Czym może zaskoczyć Cię dwulatek? Sprawdź...

19:28 bizimummy 0 Comments


Życie z dwulatkiem na pokładzie jest jak przemierzanie nieznanych wód oceanu. Bywają zabójcze sztormy, po których załoga statku ledwo może się pozbierać, bunty na pokładzie, przez które masz ochotę wyskoczyć za burtę i cichaczem dopłynąć do spokojnej bezludnej wyspy, góry lodowe wyrastające znikąd i ogólnie wiecznie buja i często ktoś rzyga. Oczywiście bywają też cudowne dni, kiedy to pięknie świeci słońce, ocean jest spokojny i co rusz z wody wesoło wyskakują delfiny. Bywa różnie.



Jakkolwiek nie wyobrażałaś sobie macierzyństwa, zanim zostałaś mamą, po porodzie sporo z tych wyobrażeń legło w gruzach. Takie życie. Z czasem w ogóle nie jest lepiej. Ba, nawet gorzej, bo już mała dwuletnia rozumna istotka wyraźnie potrafi okazywać emocje, sprzeciwy, upodobania, a do tego mówi lepiej lub gorze, ale mówi.. a czasem lepiej, żeby zamilkła, chociaż na minutę. I ta konfrontacja zachowania dwulatka z poukładanym życiem poukładanego dorosłego może być bolesna, często zabawna, a najczęściej masz ochotę powiedzieć nie ogarniam, wysiadam z tego rollercoastera. No i do perfekcji opanowałaś minę pod tytułem WTF.


via GIPHY

Wiadomo, że każde dziecko jest inne i ja opiszę tutaj to, co przytrafia nam się w ciągu dni. Myślę, że odnajdziesz w tej kompilacji dziecięcych zachowań również swoją pociechę, bo bądź co bądź, sporo tych "zaskakujących" rzeczy jest wspólna dla maluchów w tym wieku. Tak po prostu. Dobra, do rzeczy.

Dwulatek zmienny jest

Choć podobno kobieta zmienną jest i nic w tej kwestii nie powinno mnie dziwić, to zmienność dwulatka jest jakimś totalnym kosmosem. Normą u nas jest to, że zadając to samo pytanie w ciągu pięciu minut, za każdym razem otrzymam inną odpowiedź.

- Zjemy teraz kluseczki?
- Nie chcę.
- Nie jesteś jeszcze głodna?
- Jestem głodna, chcę kluseczki.
- Proszę, kluseczki dla ciebie.
- Nie chcę jeść!
Najgorzej jednak jest, kiedy przyzwyczaję się do jakiegoś stanu, na przykład do tego, że dziecię zasypia z pingwinkiem. No i nagle szok, histeria, mury się walą, bo pingwinek już nie jest ok i tylko piesek wchodzi w grę. Po tygodniu pingwinek wraca do łask i sytuacja się powtarza. Biedny pingwinek...

O, mam dla Ciebie jeszcze sytuację z ostatnich dni. Zadowolona z łowów w lumpeksach i uzupełnieniu szafy Hanki na jesień, wracam do domu i pokazuję młodej, co kupiłam. Bluzka w kwiatki zdecydowanie była szałem. To po paru dniach postanowiłam założyć jej tę bluzkę. I co? Guzików sto! Lament jakby dziecko ze skóry obdzierano. Nieeeee, nie chcę! Zabierz. Inną chcę! I tak przez tydzień. Po tygodniu założyła bez zająknięcia.

I może tak bardzo nie ubolewałabym nad tą zmiennością, ale weź tu człowieku zrozum, tego małego szkraba i przygotuj się jakoś na kolejny dzień. No nie da się, bo nigdy nie wiesz, jaki humor zastaniesz rano, jaki kaprys przyjdzie do głowy, jak bardzo układ planet ma wpływ na zdanie dziecka. Choćbyś nie wiem, jak się starała, wszystko, co zdarzyło się wczoraj, dzisiaj może być już tylko mglistym wspomnieniem.

Skąd bierze energię???

Jeżeli tak samo, jak ja masz w domu totalnego niejadka, to pewnie zastanawiasz się, skąd dziecię bierze energię na zabawę przez cały dzień, a i wieczorem, kiedy Ty już czołgasz się do łazienki, młodzież potrafi nieźle dokazywać. Odpowiedź mam jedną - nie wiem! Hanka dużo pije, więc rozważałam opcję fotosyntezy, ale nie jestem do końca przekonana. Może z powietrza wyłapuje jakieś cząstki, które napędzają ją od rana do wieczora? Albo wiem! Cały czas jesteśmy połączone niewidzialną pępowiną i ciągnie wszystko ze mnie! Naprawdę nie wiem, jak to jest możliwe i zadziwia mnie każdego dnia.

Szczere do bólu

Szczerość dzieci rozbraja. Dzieci nie myślą o konsekwencjach tego, co mówią, nie ważą słów i często wychodzą z tego zabawne anegdoty, które latami będą krążyły przy stole podczas rodzinnych spotkań. Innym razem maluch rozczula Cię swoim wyznaniem do łez. Nieczęsto też masz ochotę zapaść się pod ziemię z powodu głośnej demonstracji własnego zdania w miejscu publicznym. Najbardziej jednak zaskakuje mnie, kiedy mówi nowe, dosyć skomplikowane słowa i do tego używa ich w dobrym kontekście. No magia! A że buzia naszej Hance się nie zamyka, wiecznie chodzę zdziwiona i powtarzam do Skiby słyszałeś jak ona mówi?! 

- Mamo, co robisz?
- Ubieram się kochanie.
- A założyłaś już majty na pupę?
Hanka <3



Czułe na zabój

Przecież ile miłości mieści się w tym małym ciałku, to świat nie widział! Bywają dni, kiedy Hanka w ogóle nie chce się przytulać i okazywać uczuć. Ba, każda próba kradzieży uścisku kończy się gromkim Nie! Za to innym razem ilość miłości jest niewiarygodna. Ostatnio w ogóle bardzo potrzebuje czułości. Przychodzi do mnie, przytula się i mówi, że jest małą dzidzią (czasem mówi dzidźką...). Przy tym wymaga, żeby nosić ją na rękach właśnie jak dzidzię. Rozczula mnie tym strasznie! Och, a gdybyś widziała, jak traktuje swoje pluszaki. Każdego po kolei przytuli, pocałuje i delikatnie odłoży. No chyba, że się wkurzy, to ciśnie nimi gdzieś w kąt pokoju. Życie. 


I tak jest każdego dnia. Totalny miszmasz emocji, słów i smaków. Stałe w tym wszystkim jest moje zaskoczenie, bo ilość nowości i odmienności wybiegających poza schemat dorosłego, raczej spokojnego życia jest naprawdę zaskakująca. Nudzić się z dwulatką po prostu nie da. Bardzo fajny jest ten okres.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: