Jestem blogerką i świata nie zbawię

09:46 bizimummy 0 Comments

Jestem z Wami już 7 miesięcy. W tym czasie napisałam 80 tekstów i przeczytało je ponad 55 tysięcy osób. Jestem właśnie na takim etapie, że już mi się trochę ulało i z niektórymi czytelnikami nie mam ochoty polemizować, bo jakakolwiek dyskusja nie ma nawet sensu.



To jest blog. Przytoczę zatem opis istoty bloga z książki Social Media Marketing autorstwa Liany "Li" Evans:
Blog stwarza autorowi możliwość wyrażania samego siebie i kierowania swojego przekazu do internautów z całego świata [...]. Publikowanie własnych przemyśleń, opisów zainteresowań, opinii, pomysłów, zdjęć, filmów i dowolnych innych treści oraz dzielenie się nimi z zainteresowanymi odbiorcami nie stwarza kłopotów i to właśnie owa łatwość kusi większość blogerów do podjęcia blogowania.
Dalej w tej samej książce można przeczytać, że:
Blogerzy to nie dziennikarze [...]. Blogerzy nie muszą zachowywać się fair i nie muszą być obiektywni - w każdym razie nie mają nad sobą redaktora ani firmowego prawnika, który by tego oczekiwał. Nie muszą prowadzić badań, weryfikować faktów, przedstawiać opinii drugiej strony i tłumaczyć się przed poirytowanymi reklamodawcami.
W zasadzie to sam początek opisu bloga tłumaczy wszystko. Wyrażam tu samą siebie, publikuję swoje przemyślenia i doświadczenia. W żadnym wpisie nie przeczytasz, że musisz postępować tak jak ja. W żadnym tekście nie narzucam nikomu swojego zdania, a tym bardziej metod wychowawczych, bo nie jestem kompetentną osobą w tej materii. Bycie matką nie czyni mnie specjalistą.  Wszystkie rady i wskazówki oparte są na naszych doświadczeniach i nie daję żadnej gwarancji, że właśnie nasze sposoby sprawdzą się w jakimkolwiek domu. Sama testuję, próbuję i wyciągam wnioski, którymi chcę się dzielić z czytelnikami.

W drugiej części opisu znajduje się kluczowe sformułowanie. Nie muszę być obiektywna i fair. W każdy tekst wkładam serce, a to już dyskwalifikuje obiektywizm. Piszę o rzeczach ważnych dla mnie i mojej rodziny. Piszę o sprawach istotnych i pierdołach, o tym, co mnie wkurza i cieszy. Sorry, ale nie będę zbawiała w każdym tekście całego świata. Spotkałam się z komentarzami, że nie powinnam czegoś pisać (chodziło o jedno zdanie), bo są osoby, które długo starają się o dziecko i może im być przykro. Innym razem przeczytałam komentarz pełen pretensji, który dotyczył dwóch zdań wyrwanych z kontekstu. I ostatni hit przy okazji tekstu o dzieciach zostawionych w samochodzie - mam się nie wtrącać w życie ludzi. Napiszę to raz i wyraźnie - blog to moja przestrzeń, w której publikuję własne poglądy. Nie będę brała pod uwagę wszystkich możliwych scenariuszy, które mogły się przytrafić innym. Nie będę poprawna politycznie i uwzględniała uczuć wszystkich, którzy mogą tu trafić. Powtórzę - 55 tysięcy osób przeczytało do tej pory moje teksty. Myślisz, że wszystkim dogodzę? Nie! Nie jestem i nie będę obiektywna, bo to nie jest portal informacyjny czy praca naukowa. To jest blog!

Nie oznacza to, że nie godzę się na krytykę. Oczywiście, że się godzę, ba, ja nawet tego chcę. Nic tak mnie nie cieszy, jak dyskusja i bronienie swoich racji. Pod warunkiem, że dyskutujemy na poziomie, a argumenty po obu stronach są konkretne. Nie oczekuję, że każdy będzie się ze mną zgadzał. To byłoby wręcz dziwne. Konstruktywna krytyka jest w cenie. Zanim jednak ktoś zmiesza mnie z błotem, bo nic nie wiem o życiu, piszę głupoty itd., będę wdzięczna za przeczytanie czegoś więcej niż tytuł i 2 zdania z całego tekstu. Będę wdzięczna, jeśli czytelnik przeczyta, zastanowi się chwilę, czy aby czasem między wierszami nie kryje się coś więcej. A może ironizuję i opisuję rzeczywistość z przymrużeniem oka? Już wielokrotnie przekonałam się, że ludzie dosłownie odbierają każde słowo. Smutne, a zarazem śmieszne, bo jakoś tak bawi mnie brak dystansu do życia. 

Dobra, koniec. Wyrzuciłam z siebie to wszystko i zrobiło mi się lżej. Cieszę się, że tu jesteście, czytacie i komentujecie. Cieszę się, że jednak 95% z Was to ludzie inteligentni. Pozostałe 5% gdzieś tam fermentuje i czasem trzeba wyrzygać swoje, jak się nazbiera.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: