Pogromczyni mitów - wychowanie

11:53 bizimummy 8 Comments




Jest kilka złotych zasad, których należy przestrzegać, aby życie z małym człowieczkiem nie było skomplikowane. Zasady te dotyczą pierwszego roku życia, kiedy to młode przyzwyczaja się do pewnych standardów. Niezastosowanie się do wytycznych szczęśliwego rodzicielstwa może spowodować wiele problemów. Jest fajnie i miło, ale nagle trzeba coś zmienić i rodzice muszą sobie z tym poradzić. Dziecię oczywiście też, a z obniżenia standardów nikt nie byłby zadowolony.



Sama pewnie słyszałaś o tych mitach, które ja przez rok totalnie nieświadomie obaliłam. Instynkt macierzyński kazał mi robić wszystko na odwrót. Dziecię jest szczęśliwe i my, biedni rodzice rozpuszczonego bachora, też nie narzekamy :) Oto 3 mity, o których mowa.

Nie noś cały czas na rękach


Będziesz cały czas nosiła dziecię, masz przegwizdane! Już nigdy młode się od Ciebie nie odklei, a jak będzie większe, to ręce będziesz miała do ziemi. Bzdura. Nosiliśmy cały czas. Albo ja, albo Skiba. Hanka była wiecznie przy nas i sprawiało nam to ogromną radość. Do tego chustowanie w każdej chwili - podczas sprzątania, gotowania, spacerów. Tylko w ten sposób mogliśmy coś w domu ogarnąć. Jak jest teraz? Mały głodomór swoje waży, ale czasem nosimy, bo lubimy. Nie mamy jednak problemu z tym, żeby Hanka przemaszerowała kilometr. Ba, nawet często nie zabieramy wózka, kiedy wychodzimy na plac zabaw. Młoda pięknie chodzi, trzymając nas za ręce. Mit obalony.

Żadnych słoiczków


Zaczynasz rozszerzać dietę dziecka? Tylko nie idź na łatwiznę ze słoiczkami! Dziecko się przyzwyczai do gotowej papki i koniec, nie będzie chciało jeść normalnego jedzenia. Taaaa, jasne. Powiem Ci, że na początku zaopatrzyłam się w słoiczki. Nie wiedziałam, czy Hanka w ogóle będzie chciała jeść, więc wyszłam z założenia, że łyżeczka na spróbowanie będzie ok. Papkę z marchewki wsuwała, aż jej się uszy trzęsły. Dynię, ziemniaczka też chętnie wcinała. Ale wiesz, jak to jest, na początku te porcje były tak małe, że powinnam gotować 1/3 marchewki. Słoiczek był łatwiejszy, a ja lubię ułatwiać sobie życie. Gotować zaczęłam jak już pojawiły się konkrety - jakieś mięsko, więcej warzyw. Wtedy można było kombinować. Jak jest teraz? Je wszystko razem z nami. Nie ma problemu z nowymi smakami. Zawsze chętnie je to, co my mamy na talerzu. W żłobku pochłania wszystko i w domu woła o więcej. Mit obalony.

Nie usypiaj dziecka w łóżku


Przyzwyczaisz dziecko do tego, że zasypia obok Ciebie w Waszym łóżku i już nigdy z tego łóżka nie wyjdzie. Pożegnajcie się z chwilami sam na sam. Zawsze między Wami będzie mały terrorysta, który na dodatek zabierze Wam 3/4 powierzchni łóżka. Już nigdy się nie wyśpisz. No nie. Hanka często z nami spała i bardzo to lubiłam. Wtulała się we mnie i szybko zasypiała. Co gorsze, kładliśmy się z nią tylko po to, żeby zasnęła i mieliśmy wolny wieczór. O zgrozo! Jak jest teraz? Zasypia sama w łóżeczku. Parę minut któreś z nas musi być w pokoju i już. Kiedy ma słaby dzień, bo wychodzą zęby lub gorzej się czuje, nadal śpi z nami. Mit obalony.

Czy to się sprawdzi również u Ciebie? Nie wiem. Możesz czytać poradniki, słuchać rad innych mam, ale najlepszy okaże się Twój instynkt. W końcu jesteś mamą i najlepiej znasz swojego szkraba. 
Udało Ci się obalić jakiś mit o wychowywaniu dziecka? Podziel się tym ze mną zostawiając komentarz niżej :)

8 komentarzy:

  1. W łóżku nie usypiałam, ale zawsze pozwalamy przyjść do nas, jeśli obudzi się w nocy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba, że mimo wszystkich rad piszesz, że najlepszy jest i tak instynkt. No ale popróbować można :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde dziecko jest inne. Ja się śmieję, że eksperymentujemy i sprawdzamy, co zadziała na naszą Hankę. Nie ma idealnej metody wychowawczej, bo każdą książkową metodę trzeba zmodyfikować ;)

      Usuń
  3. Każde dziecko jest inne, ma inny charakter itd. Nawet "z tych samych rodziców" ;) Obserwuję to u swoich siostrzeńców - niby ci sami rodzice, niby tylko dwa lata różnicy, a usposobienie chłopaków diametralnie odmienne. Myślę więc, że masz rację, że do dzieci należy podchodzić indywidualnie i nie przejmować się zbytnio "złotymi radami" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas też na początku wprowadzane były słoiczki i Antek z chęcią przeszedł na jedzenie gotowane przeze mnie :) ba nawet nie myślał o posiłku ze słoika.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam dzieci, ale to co słyszymy, te dobre rady tak zwane to można czasami między bajki włożyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeba się kierować instynktem i intuicją, to najlepsi podpowiadacze w wychowaniu dzieci. Każde dziecko jest inne i rodzic najlepiej wie, jak go kształtować.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawałam i daję słoiczki. Bujałam i nadal czasem bujam. Usypiałam od początku we własnym łóżeczku i jest odwrotnie - dopiero teraz Ignaś przychodzi do nas do łóżka. Żyję i mam się dobrze ;D

    OdpowiedzUsuń