Idź, bo inni idą! O tym, jak zepsuć dziecku zabawę

21:18 bizimummy 3 Comments


Michaś idź się bawić z dziećmi. Zobacz, wszystkie dzieci budują wielki dom. Idź kochanie. Nie chcesz? No chodź, będzie fajnie. Popatrz, tylko Ty nie chcesz się bawić. Wszystkie dzieci są takie grzeczne... I nagle płacz. Płacz, bo Michaś wolałby się przytulić do mamy, niż wchodzić w grupę rozkrzyczanych dzieci.


Wybrałyśmy się z Hanką do teatru na spektakl dla dzieci. To była nasza pierwsza taka wycieczka i przyznam, że udana. Przedstawienie trwało 30 minut, czyli idealnie, aby utrzymać uwagę małego dziecka. Publiczność stanowiły ładnie już mówiące dwulatki i trzylatki, więc Hania była najmłodsza w grupie. Byłam pod ogromnym wrażeniem, jak zaciekawiona siedziała w pierwszym rzędzie i obserwowała, co się dzieje na scenie.

Byłam też zachwycona pozostałymi dziećmi. Ich reakcje, zrozumienie tego, co aktorzy przedstawiali oraz ciągły śmiech, nakręciły mnie pozytywnie i śmiałam się razem z brzdącami. Pomyślałam, że to będzie bardzo fajny okres, kiedy Hanka będzie w ich wieku.

Pierwsze rzędy zajmowały dzieci, a kolejne ich rodzice, których było znacznie więcej, niż maluchów. Po przedstawieniu aktorzy zaprosili dzieciaki na scenę do wspólnej zabawy. Zabawa polegała na zbudowaniu domu z kartonowych pudełek. Część maluchów ochoczo wybiegła na środek sceny, niektóre wolnym krokiem zmierzały w stronę klocków, a inne nie miały ochoty na wspólną zabawę. Zapytałam Hanię czy chce iść do dzieci. Powiedziała nie i wtuliła się we mnie, bacznie obserwując pozostałe maluchy.

I w tym momencie dla kilku brzdąców dobra zabawa się skończyła. No bo jak to, że Michaś nie chce wyjść na środek, skoro inne dzieci tam są?! Jak to, że Ania zaczęła płakać, kiedy mama 5 razy próbowała ją wypchnąć w stronę grupy?! Jak to, że Krzysiu płacze, kiedy mama ciągnie go za rękę, byle tylko zbliżyć się do klocków?! Tylko mamy zachowywały się w ten sposób! Tatusiowe stali z boku i obserwowali. Zrobiło mi się przykro.

Każde dziecko jest inne, każde ma inny temperament. Hania jest uśmiechniętym maluchem, otwartym, ale w większej grupie potrzebuje trochę czasu, żeby włączyć się do zabawy. Wybiera bezpieczne rozwiązania jak moje ramiona i obserwacja. W zasadzie to kiedy dzieci wraz z rodzicami zaczęły opuszczać salę, ona nabrała chęci do zabawy. Znam ją bardzo dobrze i potrafię przewidzieć jej zachowanie.

Przykro mi, że niektóre mamy nie znają swoich dzieci, albo znają, ale lekceważą ich charakter. Uważam, że to brak szacunku do tego małego człowieka, który ma swoje pragnienia, lęki, obawy. Jeżeli maluch komunikuje, że czegoś nie chce robić, nie zmuszaj go tylko dlatego, że nie chcesz źle wypaść przed innymi rodzicami. Bo to przecież straszna kompromitacja, kiedy dziecko nie chce uczestniczyć w zabawie grupowej. Pewnie jest rozpuszczonym bachorem, które nie potrafi się zachować. Pewnie jest źle wychowane. Więc matki ciągną te maluchy za ręce, popychają i próbują zachęcić do zabawy, bo co ludzie powiedzą.

To dzieciaki mają mieć frajdę i dobrze się bawić, a nie my, dorośli. Nie zabierajmy im tego. Być może Michaś sam włączyłby się do zabawy, gdyby mógł spokojnie obserwować dzieci. Może Ania najnormalniej w świecie jest wstydliwa, a jej mama nie przyjmuje tego do wiadomości, bo sama zawsze była przebojowa. Może Krzysiu nie lubi hałasu i po prostu przestraszył się rozbawionych krzyków. Słuchajmy tego, co mówią nam nasze pociechy. Obserwujmy ich zachowania i starajmy się zrozumieć. 

3 komentarze:

  1. Świetny wpis :) Ja ostatnio byłam w przedszkolu na dniu otwartym. I mój syn w takiej wiekszej grupie jest nieśmiały. A w domu zupełnie odwrotnie biega, skacze ,krzyczy i jest przebojowy. Myślałam, że w przedszkolu będzie się zachowywał podobnie, a jest odwrotnie. Może wpływ na to ma też, że należy do grupy, która w tamtym roku już istniała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektorzy rodzice maja wyobrazenie swych dzieci, niestety. A zaczyna sie jak jeszcze male jest w brzuszku. Polecalabym ksiazke Tracy Hoffman "Jezyk dwulatka". Ona pisze dokladnie o tym samym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe czy mamy też tak chętnie rzucają się w tłum :-p

    OdpowiedzUsuń