Skromna, nieśmiała? O komplementach słów kilka

12:50 bizimummy 0 Comments



Pięknie dzisiaj wyglądasz! Och, daj spokój. Stare buty, sprana bluzka, a w spodniach wyglądałabym lepiej, mając 3 kilo mniej. Do tego mam wory pod oczami, bo się nie wyspałam. W ogóle wiesz, co moje dziecko odstawiło w nocy?! I się zaczyna.


Uderz w stół, a nożyce się odezwą? Taaa, praw komplementy, a usłyszysz wszystkie żale. I weź tu, zrozum kobietę. Z jednej strony chcemy być docenianie i chwalone, a z drugiej jak tylko słyszymy coś dobrego o nas samych, potrafimy szybko zniechęcić drugą stronę do kolejnych komplementów. Bo jak ktoś raz usłyszał o naszych nieszczęściach, to nie będzie miał ochoty przechodzić przez to jeszcze raz.

Kiedy ostatni raz usłyszałaś komplement czy pochwałę? Pięknie wyglądasz, świetny pomysł, robisz to najlepiej, bez Ciebie nie dalibyśmy rady! Doskonale znasz te sformułowania. Słyszysz je w domu (mam nadzieję!), w pracy, w czasie spotkania ze znajomymi. Ale czy potrafisz odpowiednio na nie zareagować? W przyjmowaniu komplementów obowiązuje tylko jedna zasada. Patrzysz w oczy, dziękujesz, uśmiechasz się. Nie spuszczasz wzroku, nie rumienisz się, nie negujesz, nie podkopujesz samej siebie!

Jasne, łatwo powiedzieć jak się nie ma kompleksów. Pomyślałaś teraz w ten sposób? Oczywiście, że mam kompleksy! Tam za dużo, tam za mało. Chociaż nie, za mało nigdy nie jest. Zawsze jest za dużo. No ale da się z tym żyć. Jeżeli ktoś mówi mi, że ładnie wyglądam, to ładnie wyglądam i już. Nie ma co dyskutować. Jeżeli Skiba mówi mi, że mam fajny tyłek, a mam, to pobujam nim, żeby chłopak się cieszył i jest śmiesznie. W wielu miejscach przeczytasz, że osoby z niską samooceną nie potrafią przyjmować komplementów. Wychodzi na to, że najpierw trzeba podbudować swoją pewność siebie. Ja odwróciłabym ten proces. Otwórz się na komplementy i zacznij przyjmować je z uniesioną głową. Zaakceptuj to, że ktoś Cię chwali, że komuś się podobasz, a Twoja samoocena poszybuje w górę. 

Nie lubię też przesadnej skromności, takiej sztucznej, narzuconej. Bo nie wolno się wychylać, bo nie wolno się wyróżniać, wiedzieć więcej i lepiej. Wiesz, jakiej bardzo ważnej umiejętności nauczyłam się w szkole? Jeżeli wiem, to mówię. Nigdy nie udawałam, że umiem więcej niż w rzeczywistości i nie wymądrzałam się, ale zawsze zabierałam głos, kiedy byłam pewna tego, co mam do powiedzenia. To szkoła właśnie nauczyła mnie, że trzeba się wychylać. Ci, którzy wiedzieli, mieli łatwiejsze życie. Do czego zmierzam? Do tego, że trzeba wierzyć w swoje umiejętności. Zawsze znajdą się osoby, które wiedzą więcej. Wykorzystuję to i uczę się od nich. Nie podkopuję przy tym swojej pozycji przez teksty: A daj spokój, to nic wielkiego. Każdy zrobiłby to samo. Nie ma w tym żadnej filozofii. Nie! Co z tego, że inni też mogliby zrobić to, co Ty. Ważne, że to Twój sukces. Chwalą Cię w pracy? Bardzo dobrze, niech chwalą. Przyjmujesz na klatę, że jesteś mądra i idziesz dalej. Udźwigniesz ten ciężar mądrości. Uwierz mi, że z taką postawą pochwał będzie więcej i dostajesz +100 do pewności siebie. 

Tylko i wyłącznie od nas zależy, jak będziemy postrzegani przez innych. Nieśmiała, przebojowa, pewna siebie, szara myszka, mądra, gada głupoty. Sama pracujesz na swój wizerunek i nie chodzi o to, żeby oszukiwać i udawać kogoś, kim nie jesteś. Przełam się, wyprostuj, podziękuj za komplement z uśmiechem, a zobaczysz wszystko w innych kolorach, żywych kolorach. To może jakieś postanowienie noworoczne? :)


0 komentarze: