Co dziecko musi, czyli 3 mity na temat zachowania dziecka

22:13 bizimummy 0 Comments


Czasem przypominam sobie, jak to jeszcze długo, długo przed zajściem w ciążę, zanim w ogóle myśl o dziecku przeszła mi przez głowę, byłam najmądrzejszą matką na świecie. Oj tak... Wtedy oczywiste dla mnie było to, że kiedyś w przyszłości, kiedy już wydam na świat potomka, będzie to grzeczne, zawsze uśmiechnięte, serdeczne i otwarte dziecko. No przecież to nic trudnego zapanować nad małym człowieczkiem! Tak... Potem rzeczywiście zostałam mamą i okazało się, że nie jestem taka mądra.


Odkrywam przy Hance dziecięcą naturę, która wielokrotnie wydaje mi się abstrakcyjna. Coś, co dla mnie, osoby dorosłej, jest oczywiste i nie stanowi żadnego problemu, dla niej jest obce i ciężko jej to zrozumieć. Czasem o tym zapominam i wtedy przychodzi ciężki dzień, kiedy nasza komunikacja leży i kwiczy. A kiedyś to wszystko wydawało mi się takie łatwe. Jednak moje wciąż krótkie, ale jakże intensywne trzyletnie doświadczenie macierzyńskie boleśnie skonfrontowało rzeczywistość z mitami, w które wierzyłam, zanim zostałam mamą. Co więcej, nadal mogłabym w nie wierzyć, bo co chwilę trafiam na rady i pytania z nimi związane. Jakie mity mam na myśli?


1. Dziecko musi być grzeczne

Zawsze wydawało mi się, że całe to rodzicielstwo ma jeden cel - dziecko powinno być grzeczne, powinno być miło i przyjemnie. Potem zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę oznacza to słowo i jak jest rozumiane przez dorosłych ludzi. Grzeczne znaczy, że chodzi jak w zegarku, nie zawraca głowy, nie wymaga wielce uwagi, nie denerwuje, nie złości, robi wszystko tak, jak oczekują tego rodzice? To ja podziękuję i idę przytulić moje "niegrzeczne" dziecko. Czasem mam dość i wysiadam nerwowo przy Hance, ale cieszę się, że jest taka, a nie inna. Cieszę się, że już ma swoje zdanie i potrafi nam to pokazać. Ciszę się, że każdy dzień przynosi coś nowego. Nie zawsze nam się to podoba i nie zawsze jest to zgodne z tym, co sami zaplanowaliśmy czy czego oczekujemy. Ale innym też niekoniecznie musi się podobać to, co ja robię.

Wrócę tu do tego, co napisałam wyżej. Dla mnie niektóre rzeczy są oczywiste jak np. założenie czapki, ale dla niej może to być powód do złości, bo nie chce wcale zakładać tej czapki. I teraz moją rolą jest, żeby pomyśleć jak dziecko i wytłumaczyć jej, że na dworze jest zimno i jeśli nie założy czapki, to rozchoruje się tak jak ostatnio, a przez to nie będzie mogła pójść do żłobka, który bardzo lubi. Booom i nagle dziecko zakłada czapkę. Maluch nie jest robotem. Nie rodzi się z wgranym programem "grzeczne dziecko 2017 wersja 1.0". Uczy się świata, siebie i swoich emocji, z którymi często sobie nie radzi, a my powinniśmy mu w tym pomóc. O, i właśnie o te emocje chodzi. Zachowanie, które często wydaje nam się "niegrzeczne", zwykle jest próbą pokazania, że maluch z czymś sobie nie radzi. Czy dodatkowe karcenie go za bycie "niegrzecznym" przyniesie jakiś skutek? Na pewno nie pozytywny. Dziecko nie musi być grzeczne. Ważne, żeby było szczęśliwe.

2. Dziecko musi być zawsze uśmiechnięte

Dziecko i uśmiech to idealny obrazek. W reklamach same uśmiechnięte bobasy, a nawet jeśli płaczą przez kolkę, to na końcu uśmiech musi być. Na zdjęciach uśmiechy, no bo kto będzie pokazywał płaczącego malucha. Kiedy tylko niemowlak zacznie szczerzyć dziąsła, wszyscy skaczą nad nim z grzechotkami, miśkami, żeby tylko znowu się uśmiechnął. Słodkie to, fakt, ale dziecko nie musi być zawsze uśmiechnięte. Pamiętam z dzieciństwa, że za każdym razem, kiedy byłam przygnębiona, od razu babcia krążyła wokół mnie i starała się na wszystkie możliwe sposoby poprawić mi humor. Po co? Ja tylko próbowałam poradzić sobie z jakąś trudną dla mnie sytuacją i przygnębienie było tego efektem. Tak samo działa to u młodszych dzieci.

Mamy do dyspozycji cały wachlarz emocji, a nie akceptujemy tego, że dziecko jest złe, przygnębione, smuci się, bywa obojętne. Każdy z nas miewa lepsze i gorsze dni i dziecko również ma do tego prawo. Wiem doskonale jak trudno znieść dzień, który już od rana jest jedną wielką katastrofą, a dziecięce humory sprawiają, że co chwilę musisz liczyć do 100. Wiem i sama się wtedy wkurzam, choć staram się, jak mogę, żeby zachować spokój. Ale to właśnie emocje i nie da się zabronić ich odczuwania. Zresztą lepiej, żeby dziecko je pokazywało, niż tłumiło w sobie.

3. Dziecko musi się dzielić

No podziel się z koleżanką, nie bądź takim samolubem. Tego uczyli nas rodzice. Czy rzeczywiście dziecko powinno się wszystkim dzielić? Moim zdaniem nie. Nie mogę wymagać od córki, żeby dała innemu maluchowi swoją ulubioną przytulankę, która ma magiczną moc usypiania, uspokajania i czyszczenia wszelkich zakurzonych zakamarków. To dla dziecka rzecz osobista. Nie byłabym zadowolona, jeśli ktoś zmuszałby mnie do dzielenia się wbrew mojej woli. Zresztą Hanka doskonale wie, że jeśli chciałaby coś, co należy do innej osoby, to musi zapytać, ale ta osoba niekoniecznie musi się zgodzić. Tak czy inaczej, chcę, żeby sama decydowała o swoich rzeczach i o tym, czy chce się nimi z kimś podzielić, czy nie. Czasem sprawdza się wspólna zabawa jedną rzeczą, czasem pożyczy coś komuś na parę minut, a czasem zaciekle broni swojej własności. Jej wybór. Nie zmuszam jej do niczego, a podpowiadam, że można się czymś wymienić czy bawić razem.

To nie jest samolubne zachowanie. Uczmy dzieci pomagania słabszym, dzielenia się z potrzebującymi i w ogóle tych wszystkich dobrych rzeczy. Jest jednak różnica między podzieleniem się kanapką w szkole z kolegą, który nie ma drugiego śniadania, a oddaniem ukochanego przedmiotu, który ma ogromne znaczenie dla dziecka.

Wiesz, co w tym wszystkim wydaje mi się największym problemem? Że często patrzymy na dziecko przez pryzmat dorosłej osoby, która wszystko rozumie i potrafi powściągać emocje. Nie bierzemy pod uwagę tego, że niektóre rzeczy przerastają malucha i trzeba je odpowiednio wytłumaczyć. My się wkurzamy, dziecko się wkurza, a potem zdesperowana matka pyta w Internecie, co ma zrobić, bo jej dziecko jest niegrzeczne. Szanujmy nasze dzieci takimi, jakimi są. Starajmy się zrozumieć i pomóc. Cóż, ja nie chcę mieć w domu uśmiechniętego robocika. A Ty?


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: