Dziecko z rozbitej rodziny

21:27 bizimummy 0 Comments


Dziewczynka, 10 lat. Wraca ze szkoły do domu. Po drodze śmieje się z koleżankami, umawia się na zabawę po odrobieniu lekcji. Nic nadzwyczajnego, dzień jak każdy inny. Wchodzi do domu, rozgląda się, a w korytarzu czekają wielkie torby z rzeczami jej, młodszego brata i mamy. Wyjeżdżamy gdzieś? - Pyta. Nie. Przeprowadzamy się. - Odpowiada mama. A tata? - Nie było go w domu, a jego rzeczy leżały na swoim miejscu. Tata jest w pracy i nie jedzie z nami.



W 2013 roku ponad 66 tysięcy małżeństw wzięło rozwód. Wśród nich ponad 38 tysięcy to małżeństwa posiadające przynajmniej jedno dziecko (GUS). Dużo prawda? Liczba rozwodów w Polsce nie maleje i co roku powiększa się grupa dzieci z "rozbitych rodzin". Dla dorosłych sam rozwód jest bardzo stresującą sytuacją. Zdarza się, że pomimo nieudanego wspólnego życia potrafią zachować klasę i dla dobra dzieci nie utrudniać sobie dodatkowo tego doświadczenia. 


Mimo wszystko choćby nie wiem jak się starali, dzieci wiedzą, co się dzieje. Trudno, żeby nie wiedziały, skoro do tej pory tata był i nagle nie ma go w domu, pojawia się w weekendy, albo rzadziej, a nawet znika na amen. Specjalnie odnoszę się do sytuacji, kiedy w domu brakuje taty, bo jednak najczęściej dzieci zostają pod opieką mamy. 

Nie będę się rozpisywać o przyczynach rozwodów. Dzisiaj nie o tym. Jedno jest pewne - dzieci nigdy nie są przyczyną! Przenigdy rodzice nie powinni zrzucać takiego ciężaru na swoje potomstwo. Ktoś może odejść, bo nie daje sobie rady z odpowiedzialnością i obowiązkami, nie może znieść presji rodziny czy otoczenia, ale nie może odejść przez dzieci! 

Jestem z rozbitej rodziny. Ta krótka historia, którą przeczytałaś na początku to moja historia. Miałam 10 lat, kiedy moja rodzina rozpadła się na dwie części. Ten podział sporo zmienił w naszym życiu. Jaka była moja reakcja? Nie było jej w ogóle. Kiedy mama powiedziała, że tata nie będzie z nami mieszkał, wzruszyłam tylko ramionami. To nie był dla mnie dramat i koniec świata. Nie było rozpaczy ani buntu. Stało się. Za to w nowym domu było spokojnie, bez wieczornych kłótni. Nie wiem, czy wtedy byłam już tak dojrzała emocjonalnie i z czego wynikało moje podejście do sprawy, ale przyznam, że ich rozstanie było dla mnie ulgą. Mój młodszy o 3 lata brat zareagował zupełnie inaczej. Jako 7-letni chłopiec bardzo potrzebował ojca, a jego weekendowa obecność spowodowała, że młody miał problemy w szkole, buntował się i ogólnie mama nie miała z nim lekko. Tak, jakby obwiniał ją za to, że nie ma w domu taty.

Nie da się przejść przez to bezboleśnie. Wtedy rozwód rodziców nie zrobił na mnie wrażenia. Po dwóch latach przeprowadziliśmy się do innego miasta, więc weekendowe spotkania skończyły się, a telefon coraz rzadziej dzwonił, aż w końcu zamilkł. Jako nastolatka miałam taki moment, kiedy nie chciałam o tym w ogóle rozmawiać, bo było to dla mnie trudne. Zazdrościłam koleżankom, które opowiadały o swojej rodzinie i o tym, co wspólnie robili w weekend. Ja tego nie miałam. Nie miałam ojca nawet raz na jakiś czas. 

Teraz potrafię o tym rozmawiać i zaczęłam dostrzegać konsekwencje, jakie wywołało u mnie rozstanie rodziców. Jestem dorosłą kobietą, mam córkę i tego jedynego, ale nie jesteśmy jeszcze małżeństwem. Choć pierścionek zaręczynowy lśni na palcu, cały czas gdzieś z tyłu głowy krąży myśl: A jeśli podpisany papierek zepsuje wszystko? Słyszałaś o gamofobii? Boję się małżeństwa. Nie wierzę w tę instytucję i nie jest mi ona potrzebna do szczęścia. Przeraża mnie planowanie ślubu, dokumenty i przysięga. Boję się, że wręczając sobie obrączki, skażemy nasz związek na niepowodzenie. Nie mam żadnych wątpliwości. Wiem, że to ten jedyny, a jednak boję się jak cholera.

Reakcje dzieci na rozwód rodziców zależą od wielu czynników, np. od wieku dzieci, domowej atmosfery przed rozstaniem i emocji rodziców w czasie rozstania. Wiele dzieciaków jak mój brat buntuje się i ma problemy z nauką. U innych pojawiają się zaburzenia snu i łaknienia. Są też dzieci, które mimo wszystko wierzą, że rodzice jeszcze zamieszkają razem i wszystko wróci do normy, przez co próbują na nowo ich zeswatać. Ja przeszłam przez to dzielnie, choć dzisiaj ma to swoje konsekwencje. Czeka mnie sporo rozmów ze Skibą, żebym przekonała się do ślubu.

0 komentarze: