Ja w dzieciństwie tak miałam i nic mi nie jest

13:11 bizimummy 0 Comments



Ludzie dzielą się na tych, którzy cały czas chcą wiedzieć więcej i na tych, którzy wąsko patrzą na świat przez pryzmat własnego JA i dodatkowa wiedza według nich jest zbędna. Bo ja robiłam, byłam, jadłam, czytałam itd. i to jest najlepsze, bo jestem w tym JA. Reszta nie ma znaczenia. Dokładnie tak samo wygląda to w przypadku rodzicielstwa. Ja w dzieciństwie byłam tak traktowana, jadłam to, bawiłam się w tamto, więc tak jest dobrze. Tak samo będę wychowywać swoje dzieci.


W XXI wieku, kiedy wiedza jest na wyciągnięcie ręki, bo jedynie wystarczy wstukać hasło w Google, mam wrażenie, że spora część społeczeństwa zatrzymała się w rozwoju kilkanaście lat temu i nie dopuszcza do świadomości informacji, że heeeloooł już tak nie robimy. Serio, Internet to świetna sprawa tylko trzeba wiedzieć jak z niego korzystać. Facebook to nie wszystko, choć i tam pojawiają się ciekawe treści. Proponuję czasem kliknąć i dowiedzieć się czegoś wartościowego niż lajkować śmieszne koty. 

O rodzicielstwie i wychowywaniu dzieci napisano już miliardy artykułów. Na każdym kroku możesz trafić na treści o tym, jakie konsekwencje niesie za sobą stosowanie przemocy wobec dzieci, że cukier w diecie jest zły i cała chemia w produktach dla dzieci, że wisiadła i chodziki szkodzą dziecku, że przesiadywanie przed telewizorem wiąże się z wieloma konsekwencjami itd.. Na te tematy wypowiadają się specjaliści, lekarze, pedagodzy, inni rodzice. A Ty nadal masz to gdzieś i w dyskusjach przewija się jak mantra mój ulubiony argument z dupy Ja w dzieciństwie tak miałam i nic mi nie jest. Gratuluję. Może jesteś w małej grupie wyjątków albo konsekwencje grzeszków z dzieciństwa odezwą się jeszcze w przyszłości. Bo to, że teraz masz ogromny problem zrzucić 1 kg, to z pewnością nie jest związane z pochłanianiem ton słodyczy w wieku przedszkolnym. To, że teraz w plecach łupie Cię jak cholera po dłuższym spacerze na pewno nie jest winą tego, że rodzice na siłę sadzali Cię, pomimo że jeszcze nie byłaś na to gotowa. Również to, że przejawiasz agresywne zachowania, nie ma absolutnie żadnego związku z tym, że w dzieciństwie raz w tygodniu miałaś sprany tyłek. Zapamiętaj - to że Tobie nic nie jest (a przynajmniej tak uważasz), nie oznacza, że tak samo możesz postępować z maluchem i również nic się nie stanie. 

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Każdego dnia przewijają mi się na Facebooku idiotyczne dyskusje czy to pod pytaniami mam, czy pod różnymi artykułami i ilość komentarzy z tym beznadziejnym argumentem jest zatrważająca. Nie jesteśmy alfą i omegą, jasna sprawa. Często totalnie nieświadomie coś robimy i to jest zupełnie normalne. Ja przed pojawieniem się Hani nie wiedziałam o tym, że chodziki są kiepskie, że noszenie w chuście może być takie fajne, a o żywieniu dziecka w ogóle nie miałam zielonego pojęcia. Uczyłam się i nadal uczę się tego wszystkiego na żywym organizmie. Czytam, jak radzić sobie z tym małym diabełkiem, szukam sposobów i sprawdzam. Za każdym razem, kiedy zgłębiałam jakiś temat i odkrywałam, że robię coś źle i mogę coś poprawić, od razu to zmieniałam. Przecież człowiek uczy się całe życie. Nie potrafię jednak zrozumieć, kiedy pod specjalistycznym artykułem widzę komentarze No bez przesady. Moim dzieciom nic nie jest. Zasada jest prosta - jeżeli 3 osoby mówią Ci, że jesteś pijana, połóż się. Ignorowanie wiedzy i ślepe bronienie swojej głupiej racji uważam za świadome robienie dziecku krzywdy. Bo skoro masz dostęp do informacji i przed Twoimi oczami ukazuje się właśnie artykuł o tym, że klapsy to przemoc, a Ty nadal upierasz się, że nie ma nic złego w klapsach, bo sama dostawałaś w dzieciństwie, to sorry, ale jesteś głupim rodzicem.

I nie chodzi w tym wszystkim o to, że mamy łykać poradniki i stosować wszystko, co jest w nich napisane. W wielu sprawach starsze osoby mają rację i ich domowe sposoby na pewne rzeczy bywają niezawodne. Nie chodzi też o to, że masz brać do serca każdą złotą radę dotyczącą noszenia czapeczki czy jak ubrać dziecko do spania. Nie jesteśmy książkowymi rodzinami z książkowymi dziećmi i nie wszystko da się wpisać w określone ramy. Kieruj się instynktem i uzupełniaj go wiedzą. Dla mnie mądry rodzic to taki, który ma otwartą głowę. Szuka, porównuje, przyjmuje krytykę i pracuje nad sobą. Wszyscy popełniamy błędy, ale różnica polega na tym, że jedni chcą nad tymi błędami pracować, a inni będą się upierać, że jest ok. 


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: