Houston mamy problem... z dzieckiem

11:28 bizimummy 0 Comments

Jesteśmy tylko ludźmi i jak każdy popełniamy błędy. Nie jesteśmy pedagogami, a nasza rodzicielska przygoda rozpoczęła się wraz z pojawieniem się na świecie Hani. W sferze wychowawczej również popełniamy błędy, i to sporo. Za chwilę miną dokładnie 2 lata odkąd zostaliśmy rodzicami i właśnie teraz, kiedy Hania wyraźnie pokazuje swój trudny charakterek, widzimy jakie nasze zachowania przynoszą efekty, a co okazało się błędem. Na szczęście wszystko da się jeszcze naprawić.


Jak każdy rodzic, chcemy dobrze wychować córkę. Dobrze może dla każdego oznaczać coś innego, ale przyznaj sama, grzeczne dziecko, które nie sprawia większych problemów, to wizja większości z nas. Z byciem grzeczną akurat Hanka ma ostatnio problem i dotychczasowe metody nie przyniosły pozytywnego skutku. Z tej okazji podzielę się z Tobą naszą strategią działania, która składa się z czterech punktów.

1. Uświadomienie sobie problemu

Pierwszy, a zarazem najtrudniejszy krok we wprowadzaniu zmian. Nie jest łatwo przyznać, że coś zawaliliśmy. Przyznawanie się do błędów nie jest przyjemne. Jest to jednak najważniejsze, aby podjąć dalsze kroki naprawcze. Jak często słyszysz usprawiedliwianie zachowania dziecka tekstami To taki wiek. Wyrośnie z tego. Niestety, ale dziecko wyrasta jedynie z ubrań, a nie ze złych zachowań. Ja też szukałam wymówek. Zachowanie Hanki zwalałam na wychodzące zęby, bunt dwulatka, w który nie do końca wierzę, złą pogodę itd. Ostatnio jednak otworzyłam oczy, bo miarka się przebrała. 
Czasem rzeczywiście musi dojść do jakiejś krytycznej sytuacji, aby dotarło do nas, rodziców, że coś tu chyba nie gra. Tak stało się u nas. 

Wieczorem jak zawsze po kąpieli i czytaniu bajki na dobranoc, położyłam Hanię spać. W gorsze dni zaśnięcie zajmowało jej więcej czasu, ale przecież ja też czasem miewam z tym problem. Nagle jednak Hanka wstała i zaczęła wymyślać, że chce kolejnego misia do spania. Później, że to jednak nie ten miś. Potem wymyśliła sobie, że mam ją wziąć na ręce, a potem jeszcze co innego przyszło jej do głowy. W każdym razie wymyślała na 100 różnych sposobów, aby nie pójść spać, a prośby i tłumaczenie na nic się nie zdawały, bo na wszystko jej odpowiedzą było NIE! Nic nie udało jej się z nami ugrać i nagle wpadła w histerię. Przez jakieś 30 minut nie mogliśmy jej uspokoić. Skiba, bardzo podobało mi się jego zachowanie w tej sytuacji, przejął pałeczkę i spokojnym głosem cały czas do niej mówił. Hania w tym szale uderzyła go kilka razy i wyrzuciła z łóżeczka wszystko, co mogła. Nic do niej nie docierało. Spokój Skiby jednak nas uratował i choć trwało to bardzo długo, udało mu się uspokoić małą i w końcu zasnęła. Ta sytuacja dała nam do myślenia. Nie był to oczywiście jedyny wybryk Hani. Z rzucaniem przedmiotów w złości i wymuszaniem rzeczy przez płacz staramy się walczyć od jakiegoś czasu. Ten wieczór jednak był tą kroplą przelewającą czarę goryczy. Kiedy już spokojnie usiedliśmy, powiedziałam Rozpieściliśmy ją. Musimy coś z tym zrobić. Nie przeszło mi to łatwo przez gardło, bo przecież jak mogliśmy dopuścić do tego, że dwulatka robi z nami, co chce?! Ten pierwszy krok pociągnął za sobą spore zmiany.

2. Wspólne opracowanie strategii

Jeżeli tak jak my, wiesz już, że należy z dzieckiem popracować, aby wyeliminować złe zachowania, to przed Tobą kolejny krok, czyli wspólne opracowanie strategii. Dlaczego wspólne? Bo powinniście to omówić razem, mama i tata. Oboje wychowujecie dziecko i ważne jest, abyście postępowali w ten sam sposób. Dla mnie taka rozmowa była bardzo budująca, bo czułam, że mam wsparcie. Zamiast znowu załamywać ręce i ryczeć w poduszkę, bo mam dosyć, uwierzyłam, że się uda, jeśli włożymy w to trochę pracy. W czasie takiej rozmowy powinniście omówić, w jaki sposób będziecie reagować na konkretne zachowanie. Ja akurat w pełni zgodziłam się z propozycją Skiby. To go też podbudowało i czuł się jeszcze bardziej zaangażowany.

3. Wyedukowanie otoczenia dziecka

Jeżeli zrezygnowałaś z pracy i jesteś mamą na pełen etat, to w zasadzie ten krok możesz pominąć. U nas jednak jest jeszcze babcia, która często odbiera Hanię ze żłobka. Czasem Hania zostaje u niej na noc. Do tego niania i opiekunki w żłobku. W czasie opracowywania strategii działania, zgodnie doszliśmy do wniosku, że musimy z każdą z tych osób porozmawiać i przedstawić jej nasze ustalenia. To bardzo ważne, żeby każdy postępował w ten sam sposób. Dzieci nie są głupie. To bardzo mądre małe istotki, które badają otoczenie i stawiane granice. Jak wyczują, że w jednym miejscu mogą pozwolić sobie na więcej, to będą to wykorzystywać, a wtedy nasza praca pójdzie na marne. Przecież nie o to tutaj chodzi. 

4. Konsekwencja w działaniu

To kolejny najtrudniejszy krok, a właściwie proces. Choćby nie wiem co, musicie trzymać się swoich ustaleń i realizować je konsekwentnie. Nie ważne, że złe zachowanie ma miejsce w przestrzeni publicznej i ludzie rzucają nieprzychylne spojrzenia. Nie ważne, że jesteś zmęczona i nie masz ochoty setny raz tłumaczyć dziecku tego samego. Wiem, jak bardzo jest to trudne. Sama odpuszczałam wiele razy, bo już mi się nie chciało. A potem znów ręce opadają i mam ochotę wyć do poduszki, bo nie mogę sobie z dzieckiem poradzić. Konsekwencja doprowadzi Was do celu.

No to tyle. My działamy i widzę efekty. Dzięki temu Hania jest spokojniejsza i ja jestem bardziej wyluzowana. Ostatnie dni były rewelacyjne i obyło się bez płaczu, histerii i wybuchów złości. Było przyjemnie i mam nadzieję, że już tak zostanie. To od nas wszystko zależy. Powodzenia! 


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym 

0 komentarze: