To był dobry rok!

22:39 bizimummy 0 Comments


Godnie pożegnaliśmy miniony rok. Godnie, bo w gronie przyjaciół, z dala od miejskiego zgiełku i technologii, bez Internetu, z telefonem zakopanym gdzieś w pokoju. To był nasz czas na wyciszenie i radość, a tej było dużo. Tak bardzo tego potrzebowałam.


Sylwestra spędziliśmy na ranczo. Hanka pojechała razem z nami, co na początku wydawało mi się wielkim wyzwaniem, ale ostatecznie sama dobrze się bawiła dzięki ciociom i wujkom, którzy starali się dać mi trochę luzu i zabawiali jedyne w towarzystwie dziecię. Wybiła północ, korki szampanów wystrzeliły, a my w tej radości ściskaliśmy się i składaliśmy sobie szczere i pełne życzliwości życzenia. Hałas wywołany fajerwerkami zbudził malucha, więc pobiegłam do niej ile sił w nogach, żeby uspokoić naszą kruszynę. Usiadłam na łóżku, ona wtuliła się we mnie i... czas się zatrzymał.

To była najbardziej wzruszająca chwila w mojej przygodzie macierzyńskiej, która trwa już 20 miesięcy. Leżałyśmy tak wtulone, a ja czułam, że zaraz poleją się łzy. Te dobre łzy szczęścia, które chciałabym wylewać jak najczęściej. Nic innego się nie liczyło, tylko my. Jej małe rączki, którymi trzymała moje ramiona, żebym tylko została przy niej, były ukojeniem dla mnie. Czułam jej zapach, ciepło i delektowałam się każdą sekundą naszej bliskości. To był moment, w którym pomyślałam: Robisz dobrą robotę i jesteś wspaniałą mamą. Ostatnio wątpiłam w to i w siebie też. Za dużo na głowie, za dużo nerwów. Ta chwila wytchnienia przypomniała mi, co jest najważniejsze, a najważniejsze jest to, że mamy siebie, że każdy w naszej małej trzyosobowej rodzinie jest szczęśliwy, zdrowy i dajemy sobie radę ze wszystkimi przeciwnościami losu. 

Trwałyśmy tak w swoich objęciach i nie miałam ochoty odchodzić od niej. Pomimo że zasnęła spokojnie, chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. To był dobry moment na wycieczkę po zakamarkach pamięci, gdzie skrupulatnie chowam wszystkie szczęśliwe chwile, a w 2015 roku było ich wiele. Z przyjemnością odkopałam wspomnienia, aby teraz podzielić się nimi z Tobą. Najważniejsza chwila w ubiegłym roku to ta, w której on klęknął przede mną i zadał najważniejsze dla mnie pytanie: Czy zostaniesz moją żoną? Pamiętam wszystko dokładnie. Co jedliśmy podczas romantycznej kolacji, w co byliśmy ubrani, o czym rozmawialiśmy, jego oczy, kiedy zadawał mi to pytanie. Pamiętam, że okulary miałam zachlapane łzami i nic nie widziałam. Często przywołuję w myślach to wspomnienie i uśmiecham się sama do siebie. To był jeden z tych najszczęśliwszych momentów w życiu.

W 2015 roku nasze życie było pełne radości dzięki Hani. Pierwsze kroki, pierwsza samodzielnie zjedzona zupka, pierwsze Mama wypowiedziane świadomie z magicznym błyskiem w oczach, pierwszy buziak otrzymany od niej i pierwsze przytulenie, kiedy sama rzuciła się w moje ramiona. W każdym z tych momentów miałam łzy w oczach i pełna dumy myślałam: To niesamowite, że stworzyliśmy małego człowieka, dla którego jesteśmy całym światem. Jesteśmy wielkimi szczęściarzami, będąc jej rodzicami. Nadal tak uważam obserwując ją, jak się bawi, zmaga z układaniem puzzli czy klocków i powtarza nowe słowa. Bycie rodzicem to niesamowita przygoda.

Miniony rok przyniósł też zmiany zawodowe. Praca zawsze była dla mnie ważna i nie wyobrażam sobie, aby z niej zrezygnować. Tak już mam. Na początku roku zaproszono mnie na spotkanie, które okazało się owocne i już 1 kwietnia zaczęłam nowy rozdział w swojej "karierze" (nie przepadam za tym słowem), Trafiłam do miejsca, do którego chodzę z przyjemnością i uśmiechem na twarzy. Dzięki temu poznałam wspaniałych ludzi, z którymi chcę pracować i napędzają mnie do działania. Mam ogromne szczęście móc robić to, co lubię. Idąc za ciosem, rozpoczęłam studia podyplomowe, abym była coraz lepsza w swojej pracy. Powiem Ci jedno - uwielbiam to! Uwielbiam wiedzieć więcej i rozwijać się. Ambitna ze mnie bestia.

Ten rok był dla mnie bardzo ważny, bo przełamałam swoje obawy i postanowiłam, że więcej nie będę czekać. Chwyciłam byka za rogi i tak 27 sierpnia światło dzienne ujrzał pierwszy post na tym blogu. To był dzień, kiedy z wielką ekscytacją i lekkim stresem kliknęłam Opublikuj. Kliknęłam i poczułam ogromną radość i dumę. Tych emocji dostarczasz mi za każdym razem, kiedy zaglądasz tutaj, aby przeczytać, co mam do powiedzenia. Dostarczasz ich za każdym razem, kiedy komentujesz moje wpisy. Niby tak niewiele, a dla mnie znaczy bardzo dużo i dziękuję Ci za to. Dziękuję, że jesteś, czytasz i nakręcasz mnie na więcej i więcej. Przygoda z blogowaniem jest niesamowita! Cieszę się, że się odważyłam. Udowodniłam sobie jedno - nie ma na co czekać. 

Jaka będzie przyszłość? Nie wiem i nie zastanawiam się nad tym. Jestem otwarta na to, co przyniesie los. Mam swoje plany i mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować. Jednak najważniejsze, żeby w każdej ważnej chwili towarzyszyli mi oni, Skiba i Hania. To oni nadają sens każdemu sukcesowi, uśmiechowi i wszystkim łzom szczęścia, których mam nadzieję, będzie bardzo dużo w 2016 roku. Postanowienia noworoczne? Mam tylko jedno, aby każdego dnia być lepszą mamą i partnerką. W nowy rok wkraczam spokojna i szczęśliwa. Na nowo poczułam radość z macierzyństwa, której ostatni mi brakowało. Ta chwila z Hanką o północy dała mi bardzo dużo. To będzie dobry rok, czego również Tobie życzę.

Na koniec mam dla Ciebie 5 najpopularniejszych wpisów z zeszłego roku. Miłego czytania:

1Miłość, której nie chciałam - najważniejszy dla mnie wpis. Tak bardzo osobisty i szczery. Jestem zdumiona i szczęśliwa, że dzięki temu wpisowi pojawiło się wiele głosów mam, które czuły się tak, jak ja. 

2. Najgorsze 5 minut w życiu. Zrób cytologię! - równie ważny wpis, w którym opowiadam o chwili grozy po rutynowej cytologii. Ogromnym sukcesem jest dla mnie fakt, że kilka mam przyznało mi rację i postanowiły pójść na badania!

3. Idź, bo inni idą! O tym, jak zepsuć dziecku zabawę - bardzo lubię ten wpis i moje poglądy pozostają bez zmian. To dziecko ma się dobrze bawić, nie rodzice.

4. Kochany tato, będą mnie nazywać dziwką - norweska kampania i polska rzeczywistość - wpis pisany pod wpływem emocji i bardzo szczery o nastolatkach, a nie tak dawno sama nią byłam. 

5. Żłobkowy roczek. Cała prawda o żłobku - wpis o ważnym momencie w życiu Hanki, w którym opisuję, jak to z tym żłobkiem jest naprawdę. 


Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- polubić fanpage Bizimummy (klik)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: