Życie bez fajerwerków? Tak i nie

12:03 bizimummy 0 Comments


Jakieś nudne to życie. Takie bez kolorów, bez achów i ochów. Tak mało życia w życiu. Do tego mamy zimę bez zimy. Wszystko szare i bez wyrazu. Chociaż te limonkowe kurtki dodają trochę koloru do nudnej rzeczywistości. Na domiar złego przed nami jeszcze Sylwester. Wypadałoby coś podsumować, ale w sumie co, skoro jest nudno i nic się nie dzieje? Może jakieś plany na kolejny rok, postanowienia? Eeee tam, i tak będzie lipa.


No to chociaż przywitajmy z przytupem Nowy Rok. Niech ta jedna noc będzie kolorowa, pełna radości i blasku. Zaczynamy odliczanie! 3, 2, 1... i kupa kasy poszła z dymem i jedyne, co zostało to smród i syf.

Nie jestem malkontentką i uwielbiam Sylwestra. Zresztą dla mnie każda okazja jest dobra, żeby się bawić. Brak okazji też jest dla mnie okazją, a co. Jednak nie uważam, że w sylwestrową noc o północy muszą wystrzelić fajerwerki. Nie jest to dla mnie żadną tradycją, a jedynie modą, która mam nadzieję, zaraz przeminie. 

Dlaczego nie lubię fajerwerków? Nigdy nie przepadałam za nadmiernym hałasem. Kiedy ktoś otwierał szampana i wiedziałam, że korek wystrzeli, chowałam się w drugim pokoju. Wyobraź sobie teraz jakie przechodzę katusze, kiedy zaraz po świętach dzieciaki zaczynają rzucać petardami. Od rana do wieczora co chwilę podskakuję ze strachu! Ten stan będzie się utrzymywał jeszcze przez kolejny tydzień po Sylwestrze. Już się cieszę... Do tego straszny syf, który zostaje po tej jednej nocy. Wyszli z domów na ulicę, postrzelali i nie posprzątali po sobie. Przez miesiąc będą się walały po krzakach szczątki fajerwerków. 

To jeszcze nic. Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo, a co do tego to mam poważne wątpliwości. Podstawówka, 4 albo 5 klasa, wróciliśmy do szkoły po świątecznej przerwie, a kolega z ławki miał rękę w szynie gipsowej. Sensacja! Otoczyliśmy go i dopytywaliśmy, co się stało. Petarda wybuchła mu w ręce. Sytuacja o tyle szczęśliwie się skończyła, że lekarze poskładali mu rękę operacyjnie, pozszywali i było dobrze. Ile ludzi nie miało tego szczęścia? Ile dzieci, które bez wiedzy rodziców bawiły się petardami, straciło kończyny, a nawet życie? I po co to? Oczywiście nasuwa się pytanie, gdzie byli rodzice? Ale nie oszukujmy się, dzieciaki mogą kupić nawet w osiedlowych sklepach achtungi czy inne shity. Panowie z tej samej ulicy co roku spierają się, który ma większą... rakietę. Jeden odpalił i poleciała. Drugi odpalił i nic, no to podchodzi, łapie rakietę, potrząsa nią i nieszczęście gotowe. Dlaczego ludzie nie myślą? 

Druga kwestia, która mnie bardzo boli, to zwierzęta. W naszym domu zawsze był pies. Najpierw mieliśmy jamniczkę, która spędziła z nami 10 lat. Całe moje dzieciństwo! Potem w moim domu rodzinnym pojawił się Lord, samoyed. Zarówno dla małego psiaka, jak i wielkiego byka ta noc to ogromny stres. Co roku musimy się zaopatrzyć w środki uspokajające, żeby zwierzak jakoś przeżył. To wcale nie jest fajne. Następnego dnia psiak chodzi taki przymulony, nie chce jeść i nie ma ochoty na zabawę. W ogóle to nie jest tylko ta jedna noc! Tak samo jak ja podskakuję ze strachu od świąt do mniej więcej 7 stycznia, bo walą tymi petardami bez przerwy, tak wyjście z psem na spacer w tym czasie jest tragedią. Poważnie, zwierzak strasznie się boi tych idiotycznych strzałów i nie chce wyjść z domu. Wiele razy zdarzyło mi się, że w połowie spaceru, spory kawałek od domu, nagle wybuchła petarda, a mój szanowny Lord zrywał się i biegiem do domu, a ja za nim. Dogonić skubańca nie było łatwo, ale biegłam, bo w tym strachu mogło mu się stać coś poważnego i mógł wpaść pod samochód. Zwierzak w takiej sytuacji nie rozgląda się, tylko leci przed siebie. To nie dotyczy tylko psów. Wszystkie zwierzaki boją się jak cholera! 

Tak na koniec powiem Ci, że wolę te codzienne fajerwerki, które wybuchają bez hałasu i smrodu. Wybuchają, kiedy udało mi się coś zrobić, kiedy jestem zadowolona i kiedy cieszę się z małych codziennych spraw. Przeanalizuj tak szybko w głowie ten rok. Miałaś sporo takich momentów? Życie jest fajne i kolorowe, więc nie musimy kończyć każdego roku wybuchami, które przynoszą więcej szkody niż zabawy. Nie strzelam w Sylwestra i Tobie też to polecam.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- polubić fanpage Bizimummy (klik)
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: