Oczekiwania vs rzeczywistość - zwyczajny dzień matki polki

15:42 bizimummy 0 Comments


Oczekiwania kontra rzeczywistość. Pewnie mierzysz się z tym każdego dnia. Bycie mamą nie jest łatwe i szczerze podziwiam kobiety, które zdecydowały się zostać w domu ze swoją pociechą. Przyznam, że ja bym zwariowała. Kiedy mam dzień wolny, często wygląda to właśnie tak:



Bywają takie dni, kiedy pełna energii i nadziei, wstajesz rano i wiesz, że to będzie dobry dzień. Życzę Ci takich dni jak najwięcej.


Myślisz sobie, że spędzisz cudownie czas ze swoją pociechą, a kiedy ona utnie sobie co najmniej 2-godzinną drzemkę, Ty posprzątasz pięknie cały dom i ugotujesz coś pysznego. Tak, ja też snuję zwykle takie plany.


Rzeczywistość jednak często miażdży i już po 10 minutach od wyrwania się z mięciutkich objęć łóżka, wielki zapas energii okazuje się ściemą, a nadzieja uciekła razem z powitalnym płaczem dziecka. Bo Ty wiesz, że to TEN płacz.


W wersji hardcorowej bywa tak przez caluśki dzień.


Nie poddajesz się jednak i kiedy jakimś cudem opanowujesz pierwszy kryzys i dziecię uda się na popołudniową drzemkę, postanawiasz przenieść się do kuchni i ugotować obiad. W Twojej wyobraźni gotowanie pewnie wygląda tak:


Mniam... W rzeczywistości jednak to TEN dzień, kiedy nic Ci nie wychodzi, więc gotowanie kończy się tak:


Dobra, zrąbało się. Zdarza się, nie ma tragedii. Teraz jednak trzeba posprzątać ten burdel po pichceniu. Spoglądasz na gary, jakie tylko znajdowały się w szafkach i nie wierzysz, że zużyłaś je wszystkie i nic z tego nie wyszło.


Dziecię się obudziło i woła, że jeść. Zapychasz młodocianego suchą bułą albo słoiczkiem. Szukasz numeru do pobliskiej pizzerii, żeby zamówić obiad dla męża, który niebawem wróci z pracy. Przed Tobą jeszcze 2 godziny zabawy z dzieckiem, którego spojrzenie nie wróży nic dobrego. 


Masz już dosyć. Tuż przed powrotem męża masz ochotę puścić wszystko z dymem. 


5 minut przed jego powrotem wyjesz niczym wilk do księżyca i marzysz, żeby ten dzień się już skończył. 


Ale kiedy już wróci, zajmie się dzieciem, wykąpie i położy spać. Patrzysz na nich i już Ci lepiej. Jutro znowu obudzisz się pełna energii i nadziei.



Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: