Nie taka matka zła, czyli dlaczego warto zatrudniać mamy

10:24 bizimummy 0 Comments


Która z nas nie miała obaw związanych z pracą przed zajściem w ciążę... Przyznam się i mnie zwolnią. Na pewno nie przedłużą mi umowy. Nie będę miała gdzie wracać. Po porodzie, kiedy już urlop macierzyński dobiega końca, pojawiają się kolejne pytania. Co jak dziecko będzie chorowało? Przecież nie mogę co chwilę brać zwolnienia. Kto w ogóle będzie chciał przyjąć do pracy świeżo upieczoną mamę?! Chciałoby się rzec, że w cywilizowanym kraju nie powinnaś się tym przejmować, bo wszyscy mamy równe szanse. Niestety tak nie jest.


Sama doskonale wiem, ile nerwów kosztuje szukanie pracy po urlopie macierzyńskim. Jak szybko znalazłam zatrudnienie, przeczytasz tutaj. Nikt nie skreślał mnie dlatego, że mam dziecko, a mówiłam o tym otwarcie. Nie zawsze jednak jest tak kolorowo. Pomijam fakt, że pytanie o naszą sytuację rodzinną ze strony pracodawcy jest niezgodne z prawem. Ze znanych mi historii wiem jednak, że to prawo jest często łamane. Niektóre firmy obawiają się zatrudniać młode mamy i chyba nie zdają sobie sprawy z tego, że skreślają dobrego pracownika. Oczywiście podejście do pracy jest sprawą indywidualną, a w tym tekście biorę pod uwagę osoby ambitne, które angażują się na 100%.

Od 26 miesięcy jestem mamą, a od 18 macierzyństwo łączę z pracą na pełen etat. Nowa rola mamy odbija się na mojej pracy, ale w pozytywnym kontekście. Zmieniłam się jako człowiek i uważam, że mamy mogą być świetnymi pracownikami. Dlaczego?

1. Organizacja, organizacja i jeszcze raz organizacja

Doba ma tylko 24 godziny i wypadałoby poświęcić kilka z nich na sen. W ciągu dnia mamy wiele rzeczy do ogarnięcia i trzeba to jakoś sensownie zaplanować, żeby się wyrobić. Zanim zostałam mamą, żyłam w chaosie. Wszystko robiłam spontanicznie, a samo planowanie mnie irytowało. Macierzyństwo zmusiło mnie do zmiany i nawet dobrze się z tym czuję. W jaki sposób przekłada się to na pracę? Przychodzę rano i nie zastanawiam się, co powinnam zrobić. Nie myślę o tym, co zrealizuję w pierwszej kolejności. Przychodząc do pracy, ja już to wiem. Mam ułożony cały plan. Dobra to najpierw telefon do tej osoby, potem mail do tej, potem będzie czas, żeby pogadać z zespołem o projekcie. Włączam komputer, robię kawę i wiem, co dalej. Muszę wszystko tak zaplanować, żeby zdążyć i nie stresować się przy tym.

2. Elastyczność

Z jednej strony idealna organizacja, a z drugiej elastyczność. Doskonale to znasz, kiedy zaplanowałaś dokładnie cały dzień, a tu nagle okazuje się, że Twój maluch ma zupełnie inne plany. Drzemka tuż przed wyjściem, pieluchowa awaria, kiedy powinnaś już być na spotkaniu, gile z nosa, zamiast wycieczki w weekend. No bywa. I zawsze doskonale radzimy sobie w takich sytuacjach. Lekkie przeorganizowanie grafiku i wszyscy są zadowoleni. Dokładnie tak samo jest w pracy. Jestem przyzwyczajona do tego, że muszę mieć plan awaryjny, więc mogę elastycznie reagować na zmiany. Świat się nie zawali.

3. Empatia i wrażliwość

Zmiękłam przez macierzyństwo. Która z nas nie zmiękła? Wzruszają mnie sceny, na które kiedyś nie reagowałam. Dostrzegam i bardzo doceniam dobro ludzi. Jestem bardziej wyrozumiała i 100 razy bardziej wczuwam się w emocje innych. Jeżeli pracujesz w zespole lub z klientem, w mojej pracy mam to i to, to macierzyństwo odbija się pozytywnie na Twoim podejściu do ludzi. Widzisz i rozumiesz więcej. Nie oznacza to jednak, że jestem miękką kluchą i można mi w kaszę dmuchać. Cierpliwość ma swoje granice.

4. Wielozadaniowość

Czy muszę to komentować? Oczywiście, że robimy 10 rzeczy w tym samym czasie! Ba, każdą z nich skończymy. Ja sprzątam kuchnię, gotuję, bawię się i rozmawiam z Hanką, a jeszcze zrobię notatki do nowego tekstu. I nic nie jest zrobione na pół gwizdka, a z najwyższą starannością. W pracy piszę maila, rozmawiam przez telefon i czytam wiadomość od kolegi z pokoju obok na komunikatorze, a każda rzecz dotyczy innego tematu. O 10 rozmawiam o jednym projekcie, a o 10.15 już o innym, po czym ktoś pyta mnie o jeszcze coś innego. Wszystko ogarnięte!


5. Motywacja

Widziałaś pewnie wiele obrazków w sieci z tekstem, że dziecko nadaje życiu sens. Coś w tym jest. Dla dzieci staramy się bardziej i po prostu nam zależy. Choć jest sporo mam, które dopada frustracja związana z obowiązkiem pracy, bo wolałyby zostać z malcem, ale nie mają takiej możliwości, to ja czuję o wiele większą motywację. Bo to też robię dla Hanki. Chcę, żeby w przyszłości miała poczucie, że jej mama jest ambitna, a praca daje jej satysfakcję. Wiem, że będzie to miało wpływ na jej stosunek do pracy w dorosłym życiu.

Matki to wartościowi pracownicy. Zmotywowane, dobrze zorganizowane, empatyczne i w pełni zaangażowane, dają z siebie wszystko. Małe dziecko nie jest dla nas przeszkodą, a wręcz dodatkowym atutem. Bo choć kosztuje nas to sporo nerwów, to ze wsparciem najbliższych potrafimy łączyć życie rodzinne z zawodowym.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: