Jak dobrze, że Cię mam!

19:52 bizimummy 0 Comments


Ostatni 2 miesiące były szalone. Kompletnie na nic nie mieliśmy czasu, a tym bardziej dla siebie, tak po prostu. Nie mam wcale na myśli wielce romantycznych wieczorów, wspólnego czytania poezji czy oglądania zachodów słońca w jego objęciach. Nie mieliśmy czasu tak normalnie porozmawiać, a bardzo lubię rozmawiać akurat z nim.

U nas sprawa jest o tyle skomplikowana, że o ile ja pracuję w trybie "normalnym", czyli pn - pt, tak Skiba pracuje... różnie. Inżynier mi się trafił, który spędza też noce w pracy i co drugi weekend. Do tego, kiedy on ma wolne, ja siedzę na uczelni. I tym sposobem w miesiącu mamy zaledwie 1 weekend, który spędzamy razem. Oczywiście w tym czasie Hanka złapie kolejne przeziębienie w żłobku i z wielkich planów zostaje nam odciąganie baboli z nosa. Jak żyć? Nie ma lekko.

Oboje zabiegani z mnóstwem spraw na głowie staramy się wygospodarować jak najwięcej czasu dla Hanki. Przecież ona jest najważniejsza. Sama pewnie doskonale to znasz, kiedy po całym dniu ogarniania wszechświata padacie oboje na kanapę i jedyna aktywność, na jaką macie jeszcze siłę to włączenie filmu, na którym i tak zaśniecie przed napisami końcowymi. No szczyt romantyzmu to to nie jest i nie doleje oliwy do ognia namiętności, który w zasadzie jest teraz małym płomykiem. 

Brakuje mi tych czasów, kiedy byliśmy tylko we dwoje. Brakuje mi tej nieodpowiedzialności, szczeniackiej miłości i spontaniczności. Och, ale się wtedy działo. Chciałabym wrócić do tego, tak na chwilę. Tylko na chwilę, bo później tęskniłabym za tym, co mam dzisiaj. Bo dzisiaj nasza miłość wygląda trochę inaczej. Trampki i rozdarte spodnie zamieniła na elegancki strój, jak na dorosłego przystało. Dojrzała i zmądrzała, choć pamięta o tym, jaka była kiedyś i czasem wyciąga te trampki z szafy, żeby znowu zaszaleć.

Wiesz, dostrzegam plusy w tym, że nie mamy zbyt wiele czasu dla siebie. Na co dzień bardzo doceniam te drobne gesty, którymi on udowadnia swoją miłość. Siedzę wieczorem zakopana pod kocykiem, a on bez pytania przynosi moją ulubioną herbatę. Miłość! Wyjeżdża do pracy, zanim się obudzę i przygotowuje dla mnie śniadanie, bo doskonale wie, że sama tego nie zrobię. Miłość! Wraca po 12 godzinach pracy zrąbany jak koń po westernie i mówi mi, że mam sobie usiąść, a on położy Hankę spać. Love, love, love! Przytulają się z Hanką, dają sobie buziaki, wygłupiają się, a ja ich obserwuję. Miłość przeogromna! I zawsze wzruszam się w takich momentach. 

Miłość nie oznacza dla mnie, że mamy być jak papużki nierozłączki. Nie oznacza, że każdą chwilę mamy spędzać razem i obściskiwać się. Miłość oznacza dla mnie, że nie jestem sama w tych codziennych wyzwaniach. Miłość to każdy uśmiech czy łezka wzruszenia wywołana tymi drobnymi gestami. Przez to wiem, że jestem dla niego najważniejsza. Nawet w tych trudnych tygodniach, kiedy nie mamy na nic czasu. 

Tak na deser mam dla Ciebie kilka ilustracji koreańskiego artysty Puuung. Cała seria pokazuje, jak wygląda miłość. Uwielbiam jego prace. W większości z nich odnajduję właśnie nas :)
Więcej znajdziesz tutaj (klik klik)







Jeśli spodobał Ci się ten wpis, daj mi o tym znać ;) Każdy sygnał od Ciebie i innych czytelników jest dla mnie bardzo ważny i sprawia, że chcę być coraz lepsza. Aby docenić moją pracę, możesz:
- skomentować wpis tutaj
- skomentować wpis na fanpage Bizimummy
- udostępnić wpis swoim znajomym

0 komentarze: