Pierwszy wyjazd bez dziecka? Nie bój się!

22:00 bizimummy 0 Comments

Twój maluch ma kilka miesięcy albo nawet więcej. Do tej pory nie rozstaliście się na dłużej niż parę godzin, kiedy Ty biegałaś jak szalona, żeby załatwić wszystko jak najszybciej i wrócić do domu. W tym czasie i tak cały czas byłaś myślami przy nim. Pewnie jest teraz głodny. Pewnie trzeba go przewinąć. Na pewno moje maleństwo jest zapłakane, bo tylko przy mnie jest mu dobrze. Muszę wracać do domu! A w domu spokój i dziecko zadowolone. Spokojnie, my wszystkie przez to przechodzimy.


Mam tak nawet teraz, choć Hania nie jest już takim maleństwem, a małą rezolutną dziewczynką, z którą można porozmawiać. Cóż... matczynej miłości nie oszukasz. Zawsze będziesz się martwić bez względu na wiek swojej pociechy. Mimo wszystko powiem Ci jedno - jeśli masz okazję wyjechać i zrobić sobie małe wagary od bycia mamą, a Twoje dziecko w tym czasie będzie pod dobrą opieką na przykład dziadków, jedź i korzystaj z chwili wytchnienia. Niech to będzie nawet tylko jedna noc, ale jedź. Urwij się sama albo zorganizuj romantyczny wypad z mężem. Skorzystają na tym wszyscy.

Nie oszukujmy się, wygospodarowanie czasu dla siebie po porodzie nie jest takie łatwe. Możesz mieć w domu małego aniołka, który na zmianę śpi i je, ale i tak w pewnym momencie dopadnie Cię zmęczenie i frustracja. A gdzie tu czas na chwile we dwoje? Krótki wyjazd załatwi sprawę. Odpoczniesz, choć przez jedną noc nie będziesz zmieniać pieluch, wstaniesz rano z łóżka, a nie stoczysz się z jego krawędzi, no i przypomnisz sobie, dlaczego w ogóle wyszłaś za tego gościa, co leży obok Ciebie. I najważniejsze - zatęsknisz i tak bardzo docenisz to, co masz, że przez kolejny miesiąc nie będziesz na nic narzekać. Polecam.


Macierzyństwo jest jak związek - czasem trzeba ochłonąć i pobyć trochę osobno.


Pamiętam nasz pierwszy wyjazd bez Hanki. To była dokładnie tylko jedna noc. Łącznie jakieś 30 godzin. Hanka miała pół roku, a my jechaliśmy na wesele znajomych. Z jednej strony radość, bo pobędziemy razem ze Skibą, pobawimy się i odpoczniemy, a z drugiej miliard obaw. Wiesz, co przygotowałam dla babci? Instrukcję obsługi Hani. Dosłownie! Kilka punktów, wszystko opisane, a ja byłam spokojniejsza.



Pojechaliśmy i było dobrze. Nie chodziłam nerwowo z telefonem i nie dzwoniliśmy do babci co 5 minut, pytając, czy wszystko jest ok. Oboje odpuściliśmy. To był czas dla nas. Jasne, że tęskniłam! Skiba też. Ale wiesz, co było w tym wszystkim najfajniejsze? Powrót do domu i przebieranie nogami w samochodzie, bo nie mogłam się doczekać, kiedy zobaczę małego robala. 

Mamy właśnie za sobą weekend bez dziecia. Za każdym razem bawi mnie to, że już po kilku godzinach od pożegnania z Hanką, oboje mówimy ze Skibą Kurde, ale za nią tęsknię. Tęsknimy, bo kochamy, ale potrzebujemy co jakiś czas tych dwóch dni we dwoje. Wracamy do domu i już nie pamiętam o tym, że przed wyjazdem Hanka totalnie wyprowadziła mnie z równowagi i musiałam odliczać do miliona, żeby zachować spokój. Nie pamiętam, jak bardzo byłam zmęczona i miałam dosyć wszystkiego. Wracamy z nową energią, stęsknieni do granic możliwości i wzruszamy się, kiedy mała biegnie do nas, rzuca się nam na szyję i wita nas radośnie. 

Zróbcie to dla siebie i swoich dzieci i wyjedźcie gdziekolwiek. Zapewnij maluchowi dobrą opiekę, rozpisz harmonogram dnia, jeśli da Ci to odrobinę spokoju, spakuj połowę domu, bo przecież na pewno wszystko będzie potrzebne przy dziecku i jedź. To nic złego wyrwać się i odpocząć.



Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: