Przeżyłam spokojnie 9 miesięcy i właśnie dzięki temu mam teraz wspaniałą córkę.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: