Jak zaoszczędzić na dziecku

10:48 bizimummy 0 Comments


Dziecko kosztuje i to dużo. Zawsze śmieję się, kiedy znajoma mówi, że odkąd pojawił się jej syn, ma wrażenie, jakby otwierała okno i wyrzucała przez nie kasę. Cóż sama prawda. Bo utrzymanie dziecka to nie tylko modne ciuszki i super zabawki, ale również zapewnienie opieki, jeśli oboje pracujecie czy wizyty u lekarza, za które często musimy płacić, bo jakoś nie uśmiecha mi się czekanie pół roku na wizytę. Na tym oszczędzać nie mam zamiaru.



Jest jednak kilka trików, dzięki którym nie rujnujemy domowego budżetu, a dziecku niczego nie brakuje. Na czym i w jaki sposób można zaoszczędzić? Oto moje sposoby.


1. Ubrania

Każda mama wie, jak śliczne i rozczulające są małe ubranka. Ja dostaję małpiego rozumu na działach dziecięcych. Na szczęście trwa to tylko chwilę i zaraz trzeźwieję, patrzę na cenę i łapię się za głowę. Ciekawe, że rzeczy dla dziecka kosztują praktycznie tyle samo co dla dorosłych, a zużywa się 5 razy mniej materiału do ich produkcji. No cóż, polityki cenowej sklepów nie zmienię, ale nauczyłam się mądrze kupować.

Najpierw wybadaj znajomych. Może komuś zalegają w szafach ubranka po swoich dzieciach. Albo koleżanka koleżanki chętnie pozbędzie się wora ciuchów, a w zamian będzie chciała paczkę pieluch. Dobry interes. Takie małe rzeczy często są w idealnym stanie. Dziecko nie zdąży zniszczyć ubrań i już z nich wyrasta. Druga opcja to lumpeksy. Jeśli tylko mam czas, organizuję sobie wycieczkę po kilku second handach i zawsze znajdę jakieś perełki dla Hani, za które zapłacę parę groszy. Przy okazji znajdę coś dla siebie. Jedyny problem z lumpeksami jest taki, że nie wiesz, co uda Ci się upolować. Zatem jeśli potrzebuję konkretną rzecz, np. elegancką sukienkę na jakąś uroczystość, zaglądam do komisu z odzieżą dziecięcą. Rodzice sami oddają tam rzeczy dziecka, więc zależy im, aby były one w idealnym stanie. Ostatnio kupiłam w takim komisie piękną sukienkę za 18 zł, a w sklepie widziałam taką za 80. Jest różnica.

Zdarzyło mi się też kupić na Allegro pakę ciuchów w konkretnym rozmiarze. Miałam wątpliwości, ale dostałam bardzo ładne rzeczy za śmieszne pieniądze. Również na Facebooku funkcjonuje mnóstwo grup sprzedażowych, gdzie mamy sprzedają rzeczy po swoich dzieciach. Cóż, tu już zdarzyło mi się natknąć na nieuczciwe osoby, więc lepiej uważać. Mam jeszcze jeden sposób na tanie uzupełnienie szafy, a mianowicie sezonowe wyprzedaże. Szczerze mówiąc, jak patrzę na rzeczy w niektórych sklepach, to mam wrażenie, że dopiero po wielkich przecenach ubrania są warte swojej ceny. Na wyprzedażach myślę już do przodu i zdarza mi się kupować rzeczy w większym rozmiarze na przyszły rok. Mam nadzieję, że moje dziecko wybaczy mi, że nie chodzi w ubraniach z najnowszych kolekcji.



2. Zabawki

Z zabawkami rzecz ma się podobnie. Można kupować używane i w dobrym stanie za kilka złotych, Oferty znajdziesz na Olx.pl, Allegro i w grupach sprzedażowych na Facebooku. My na początku przejęliśmy trochę zabawek po rodzinie, Często też znajomi, którzy nas odwiedzają, przyniosą coś fajnego w prezencie. Rodzina też nie szczędzi na zabawkach przy okazji świąt czy urodzin. Dlatego my nie wydajemy kasy na kolejne gadżety. Najczęściej jednak kupuję Hani książki i układanki, z którymi świetnie sobie radzi. Książek nigdy dość. W ogóle wychodzę z założenia, że dziecko nie potrzebuje miliarda zabawek, a najważniejszy jest wspólnie spędzony czas. Poza tym sporo przedmiotów codziennego użytku może być wykorzystanych podczas kreatywnej zabawy. Kiedy jednak zbliżają się święta czy urodziny, razem ze Skibą planujemy konkretny zakup. Stawiamy na zabawki, które posłużą Hani przez długi czas i są dobrej jakości. Wiemy już, czym się interesuje i co może jej się spodobać. Pod choinkę postanowiliśmy kupić drewnianą kuchnię, którą Hanka uwielbia. Ostatnio też w domu zagościł piękny drewniany wózek, który był strzałem w 10. Kiedy planujemy taki zakup, sprawdzamy ceny w Internecie i sklepach stacjonarnych. Porównujemy, analizujemy i poświęcając odrobinę czasu, można znaleźć rewelacyjne rzeczy, za które nie płacimy krocie. 

3. Jedzenie


Oszczędzanie na jedzeniu brzmi dziwnie, ale też się da. Po pierwsze przy takim maluchu nie ma się co silić na wykwintne dania. Stanie cały dzień przy garach, może skończyć się wypluciem jedzenia, bo księżna akurat nie ma ochoty jeść. Szkoda czasu i kasy. Lepiej stawiać na proste posiłki. W tygodniu Hania je w żłobku, natomiast w weekendy gotujemy i zwykle drugą porcję mogę zamrozić na kolejny weekend. Oprócz stałych posiłków jest jeszcze mleko. Porównując ceny w Internecie z tymi, na sklepowych półkach, różnica może wynosić nawet 10 zł! Dlatego w internetowych aptekach kupuję od razu 6 opakowań i mam spokój na 2 miesiące, a zaoszczędzone jakieś 60 zł. 

To moje sposoby na oszczędności. Chcesz coś dodać? Podziel się swoimi trikami.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: