Żłobkowy roczek. Cała prawda o żłobku

13:37 bizimummy 0 Comments


Już minął rok, odkąd Hanka pierwszy raz przekroczyła próg żłobkowych drzwi. Kiedy, ja się pytam, kiedy to minęło? W ogóle abstrakcją dla mnie jest to, że dziecię ma już prawie 19 miesięcy! Ale do rzeczy, bo dzisiaj nie będę pisała o upływającym czasie, tylko zdradzę Ci, jak w rzeczywistości wygląda posyłanie dziecka do żłobka.


Hanka zaczęła przygodę żłobkową w listopadzie, więc od początku wiedziałam, że publiczny odpada. Siłą rzeczy musieliśmy wybrać żłobek prywatny. Na szczęście udało nam się załapać na miejsce dofinansowane z Urzędu Miasta. Portfel oczywiście obrywa konkretnie, ale 400 zł dofinansowania jest całkiem przyjemne. Finansowo nie ma tragedii. 

Zależało nam na tym, aby żłobek znajdował się blisko domu lub gdzieś po drodze do pracy. Szczęśliwie złożyło się, że placówka jest bardzo blisko naszego domu. Ufff możemy rano zaoszczędzić trochę czasu. Gdybym zdecydowała się na żłobek w pobliżu miejsca pracy, to miałabym niezły klops. Zawirowania zawodowe trochę mną rzucały po całym mieście.

Najważniejszym jednak kryterium wyboru żłobka, były opinie innych rodziców oraz jakość opieki nad maluchami. Trudno oddać pod opiekę obcym ludziom 7-miesięcznego szkraba, o którego najnormalniej w świecie się bałam. Sprawdziłam, co mogłam i podjęłam decyzję. Pozostało już tylko umówić się na spotkanie i zobaczyć żłobek. Fajnie trafiłam, bo w dniu spotkania odbywało się zebranie dla rodziców, na którym już zostałam i miałam okazję zobaczyć rodziców, ciocie i przysłuchiwać się rozmowom. 

Wszystko było już załatwione i żłobek czekał na Hanię. Pierwszy tydzień był próbnym tygodniem, kiedy odprowadzaliśmy Hankę najpierw na 3 godziny, a każdego dnia dokładaliśmy kolejną godzinę. Nie zostawaliśmy z nią, nie patrzyliśmy na nią, nie zaglądaliśmy ukradkiem przez okno. Dodam też, że nie wyczekiwałam nerwowo przed wejściem, aż będę mogła ją odebrać. 

Cała prawda o żłobku

Wadą żłobka, na którą natkniesz się w każdym artykule dotyczącym tego zagadnienia, są choroby. Fakt, dziecko musi się wychorować, żeby zbudować swoją odporność. Jak już wspomniałam, Hanka trafiła do żłobka w listopadzie. Idealny czas na łapanie różnego rodzaju wirusów. W rzeczywistości od listopada do marca dziecię było wiecznie chore. Po tygodniu spędzonym z dziećmi, dwa tygodnie musiało odchorować w domu. I tak na okrągło. Przeziębienie stało się normą. Zwracaliśmy zawsze uwagę na to, żeby była w pełni wyleczona, zanim poślemy ją do żłobka. Nie obyło się bez antybiotyków, inhalacji i innych specyfików. Od marca było już o wiele lepiej. Teraz też zdarzają się choroby (właśnie kończymy leczyć zapalenie oskrzeli), ale trwają krócej. Już nie musimy trzymać Hanki dwa tygodnie w domu. Po tygodniu jest gotowa na żłobkowe szaleństwa. Swoją drogą, o problemach z chorobami w żłobku pisałam już w poście Trudne sprawy - problemy w żłobku.

Muszę przyznać, że Hanka wcześnie trafiła do żłobka. Nie miała jeszcze skończonych siedmiu miesięcy! Z perspektywy czasu oceniam to na plus. Udało nam się ominąć lęk separacyjny i Hanka bardzo szybko się przystosowała do nowego otoczenia. Bałam się czy sobie poradzi i czy nawiążę kontakt z dziećmi. Pfff matka, jakaś Ty głupia. Oczywiście, że sobie poradziła, do tego uwielbia spędzać czas z dziećmi. Z wielkim uśmiechem na buzi idzie każdego ranka do żłobka. Na widok drzwi wejściowych głośno się śmieje i z taką iskierką w oczach patrzy na dzieciaki, kiedy przebieram ją w szatni. Serce rośnie.

Słyszałaś też pewnie, że warto posłać dziecko do żłobka, bo będzie się lepiej rozwijało i uczyło od starszych dzieci. Czy Hanka się lepiej rozwija? Ciężko mi powiedzieć, bo nie mam porównania i nie czytam też, co dziecko powinno już umieć w danym miesiącu życia. Jedno mogę szczerze powiedzieć - rozwija się w błyskawicznym tempie. Każdego dnia pokazuje nam coś nowego. Jest też bardzo samodzielnym dzieckiem, bo żłobek stawia właśnie na uczenie samodzielności w codziennych sytuacjach, takich jak sprzątanie po zabawie czy rozbieranie się po spacerze. To jest super! 

Wpływ na rozwój Hanki maja też z pewnością oferowane zajęcia. W naszym żłobku mamy dogoterapię i hipoterapię. Co jakiś czas przyjeżdżają też inne zwierzęta, np. owca, koza, a nawet cielaczek. Do tego zajęcia plastyczne i artystyczno-teatralne, zajęcia ruchowe, śpiewanie, czytanie bajek i wiele innych. Ja w domu nie jestem w stanie zapewnić jej tych wszystkich atrakcji, no sorry. 


Ten żłobkowy rok był bardzo dobrym okresem. Uważam, że był to dobry wybór. Najważniejsze dla mnie jest to, że Hanka jest zadowolona. Czy byłaby tak zadowolona, gdyby opiekowała się nią niania? Nie mam pojęcia. Każde dziecko jest inne i wymaga mniej lub więcej uwagi czy właśnie towarzystwa rówieśników. 

Dla nas rodziców był to szalony rok. Wiecznie w biegu z milionem spraw na głowie i do tego wykańczające nas choroby Hanki. Cały czas gdzieś się spieszyliśmy - do żłobka, do pracy, z pracy znowu do żłobka. Nie było łatwo, ale mam nadzieję, że najgorsze już za nami :)

0 komentarze: