A może drugie? Ja chyba podziękuję

12:49 bizimummy 0 Comments


Patrzysz na swojego małego szkraba. Obserwujesz, jak się usamodzielnia, słuchasz, jak coraz więcej mówi, zachwycasz się każdą nową umiejętnością. Często wracasz do starych zdjęć z pierwszych miesięcy jego życia, wspominasz i jakoś tak po głowie Ci chodzi a może by tak jeszcze raz to przeżyć?. Ja czasem o tym myślę. Czasem, bo mam kilka obaw, których nie potrafię przezwyciężyć.


Są takie momenty, w których możesz zapragnąć kolejnego dziecka. Pisałam już o tym z przymrużeniem oka, o tu. Ostatnio właśnie robiłam przegląd tych słodkich, małych ubranek i przepadłam. Chwilę później jednak się ocknęłam. I nie chodzi tu w ogóle o kasę, bo choć wiadomo, że dziecko kosztuje, to powiedzmy sobie szczerze - jak się chce, to kasa zawsze się znajdzie. O 500+ też tu nie będzie, bo to akurat w ogóle nie zachęca mnie do powiększenia rodziny, a tym bardziej nie killuje moich lęków. W życiu liczą się inne rzeczy. 

Nie mam skłonności do przepowiadania czarnej przyszłości. Nie no kurde, na co dzień jestem optymistką. Ale jakoś tak czasem jest, że jak wszystko się dobrze układa, to łapię się na myśli oho, ciekawe co się teraz spieprzy. Tego właśnie dotyczą moje obawy przed drugim dzieckiem. Bo:


1. Nikt mi nie zagwarantuje, że kolejna ciąża będzie sielanką

Z Hanką było ok. Dobrze się czułam, nie miałam żadnych problemów. W 5 miesiącu biegałam przez całe osiedle, żeby zdążyć na autobus i przez 34 tygodnie spokojnie pracowałam. Żadnego puchnięcia, mdłości czy innych problemów. Ciąża była dla mnie pikusiem. A jeśli kolejna okazałaby się masakrą? Przytulanie się do porcelany w toalecie przez kilka miesięcy, puchnięcie tak, że wszystko boli i nie można się ruszyć, albo leżenie plackiem. Matko kochana! Kobiety, które to przeszły są dla mnie bohaterkami, serio. Ja wiem, że to nie koniec świata, ale mając pod opieką energiczną dwulatkę, to byłby bardzo czarny scenariusz. Bo jak wytłumaczyć maluchowi, który tak bardzo potrzebuje mojej uwagi, że sorry kochana, tym razem się nie pobawimy i mama nie weźmie cię na ręce?

2. Każdy poród jest inny

Na kilka dni przed bałam się jak cholera, ale jak cała akcja się zaczęła, to nie miałam czasu na strach. Od rana lekkie skurcze przypominające ból, jakby mnie w krzyżu łupało odrobinę. Nie połapałam się, że to skurcze, bo pół dnia spędziłam na niewygodnym krześle, więc ból pleców wydawał mi się oczywisty. Potem mocniej, i mocniej i jakoś tak regularnie. Dobra, chyba trzeba jechać do szpitala. Na porodówce szybka akcja. Od momentu przyjęcia na oddział, do chwili, kiedy zobaczyłam Hankę, minęły 3 godziny. Nie było tragedii. Nie było komplikacji. Dobrze to wspominam. Jednak każdy poród jest inny. To, że raz poszło gładko, nie oznacza przecież, że za drugim razem tak będzie, a wizja cesarki to już w ogóle dla mnie totalny hardkor. Boję się milion razy bardziej. 

3. Każde dziecko też jest inne

Zaraz posypią się gromy z nieba, ale muszę to napisać. Pierwsze miesiące z Hanką były jak leżenie na hamaku pod palmą. Luzik na maksa. Nie przechodziliśmy przez kolki, zaparcia, biegunki czy inne dolegliwości żołądkowe. Nie było żadnych odparzeń, wysypek, przeziębień. Dziecię jadło i spało regularnie. Ba, ona po drugim miesiącu zaczęła przesypiać całe noce! Boskie dziecko. A jakby drugie było totalnym przeciwieństwem? Jak przez kolejne 2 lata nie prześpię nocy, nie zjem ciepłego obiadu i nie wysikam się w samotności? O ja pierdzielę... Z Hanką jest nam dobrze. Tak, tak to wygodnictwo, wiem. Ale jakoś tak cenię sobie tę wygodę i komfort psychiczny. Jakby drugie było identiko, spoko, możemy działać. No ale pewności mieć nie będę. 

Dokładnie te same obawy mogłabym mieć przecież przy pierwszej ciąży. A jednak nie miałam. Nie wiem, to wszystko było takie szalone, nowe i jakoś nie snułam czarnych wizji. Poszliśmy na żywioł i tyle. I tak sobie myślę, że to chyba doświadczenie robi swoje i miliard historii innych mam, które poznałam przez te 2 lata. Podchodzę do tematu chyba bardziej świadomie. Podjęcie decyzji o powiększeniu rodziny o kolejnego członka nie jest już takie łatwe.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:

- skomentować wpis tutaj

- skomentować wpis na fanpage Bizimummy


- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: