Rodzimy się równi. Potem wychowują nas rodzice

12:17 bizimummy 0 Comments

Nie jesteśmy równi. Nie jesteśmy sprawiedliwie traktowani. Równość pięknie brzmi, ale niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Owszem rodzimy się równi. W momencie przyjścia na świat jesteśmy bezbronnymi istotami z czystą kartą. Przez te parę chwil wszyscy byliśmy tacy sami. W szpitalu każdy był kąpany, przewijany i badany z taką samą starannością. Potem przyjechaliśmy do swoich domów z rodzicami i na tym równość się skończyła.



Każdy dom jest inny, a my nie mieliśmy wpływu na to, w jakiej rodzinie się pojawiliśmy. To duża niesprawiedliwość losu. Jedni mieli domy pełne miłości, inni pełne kasy bez miłości, a jeszcze inni nie mieli zupełnie nic albo gorzej, mieli krzyki, a ojciec mocną rękę. I co może począć dziecko? Nic. Stanie się kalką swoich rodziców i nie ma na to wpływu. Zawsze będzie myślało, że robi dobrze, bo tak robili rodzice. Całe szczęście, jeśli będzie to dzielenie się miłością. Świat jednak nie jest czarno biały, a miliard szarości to zestaw odchyleń, które przejęliśmy od rodziców. 

Wystarczy, że raz pokażesz dziecku złe zachowanie, a tygodniami, miesiącami, latami będziesz walczyć ze złym wzorcem, żeby wrócić na dobrą drogę.

Brak równości jest bardzo krzywdzący. Nie każde dziecko jest przebojowym, uśmiechniętym maluchem. Nie każde z radością biega po placu zabaw. Owszem, każde dziecko jest inne. Jedne towarzyskie i otwarte na świat, inne nieśmiałe i traktujące nowości z rezerwą. Jednak jest coś, co łączy wszystkie dzieci - dziecięca radość. To jest właśnie w dzieciach najpiękniejsze. Jakie by nie były, ich radość zawsze jest szczera i rozświetla przestrzeń. Naszym zadaniem, jako rodziców, jest pielęgnowanie tej radości i szczerości. Przecież zależy nam, żeby nasze dzieci były każdego dnia szczęśliwe. Jednak nie wszystkim rodzicom przyświeca taki cel.

Sytuacja - stare ZOO, weekend, bezpłatne wejście. Na terenie trochę zwierzaków, świetny plac zabaw, dodatkowe atrakcje płatne, takie jak pawilon z gadami i rybami. Słońce pięknie świeci, a wokół biegają roześmiane maluchy. Radość czuć w powietrzu. Rodzice z dwojgiem dzieci, chłopcem i dziewczynką, idą do płatnego pawilonu. Weszli, sprawdzili, po chwili wyszli. Rozmowa rodziców:

Tata: Chyba ich pojebało, że zapłacę 20 zł za jakieś gady!
Mama: No tam są jeszcze ryby i jakieś inne zwierzątka.
Tata: Pierdolę. To se pójdę do zoologicznego i na rybki popatrzę. 

Między nimi szły dzieci... Dziewczynce zszedł uśmiech z twarzy. Spuściła wzrok i smutno przebierała nogami, żeby nadążyć za rodzicami. Podejrzewam, że to nie pierwszy raz, kiedy radosne chwile zakończyły się jej gorzką miną. Serce pęka mi w takich sytuacjach, a jedyne co mogę zrobić, to mocno przytulić moją córkę i dać jej kolejny powód do uśmiechu. To tak cholernie niesprawiedliwe, że tak wiele dzieci ma po prostu gorzej od innych. A przecież miłość, szacunek i wsparcie nic nie kosztują i powinny być zapewnione każdemu. KAŻDEMU! Równość niestety nie istnieje. 

Widziałabym tę sytuację zupełnie inaczej. Słuchajcie kochani, tym razem nie zobaczymy wielkich jaszczurek, ale może innym razem uda nam się je zobaczyć. Może teraz odwiedzimy inne zwierzaki i pójdziemy na plac zabaw? Chodźcie. Będziemy się świetnie bawić! Jest różnica, prawda? Bez podcinania dziecku skrzydeł, bez przykrości, bez wulgaryzmów i z szacunkiem. Przecież to my pokazujemy naszym dzieciom świat. Przekazujemy im emocje i nastawienie do otoczenia. To my je wspieramy i skłaniamy do poznawania nowego. I wreszcie - to nasze zachowania będą powielać. 

Dziecko kocha rodziców bezwarunkowo tylko do pewnego momentu. Nie zepsuj tego. Potem zamiast miłości pojawiają się pretensje.
Dziecko i tak będzie kochało swoich rodziców. Już parę chwil po tak przykrej sytuacji będzie chciało się przytulić albo uśmiechnie się z innego powodu. Ta bezwarunkowa miłość z jednej strony jest piękna, a z drugiej przerażająca. Pielęgnowanie jej to ogromna odpowiedzialność, która na nas ciąży. Bo dziecko nie będzie kochało bezwarunkowo przez całe życie. Nadejdzie taki moment, kiedy te wszystkie złe chwile, które podkopywały wiarę w siebie i sprawiały ból, przerodzą się w złość i pretensje. Z miłości nic nie zostanie. 

Kompletnie nie ma znaczenia nasz status materialny. Na szczęście dziecka nie wpływa ilość zabawek czy ubrań. Możemy wyjeżdżać na zagraniczne wakacje, ale równie wspaniale spędzimy sobotę nad pobliskim jeziorem. Pójdziemy do zoo lub wybierzemy się na wielki plac zabaw. Jest tyle możliwości i tylko nasza wyobraźnia nas ogranicza. Na szczęście dziecka wpływa nasza postawa i to, jakie emocje mu przekazujemy. Najważniejsza jest miłość. Banał. Szkoda tylko, że nie wszyscy to rozumieją.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: