Wymuszam, oszukuję, olewam - macierzyństwo ciągnie na dno

12:35 bizimummy 0 Comments


Nie myślałam, że przez macierzyństwo tak bardzo się stoczę. No dobra, nigdy nie byłam wzorem cnót i swoje mam za uszami, ale po trzech latach bycia mamą, jestem w przeogromnym szoku! Bo ta mała istota niby taka niewinna i słodka, a tu się okazuje, że diabeł wcielony i wciągnęła mnie w to zło. Ja nie wiem, czy jeszcze kiedyś wrócę na dobrą drogę...




Powiem Ci więcej, Ty pewnie też się stoczyłaś tak samo jak ja! Wszystkie jesteśmy siebie warte. Moralność? Phi... na co to komu. Łamię swoje zasady każdego dnia i już dawno powinnam za to siedzieć. Co takiego stało się normą, odkąd zostałam mamą?

1. Wymuszam, wyłudzam, naciągam

Mój ulubiony grzech. Celem każdego dnia stało się zdobycie buziaka od młodej damy i przytulenie jej bardzo mocno. Najlepiej, jeśli dzieje się to kilkadziesiąt razy dziennie, a w ogóle idealnie byłoby, gdybyśmy przytulały się cały czas. Są jednak dni, kiedy Hanka nie ma najmniejszej ochoty się przytulać, a ja muszę się gimnastykować, żeby wyłudzić choć jeden uścisk. To przez nią nauczyłam się zaawansowanych technik wymuszania, których nie powstydziłby się najlepszy złoczyńca. Zagaduję ją, czaruję, wciskam kit, ile wlezie. Tak bardzo tęskniłam i potrzebuję przytulasa. Działa i przytuli się na sekundę, a ja zadowolona z dokonania kolejnej zbrodni już myślę o następnym przekręcie.


2. Oszukuję, kłamię, ściemniam

Oszukuję na każdym kroku. Dzwoni telefon, koleżanka pyta, czy skoczymy w sobotę na kawę. Cholerka już miałam zaplanowany dzień. Pójdziemy z Hanką na długi spacer, do teatru, a potem na ciacho. Yyyy wiesz co, w weekend odpadam. Wiele razy już odmówiłam wyjścia w piątkowy wieczór na imprezę, mówiąc Sorki, nie mam czasu. A wszystko dlatego, że chciałam zostać z nią. Bo cały tydzień był zabiegany i nie miałyśmy czasu dla siebie. I jakbym mogła sobie odmówić tych wymuszonych przytulańców wieczorem?



Często też oszukuję samą siebie. Zazwyczaj zdarza mi się to, kiedy jestem w pracy. Oszukuję, że za nią nie tęsknię. Staram się o niej nie myśleć. Tyle rzeczy jest do zrobienia, tyle maili do wysłania, tyle telefonów do wykonania. Nie mogę cały czas o niej myśleć. Muszę się skupić. Muszę się oszukiwać, żeby jakoś przetrwać bez niej. Nie da się.

3. Olewam, lekceważę, mamtowdupie

Bezczelnie zaczęłam olewać to, co inni mówią i myślą. Tak wiem, jestem zła. Powinnam założyć jej te rękawiczki, bo zimno. Powinnam już dawno temu zabrać jej smoka, a nie miesiąc przed drugimi urodzinami. Powinnam... bosz jak ja wiele powinnam i jak wiele rzeczy robię źle. Niestety odkąd jestem mamą, cierpię na mamtowdupizm i regularnie olewam wszystkie dobre rady i uwagi. Chyba jestem niereformowalna. Ba, mamtowdupizm wiąże się z jeszcze jednym, najcięższym grzechem, który stale popełniam. Zabijam. Wzorkiem co prawda, ale też się liczy. Oooj taka duża dziewczynka i ze smoczkiem chodzi? Taka śliczna dziewczynka i płacze? Autorki tych durnych pytań zabiłam w sekundę. 



Tego wszystkiego nauczyło mnie moje dziecko. Niby aniołek... Jestem zła, zła do szpiku kości, ale dobrze mi z tym. Niczego nie będę zmieniać. Dla niej wszystko. Nawet najcięższe zbrodnie. 


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
polubić fanpage Bizimummy (klik) (tam pojawia się dużo fajnych rzeczy)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: