Urlop macierzyński – leżysz i pachniesz, bo to przecież urlop. Nie przesadzaj z tym zmęczeniem i natłokiem obowiązków. Znasz to? Pewnie kilka razy teoria o cudownym macierzyńskim obiła Ci się o uszy. Jakby nie było słowo “urlop” w nazwie jest, a każdy urlop kończy się powrotem do pracy.

Już teraz przeraża Cię wizja rozłąki z dzieckiem? Rozłąka to jedno, a organizacja powrotu do pracy, to spore przedsięwzięcie. Warto pomyśleć o tym wcześniej i zaplanować wszystko na tip top. O tym, jak przekazałam mojej szefowej wieść o ciąży, możesz przeczytać tutaj. Już wtedy zadeklarowałam, jak długo będę na macierzyńskim. Dzięki wyznaczonej cezurze nie odkładałam planowania na później.

Po pierwszym miesiącu życia Hanki zaczęłam się zastanawiać, czy młoda pójdzie do żłobka, czy poszukamy niani na cały etat. W ogóle co jest dla dziecka lepsze?! Długo myśleliśmy o tym ze Skibą. Szukałam informacji w Internecie, opinii mam i powiem Ci jedno – to jest jakaś masakra! Oczywiście każda mama ma rację i tylko jej zdanie się liczy. Ile naczytałam się durnych dyskusji, w których kobiety się obrażają, bo jedna posłała do żłobka, a druga wzięła opiekunkę, a przecież najlepiej to w ogóle zostać w domu. W niczym to nie pomogło, a tylko spowodowało większe zamieszanie.

Minusy

Jakie były nasze obawy związane ze żłobkiem? Przede wszystkim czy Hanka sobie poradzi, czy to nie za wcześnie, czy każde odprowadzanie jej będzie tragedią z płaczem. Poza tym informacje, które przewijają się co jakiś czas w mediach o tym, że w jakimś żłobku krzywdzono dzieci, nie nastrajają pozytywnie. Każdemu rodzicowi zapala się lampka ostrzegawcza. Kolejna kwestia to choroby. Pewnie nieraz słyszałaś, że dziecko powinno się wychorować, a im wcześniej tym lepiej. Niby tak, ale wizja wiecznie chorego dziecka średnio mi odpowiadała.

To może jednak niania? Cóż, o nianiach też mówi się w wieczornych wiadomościach. Serio nie wiesz, kogo wpuszczasz do domu. Nawet jeżeli niania będzie trzymała ręce przy sobie, to jaką masz pewność, że opieka nad dzieckiem nie sprowadzi się do siedzenia przed telewizorem i puszczania bajek dla świętego spokoju? Dobra, może przesadzam, ale tu chodzi o moje dziecko, więc metoda ograniczonego zaufania jest wskazana. Pomijając już te przykre obawy, po głowie chodziło mi jeszcze jedno. A co będzie, jeśli moje dziecko tak bardzo przywiąże się do niani, że w razie jej odejścia będzie totalna tragedia? W końcu to miała być osoba, która spędzi z Hanką prawie cały dzień. I nie oszukujmy się, ale kwestia kasy też jest ważna. Niania na cały etat to przecież miliony monet!

Plusy

Obawy nie pomagają w podejmowaniu decyzji. Co w takim razie z zaletami obu rozwiązań? Za żłobkiem przemawiało to, że Hanka będzie wśród dzieci. Pewnie sama słyszałaś, że dziecko wtedy szybko się uczy nowych rzeczy, szczególnie od tych starszych dzieci. Poza tym podoba mi się nauka przebywania w grupie i dzielenia się. Zaletą są też urozmaicone zajęcia. Żłobki mają swoje programy zajęć na cały rok. Dobra niania to też skarb. Będzie dbała o malucha i jego rozwój. Dziecko nie będzie musiało zmieniać otoczenia na nieznane i uniknie chorób. Bądź mądra i podejmij decyzję…

Nasze rozwiązanie

Nie było lekko, ale decyzję musieliśmy podjąć. Hanka jest dzieckiem żłobkowym. Wiesz, jakoś bardziej darzę zaufaniem instytucję żłobka niż przypadkową nianię. Chciałam, żeby młoda rosła razem z innymi dziećmi, żeby uczyła się od początku przebywania w grupie. Ale to nie wszystko. Mamy też świetną nianię, którą znaleźliśmy z polecenia. Odbiera czasem Hankę ze żłoba i zajmuje się nią przez około 2 godziny. Zostaje z nią też w domu w razie choroby. To jeszcze nie koniec 🙂 Na miejscu mamy jedną babcię, która chętnie nam pomaga po pracy. 
Rozwiązanie kwestii opieki nad dzieckiem, kiedy mama ma wrócić do pracy, nie jest łatwe. Dla nas żłobek był strzałem w dziesiątkę. Wszystkie moje obawy zostały rozwiane już w pierwszym tygodniu adaptacyjnym. Hanka dawała radę, nie płakała, odbieraliśmy ją zawsze zadowoloną. Niania pracująca dorywczo też się sprawdza i jesteśmy bardzo zadowoleni. Widzę, jak bardzo przywiązała się do Hanki. 
Szukałaś rozwiązania swojego dylematu? Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam. Nie twierdzę, że tylko żłobek lub niania to słuszny wybór. U każdego sprawdzi się co innego. My staramy się to łączyć i przyznaję, że dajemy radę.