Na pewno masz na co narzekać?

21:48 bizimummy 0 Comments



Dzień jak każdy inny. Wszyscy rano gdzieś pędzą - na spotkanie, do pracy, pozałatwiać milion spraw. Każdy z takim samym wyrazem twarzy, mówiącym "mam dość". Żadnych emocji i serdeczności. Byle tylko odbębnić swoje i wrócić do domu. Tego dnia ja też tak wyglądałam. 


Ze słuchawkami w uszach, z kamienną twarzą przemierzałam ulice miasta w tramwaju. Stanęliśmy na przystanku i jak zwykle zaczęłam się rozglądać. Uwielbiam obserwować ludzi w betonowej dżungli. Zawsze dojrzę coś ciekawego, zaskakującego, co zapadnie mi w pamięci. I tym razem tak się stało. Na przystanku stał młody chłopak, student. Na głowie miał wielkie niebieskie słuchawki. Z zamkniętymi oczami wsłuchiwał się w muzykę. Miał gdzieś dziesiątki ludzi wokół niego. Tak bardzo wczuwał się w muzykę, że emocje go poniosły i zaczął tańczyć na przystanku, wymachując przy tym rękami niczym dyrygent. W ciemno obstawiłam, że studiuje na uniwersytecie muzycznym. Jego ruchy wskazywały, że zna się na rzeczy. 

Niby nic. Koleś na przystanku tańczy. A jednak cały mój dzień już wyglądał inaczej. Nastroił mnie, jakby to właśnie mną dyrygował. Jego szczere ruchy i radość, którą widziałam na jego twarzy, sprawiły, że nagle zaczęłam słyszeć muzykę, która już od kilku minut dobiegała ze słuchawek. Dopiero wtedy dotarł do mnie jej rytm i beztrosko zaczęłam machać głową. Uśmiechnęłam się i pojechaliśmy dalej. Chyba nikt inny go nie zauważył. Każdy tępo wpatrzony w jeden punkt z miną zbitego psa.

Jak dużo omija nas tylko dlatego, że wkurzamy się na jakieś pierdoły, zamartwiamy niepotrzebnie i narzekamy. Nakładamy na twarze kamienne maski, żeby tylko nie obnażyć swoich emocji.
Sami zapędzamy się w kozi róg. Tylko w imię czego? Pełnego portfela, zagranicznych wakacji, nowych ciuchów? Pędzimy i zapominamy o świecie i o nas samych. Przestajemy doceniać to, co mamy, a przecież mamy bardzo dużo, prawda?

Wiecznie słyszę i czytam, jak ktoś narzeka. Bo za mało płacą, bo gdzie indziej lepiej, bo samochód się popsuł, bo mąż wkurza, bo teściowa siaka, bo dziecko nieznośne... itd. Mam wrażenie, że ludzie potrafią tak bez końca. Serio, masz aż tyle powodów do narzekania? Ja też mogłabym to wszystko wymienić. W zeszłym miesiącu 3 razy odstawialiśmy samochód do różnych mechaników, bo tydzień po tygodniu psuło się coś innego. Jeżdżąca skarbonka wyczyściła nam portfele do cna. W pracy jak to w pracy, bywa różnie. Wakacje w tym roku mamy skromne. A i Hanka też daje nam w kość. I co z tego? Napisałam to tutaj, ale nie głoszę tego na każdym kroku, kiedy tylko padnie pytanie Co u Ciebie?

Wolę powiedzieć, że nie mogę się doczekać naszych wspólnych wakacji, że nie martwię się, kiedy Skiba jedzie samochodem, bo sporo ostatnio naprawiliśmy, że w pracy jest ok, a Hanka pokazuje charakterek (to zawsze mówię z uśmiechem na twarzy). Bo najważniejsze jest, kiedy wieczorem Hanka zasypia, a my siadamy razem, żeby odpocząć i nic nikomu się nie stało. Wszyscy jesteśmy cali i zdrowi i uwierz mi, to nie jest pusty frazes. To naprawdę jest najważniejsze. 

Mówi się, że ludzie zaczynają coś doceniać, jak już coś stracą. Cóż, u nas było blisko i z tego właśnie wynika mój optymizm i podejście do życia. Kiedy Skiba miał poważny wypadek w pracy, nie wiedzieliśmy czy będzie normalnie chodził, czy w ogóle będzie miał stopę, no i jak to się wszystko ułoży. Chwile grozy dały mi popalić, jemu zresztą też. Przetrwał, my przetrwaliśmy, a on chodzi, biega i jest w pełni sprawny. Po takich przeżyciach człowiek cieszy się, że może wyjść na spacer, że może gonić na placu zabaw swoje dziecko i słuchać jego śmiechu. Cieszy się z drobnych rzeczy dnia codziennego. Tylko po co ludziom te tragedie? Ucz się lepiej na doświadczeniach innych i zacznij już teraz doceniać to, co masz. Nie czekaj, aż coś stracisz. Uwierz, że inni mają o wiele gorzej i w ogóle na to nie zasłużyli, a jakoś ciągną ten wózek.

Ja też czasem narzekam. Są chwile, kiedy już po prostu nie daję rady. I wtedy wystarczy, że spotkam takiego gościa z dużymi słuchawkami na przystanku, spojrzę na niego, uśmiechnę się i jakoś tak mi lepiej. Wyrywam się ze szpon zmartwień, zrzucam kamienną maskę i znowu widzę więcej. Widzę wtedy lepszy świat. Doceniam bardziej i cieszę się tym, że dotrwałam do końca dnia, a Skiba i Hanka są obok. Spróbuj. To bardzo przyjemne.



Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: