Obywatelko, nadstaw policzek, czyli o programie 500+

10:13 bizimummy 0 Comments


Myślałam, że nigdy do tego nie dojdzie. Że nie będę komentować sytuacji politycznej i tego, co się dzieje w mediach w związku z tym. Jednak tak wiele myśli nagromadziło się już w mojej głowie, że muszę to z siebie wyrzucić. Nie liczę na to, że się ze mną zgodzisz. Ba, nawet zdaję sobie sprawę z tego, że może się posypać hejt. Liczę jednak na to, że uważnie przeczytasz ten wpis.

Problemu nie było dopóki nie pojawiła się cudowna obietnica otrzymania 500 zł na dziecko. Pod tym właśnie hasłem obecna władza promowała program wspierania rodzin. Dosyć ogólne hasło wprowadziło wiele zamieszania i podzieliło rodziców na zwolenników, przeciwników, a potem pojawiła się również grupa pokrzywdzonych. I ja się wcale nie dziwię. Nie oczekuję żadnych pieniędzy od państwa z okazji posiadania dziecka. Nie potrzebuję ich, radzimy sobie i jest ok. Oczywiście każda dodatkowa kwota byłaby sporym ułatwieniem, ale wiem, że ciężką pracą powiększymy z czasem nasz domowy budżet. W zasadzie to już się dzieje, kiedy pomyślę sobie, jak wyglądał nasz budżet 2 lata temu. 

Niemniej jednak rodzice jednego dziecka oraz samotne matki mogą się czuć oszukani. Dlaczego? Wyobraź sobie, że ktoś obiecuje Ci, że swój samochód będziesz mogła wymienić na nowe Porsche. Fajnie, prawda? Żyjesz jakiś czas z myślą, że już niedługo przesiądziesz się do fajnego samochodu, aż tu nagle dostajesz listę warunków, które musisz spełnić, aby doszło do wymiany. Okazuje się, że musisz mieć w garażu 15-letnie auto, którego jesteś pierwszym i jedynym właścicielem, nie możesz mieć na koncie żadnego mandatu i w zasadzie to nie będzie prawdziwy samochód, tylko model, który ustawisz sobie na półce. Już nie jest tak ciekawie, prawda? Tak jest właśnie z programem 500+. Mieli dostać wszyscy. Nikt nie znał szczegółów, a później doszły konkretne zasady, które wykluczyły z programu wiele osób. 

To, że rodzice jedynaków nie otrzymają pieniędzy, jest dla mnie jasne i nie mam nic przeciwko. No, chyba że nie przekraczają progu 800 zł na osobę w rodzinie. W tym wypadku również mogą ubiegać się o świadczenie. Program niby ma na celu zachęcanie ludzi do powiększania rodziny. Należało to jednak komunikować od początku, żeby nie pojawiły się właśnie te nieporozumienia. Mam też wątpliwości co do tego, czy rodziny, które już w tej chwili posiadają dwoje i więcej dzieci, powinny otrzymywać świadczenie. Program powinien zachęcać, a nie nagradzać za wielodzietność. Podobno prawo nie działa wstecz, ale pomysłodawcy programu totalnie tego nie przemyśleli. 

Ja w ogóle nie popieram rozdawania pieniędzy ludziom. Nie jesteśmy państwem, które na to stać. Żeby jedni dostali, innym trzeba zabrać. Tylko w 2014 roku urodziło się ponad 240 000 dzieci, które są drugim dzieckiem w rodzinie. Każdemu dajmy 500 zł miesięcznie. Z czego ja się pytam? Do tego jest przecież wiele większych rodzin, które na kolejne dzieci również dostaną pieniądze. Według zasad programu, będą otrzymywać te pieniądze, aż dzieci skończą 18 lat. Mnożąc te wszystkie liczby, wynik jest totalną abstrakcją i nawet nie potrafię sobie wyobrazić takiej kwoty. Przecież mamy starzejące się społeczeństwo. Z roku na rok przybywa emerytów i im również trzeba zapewnić emerytury. ZUS i tak już zbiera skąd może. Przez to większość naszych funduszy z OFE przeszło do ZUSu, bo potrzebna była kasa na świadczenia. Kto niby zarobi na ten program, żeby rzeczywiście wypłacać na każde dziecko?

Wiesz, w jakim państwie chciałabym żyć? W takim, w którym kobiety nie drżałyby przed utratą pracy, bo zajdą w ciążę. Gdzie nie zabija się jednoosobowych działalności gospodarczych ogromnymi kosztami. Gdzie miejsca w żłobkach będą dostępne dla każdego i nie trzeba będzie na to wydawać majątku. W państwie, w którym każdy może skorzystać z darmowych szkoleń i kursów, które podniosą kompetencje i pozwolą więcej zarabiać. W państwie, w którym nie muszę wydawać fortuny na prywatnych lekarzy, bo na NFZ nie ma opcji, żeby się dostać szybko, co w przypadku dzieci ma ogromne znaczenie, bo niestety często bywa się z malcem u lekarzy. Chciałabym, żeby mój kraj robił wszystko, co w jego mocy, aby ułatwić realnie kobietom podjęcie decyzji o ciąży. Tak, aby ludzie w swoim wyborze kierowali się miłością, a nie kalkulacją. Wiem nawet, jak mógłby nazywać się taki kraj. Utopia.

Czy ten program zachęca mnie do poczęcia rodzeństwa dla Hani? W żadnym wypadku! Uważam, że jest to policzek dla kobiet, bo państwo traktuje nas jak fabryki i właśnie złożyło zamówienie. Swoją drogą partia rządząca pięknie to sobie wymyśliła. Oni dadzą, ale kolejny rząd, który będzie musiał się z tego wykręcić, bo nie będzie już środków, będzie miał przerąbane po całości. Bo oni zabiorą. To tylko kolejny program dzielący ludzi na lepszych i gorszych i tworzący niepotrzebne konflikty społeczne. Hania powstała z miłości. Drugie dziecko powinnam urodzić ku chwale ojczyzny, bo tego ode mnie wymaga. Może z czasem bym je pokochała? Tak to ma wyglądać?


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:- skomentować wpis tutaj- skomentować wpis na fanpage Bizimummypolubić fanpage Bizimummy (klik)- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: