Rodzicu, trochę wyobraźni! Nie zostawiaj dziecka w aucie!

10:47 bizimummy 0 Comments


Tak bardzo nienawidzę ludzkiej głupoty. Tak bardzo chciałabym nie spotykać na swojej drodze ludzi, którzy tę głupotę okazują. Niestety jest ich zdecydowanie za dużo i nie da się uniknąć kontaktu z nimi. Dopiero co opisywałam bulwersujące wypowiedzi dwóch kobiet w restauracji. Wypowiedzi te dotyczyły mamy z dzieckiem. W weekend zetknęłam się z nieodpowiedzialnym ojcem bez wyobraźni, który podniósł mi ciśnienie niesamowicie. Szkoda, że znowu ludzie i ich głupota są inspiracją do napisania tekstu. Złą inspiracją.



Niedzielne popołudnie. Wychodzimy z grupą znajomych z restauracji. Na chodniku przed wejściem stoi zaparkowany samochód. Jakoś tak spojrzeliśmy do środka, a tam dwoje dzieci w fotelikach i pies na tylnym siedzeniu. Zamknięci bez opieki. Jedno dziecko w wieku około 2 lat jak Hania, drugie mogło mieć 5 lat. Siedzą spokojnie. Stanęliśmy obok i rozglądamy się za właścicielem pojazdu. Z restauracji wyszło starsze małżeństwo i słyszę, jak rozmawiają o tym, że dzieci NADAL są same w aucie. Zagadałam ich, żeby podpytać, od kiedy może tu stać ten samochód. Powiedzieli, że nie wiedzą, ale raczej długo. Rzuciłam hasło, że trzeba zadzwonić po straż miejską. Odkąd wyszliśmy z restauracji, minęło jakieś 10 minut. Szukamy numeru i w tym czasie pojawia się szanowny tata. Otwiera drzwi samochodu, a ja mówię do niego Przepraszam, ale nie zostawia się dzieci w samochodzie. Rzucił mi wrogie spojrzenie. W odwecie usłyszałam, że facet pracuje po 23 godziny (co mnie to interesuje i jaki ma to związek?!), że widać, że nie mam dziecka i ogólnie to, co się wtrącam, bo przecież nie ma, co z dziećmi zrobić. Wskazałam mu Hanię biegającą po chodniku, oznajmiłam, że to moje i powiedziałam, że nigdy nie zostawiłam dziecka w aucie nawet na 5 sekund. To ja nic nie wiem o życiu i jak będę miała 12-letnie dziecko, to mogę się wypowiadać i niby, co mogłoby się stać. Gotuje się już we mnie, bo nienawidzę głupoty, ale mówię do faceta, że przydałoby się trochę odpowiedzialności i wyobraźni, bo będzie jechał jakiś wariat samochodem i wjedzie na chodnik w jego auto z  dziećmi w środku. Ten już prawie krzyczy na mnie, że niby co miał zrobić z dziećmi. Odpowiadam, że zabrać ze sobą, ale on wtrąca się w moje zdanie i mówi Mam rozwiązanie. Następne usunę! Trzaska drzwiami i odjeżdża. Zamurowało nas wszystkich...

Nie chce mi się w ogóle komentować chamskiego zachowania faceta, a tym bardziej ostatniego zdania, jakie usłyszeliśmy. Nie byłam wulgarna, nie krzyczałam, grzecznie zwróciłam uwagę, a w zamian zostałam obrzucona błotem. No bywa. Mimo wszystko jestem dumna z siebie, że tak zrobiłam, bo pomimo ekstremalnego poziomu bucowatości gościa, być może w drodze do domu ochłonął i zastanowił się nad tym, co powiedziałam. Być może następnym razem pomyśli 2 razy i weźmie ze sobą dzieci. Po cichu na to liczę, bo nie chcę tracić wiary w ludzi. Może to naiwne, ale właśnie to ziarenko nadziei kazało mi zareagować. 

[Edit] W trakcie pisania tego tekstu, Skiba powiedział mi, że kiedy stał w kolejce, żeby zapłacić rachunek, widział tego faceta, jak gadał o niczym z kelnerką. To prawdopodobnie właściciel restauracji. Zanim zapłacił, pozbieraliśmy się z Hanią i pożegnaliśmy ze wszystkimi w środku, minęło jakieś 30 minut. Do tego 10 minut spędzonych na zewnątrz. Dzieci mogły siedzieć w tym samochodzie jeszcze dłużej...

Ile jeszcze musi się wydarzyć nieszczęść? Ile razy w wiadomościach muszą mówić o dziecku zamkniętym w samochodzie? Litości ludzie, miejcie trochę wyobraźni. Mam gdzieś porę roku. Nie ważne czy na dworze jest 40 stopni czy -5. ZAWSZE MOŻE SIĘ COŚ WYDARZYĆ. Nie uznaję żadnych argumentów za tym, żeby zostawić dziecko. Chcesz iść na 5 minut do sklepu? Z 5 minut może zrobić się 20, bo ktoś przed Tobą przy kasie będzie miał problem, bo skończy się rolka w kasie i kasjerka będzie musiała ją wymienić, bo zapomniałaś zważyć ziemniaki i kasjerka musi biec, by zrobić to za Ciebie. Co się może wydarzyć w ciągu tych 5 minut? Jak już pisałam wcześniej, pijany kierowca wjedzie w Twoje auto, ktoś wybije szybę i ukradnie samochód razem z dzieckiem, albo zrobi krzywdę dziecku, albo po prostu malec zakrztusi się śliną. Mam w głowie miliard czarnych scenariuszy, na które nie chcę narażać swojego dziecka. Nie liczy się dla mnie też wiek malucha. Katowice, lipiec 2015. Matka zostawiła w rozgrzanym samochodzie 9-latka i poszła na zakupy! Minuty dzieliły chłopca od tragedii. Na szczęście przechodnie zaalarmowali policję, a ta wybiła szybę. 

W grudniu 2015 roku w Nysie matka zostawiła 1,5-roczne dziecko w samochodzie na parkingu przed galerią handlową, a sama wybrała się na zakupy. Dziewczynka spała i przebywała w samochodzie kilkanaście minut. Przechodnie zadzwonili po policję. Matka tłumaczyła, że nie chciała budzić śpiącej córki. Przeczytałam news o tym zdarzeniu na portalu rmf24.pl. Oto kilka komentarzy, które pojawiły się pod tą informacją. Załamuję ręce. 




Nigdy nie zostawiaj dziecka bez opieki w samochodzie! NIGDY! Ku przestrodze zamieszczam jeszcze jeden komentarz, który również ukazał się pod wspomnianym tekstem. Włos się jeży.



Rodzicu, miej wyobraźnię i bądź odpowiedzialny, pomyśl 2 razy. A pozostali? Pozostali powinni ZAWSZE reagować, kiedy widzą dziecko zamknięte w samochodzie. Nie ma czegoś takiego jak nadgorliwość, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo małej istoty. Bo lepiej zareagować niż czekać na nieszczęście, 

A teraz mam do Ciebie prośbę. Udostępnij ten tekst, gdzie tylko możesz. Wyślij go znajomym, wrzuć link na swój profil na Facebooku. Chciałabym, aby jak najwięcej osób go przeczytało. Wiara w ludzi daje mi nadzieję, że ktoś jeszcze może zmądrzeć.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: