Nie tak miało być

20:50 bizimummy 0 Comments

Koniec dnia, wieczór. Siadasz na kanapie, ale wcale nie po to, żeby odpocząć. Zanim zabierzesz się za sprzątanie zabawek, nastawianie pralki, zmywanie i prasowanie, co czekało na Ciebie cały dzień, siadasz, bo po prostu nie masz już siły. To chwila na złapanie poduszki, przyłożenie jej do twarzy i wykrzyczenie wszystkich złych emocji, które nagromadziły się od rana. Nie działa. To jest właśnie ta chwila, w której myśl, że jesteś beznadziejna, nie pozwala Ci się pozbierać do kupy, a łzy powoli napływają do oczu. Wiem, doskonale to znam.



Plan był zupełnie inny. Miałaś spędzić ze swoją pociechą cudowny dzień. Miała być radość i wybuchy słodkiego śmiechu dziecka. Miałaś też trochę odetchnąć w czasie drzemki malucha albo po prostu spokojnie spacerować po pobliskim parku i rozkoszować się delikatnym wiatrem na Twojej twarzy, kiedy Twoje dziecię biegałoby radośnie wokół Ciebie. Miałaś... Nic nie wyszło. Zamiast tego były nerwy, płacz dziecka, Twoje gorzkie łzy, krzyki. Wszystko to, czego nie chcesz i czego starasz się unikać.

Czasem jednak przegrywamy. Zły dzień albo nawet cały tydzień. Wczoraj lekkie odrapanie samochodu, dzisiaj zepsuty mikser, kiedy akurat chciałaś upiec coś dobrego. W zeszłym tygodniu spięcie z mężem, 2 dni temu było bardzo nerwowo w pracy. Każdy czegoś chce od Ciebie. Wszystko musi być na już. A Ty tkwisz w samym środku tego chaosu i już kompletnie nie wiesz, o co biega. Jedyne, na co masz ochotę, to po prostu krzyczeć. Krzyczeć z bezsilności.

I  doskonale wiesz, że przecież to nie wina dziecka, więc powtarzasz sobie w myślach Panuj nad sobą. Wszystko będzie ok. Ale okazuje się, że to nie działa. Bo właśnie tego dnia, kiedy próbujesz zachować równowagę nad przepaścią, z której macha do Ciebie załamanie i pomylenie, okazuje się, że skarpetki mają zły kolor, lalka źle leży na kanapie, rysowanie jest do dupy i przez przypadek na ziemniaku znalazła się odrobina koperku. A wszystko to opatrzone jest całodniowym jęczeniem i rykiem. Błagam, zabijcie mnie, bo nie mam już siły! Pękasz. Przy dziesiątym wybuchu histerii nie dajesz już rady i zaczynasz krzyczeć. Zostaw to! Ile razy mam Ci powtarzać?! Nic do Ciebie nie dociera! 

Już po chwili sama bijesz się w pierś. Wiesz, że źle zrobiłaś. Wiesz, że nie powinnaś. To nie jej/jego wina, a Ty znowu wysiadłaś i nie dałaś rady. To nie tak miało wyglądać! Wyrzuty sumienia nie dają Ci spokoju. Zmarnowałaś dzień, który mógł być wspaniały. Zamiast zabawy dziecko będzie pamiętało, że mama krzyczała. Nie tego chciałaś. 

Jesteśmy tylko ludźmi. Kochamy nasze dzieci i staramy się, jak możemy. Nie zawsze nam to wychodzi i często załamujemy ręce. To normalne. Czasem wątpimy w siebie i nasze umiejętności rodzicielskie. Może ja się do tego kompletnie nie nadaję? Nie potrafię poradzić sobie z własnym dzieckiem i sobą. Wiesz, co w takich chwilach mi pomaga? Ratuje mnie Skiba. Podchodzi do mnie, przytula i mówi, że jestem świetną mamą. Że rozumie i nic się nie stało. Że moje wyrzuty sumienia świadczą tylko o tym, że chcę dobrze, ale nie zawsze tak się da. Że powinnam odpocząć, wyluzować się, a jutro będzie nowy dzień. Uspokajam się, odpoczywam. Jutro rzeczywiście witam nowy dzień i jest o wiele lepiej. Wstaję z zupełnie innym nastawieniem. Staram się 100 razy bardziej, a uśmiech Hani mówi mi, że robię to dobrze. Choć nie zatrze to wydarzeń z dnia poprzedniego i dręczących wyrzutów, jakoś tak jest lepiej. Ja jestem lepsza.

Nie załamuj się. Wszystkie mamy te same problemy i miewamy kryzysowe chwile. Czy są na świecie idealne mamy, które nigdy nie podniosły głosu? Które nigdy nie straciły cierpliwości? Być może gdzieś tam są. Ja takich nie znam. Za to cenię osoby, które potrafią przyznać się do słabości i zdają sobie sprawę, gdzie popełniają błąd. To nie jest łatwe. Ja zrobiłam to właśnie teraz przed Tobą. Nie jestem ideałem, ale pracuję nad sobą cały czas. Zdarzają się wieczory, kiedy wyję do księżyca i to mi pomaga. Wyrzucam z siebie złe emocje i jest lepiej. Płacz to nic złego. Pozbywam się wtedy myśli, że jestem do niczego. Znajdź swój sposób na radzenie sobie z bezsilnością. Nie daj się oceniać i pamiętaj - nie ma ideałów. Za to jesteś TY i Twoje dziecko, dla którego chcesz najlepiej na świecie. A teraz zapomnij o tym strasznym dniu. To już za Tobą. Jutro będzie lepiej, jeśli tylko chcesz.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: