Najgorsze 5 minut w życiu. Zrób cytologię!

10:32 bizimummy 3 Comments


Jakieś kampanie, jakieś akcje, jakieś ulotki i listy. Wszystko mówi o tym, że trzeba się badać, sprawdzać i w ogóle bla, bla bla. Nie słucham, nie czytam, nie potrzebuję tego. Nikt mi nie musi o tym przypominać. Nie potrzebuję zaproszeń czy nośnych haseł. Robię to co roku, bo moje zdrowie to mój interes. Mój i mojej rodziny, z którą chcę być jak najdłużej.


Właśnie przyszedł ten czas - coroczny przegląd. Dzwonię do lekarza, umawiam się. Zajęło mi to 2 minuty. Nie ma tragedii. Następnego dnia lecę na umówioną wizytę. Gadka szmatka, 15 minut w gabinecie, wymaz do cytologii pobrany. Iza zadzwoń za tydzień, to podam Ci wynik. Jasna sprawa, zadzwonię.

Minął tydzień, więc dzwonię. Pierwszy raz - nie odbiera. Ok, pewnie ma pacjentkę. Po paru minutach dzwonię ponownie. Udało się. Iza miałem dzisiaj do Ciebie dzwonić, bo wynik cytologii jest kiepski. Zadzwoń za 5 minut, to porozmawiamy o szczegółach. COOOOO?! Wynik, kiepski, 5 minut... o co chodzi?! I nagle poczułam się, jakbym dostała w łeb ogromnym młotem. Przecież badam się regularnie! W głowie najczarniejsze scenariusze, a w oczach łzy. To były najgorsze minuty w moim życiu.

Dzwonię za 5 minut, gotowa usłyszeć najgorsze. Chociaż nie wiem, czy da się w ogóle na to przygotować. Słuchaj, najważniejsza informacja to, że w wymazie nie ma komórek rakowych. Kamień z serca! Właśnie tego się bałam. Odetchnęłam głęboko i powietrze zeszło ze mnie jak z balonika. Nie mam raka! To nie wszystko. Cytologia wskazuje stan zapalny, dlatego mówiłem o kiepskim wyniku. Że co? Co to znaczy, jak będzie wyglądało leczenie? Dostaniesz leki i wszytko będzie ok. Ufff...

Na kolejnej wizycie dostałam receptę. 2 tygodnie leczenia. Tylko tyle i po strachu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie miałam ŻADNYCH OBJAWÓW! Żadnych. Jak mogłoby się to skończyć? Lista powikłań jest spora. Nieleczony stan zapalny może rozprzestrzenić się na drogi rodne, a w konsekwencji Hanka byłaby już zawsze jedynaczką. Pojawiłby się ból, krwawienia i inne nieprzyjemne dolegliwości.

Cytologia nie daje tylko informacji o komórkach rakowych. Owszem jest to najważniejsze, ale jak w moim przypadku, badanie wykryło stan zapalny, który niczym się nie objawiał. Lekarz mówi Ci, że badanie wystarczy wykonywać co 3 lata? Każ mu się puknąć w głowę! Gdybym nie badała się regularnie raz w roku, to byłoby źle. Trafiłabym do lekarza za późno.

To zupełnie normalne, że chodzę do lekarza. Robiłam to przed ciążą i robię to teraz. Chcę mieć pewność, że wszystko jest ok. Mam dla kogo żyć i być zdrowa. Choć przede wszystkim robię to dla siebie. Nie przytoczę Ci statystyk i nie podam medycznych faktów. Możesz o tym przeczytać w wielu miejscach. Opowiedziałam Ci o sobie i liczę, że wyciągniesz z tego wnioski.

Przeczytałaś moją historię, więc teraz mam do Ciebie prośbę. Udostępnij ten post na Facebooku, podziel się nim z koleżankami. To proste, a możesz przekonać do badania kogoś z Twojego otoczenia. 

3 komentarze:

  1. U mnie było tak samo! Zero objawów, byłam ogromnie zdziwiona, że wykryto stan zapalny. Zostałam poddana rutynowemu leczeniu, teraz wszystko jest ok. Ale chciałabym zaznaczyć, że nie warto lekceważyć najmniejszych nieprawidłowości. Kilka dni spóźniała się miesiączka u mojej mamy. Mówię: to pewnie objawy początku przekwitania. Jednak mama nie czekała. Poszła na cytologię. Okazało się, że nowotwór. "Na szczęście" rozpoznany w tzw. stopniu 0. Była operacja, naświetlania. Minęło pięć lat. Mama zdrowa, ale gdyby nie jej intuicja, kto wie jak skończyłaby się ta historia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilka lat wstecz prawie bym przrgapila szanse na zycie gdyby nie jeden fakt.... Bylam na diecie ale odchudzalam sie z glowa.... Po pewnym czasie zaczely wypadac mi wlosy paznokcie sie lamac stracilam apetyt i mocno schudlam....
    Postanowilam odwiedzic lekarza rodzinnego zeby zrobic podstawoee badania.... Wszystko bylo dobrze zero odchylen moze lekka anemia....
    Postanowilam zarejestrowac sie do ginekologa i zrobic cytologie.... I to byl strzal w 10.... Okazalo sie ze mam wczesne stadium raka szyjki macicy.... Drogie 3 miesieczne leczenie farmakologiczne sprawilo ze odzyskalam jajeczkowanie i teraz jestem szczesliwa mama 2 malych urwisow....
    Od tamtej pory badam sie systematycznie bo raz udalo mi sie uniknac wyroku a poza tym mam dla kogo zyc...!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam już te objawy,jak krwawienie...w ciąży,lezalam w szpitalu,nikt nie pobrał wymazu a na krwawilam coraz bardziej,miałam też skurcze,zostawili mnie zapewniając na podstawie usg,ze z naWojtusiem wszystko ok.Po weekendzie consilium,drogi rodne otwarte,wywieźli mnie do specjalistycznego szpitala 150km dalej,tam na izbie przyjęć wymazać,crp.Wszyscy w szoku,paciorkowiec zajął całe drogi rodne,Wojtusia też,stan zapalny? CRP przy normie 5: 170!!!! Sepsa,1% szans na życie Synka w 22 tygodniu ciąży,za późno podane antybiotyki,Synek żył 23 dni...objawów poza plamieniem "normalnym" w ciąży=0! Badajmy się!!!!

    OdpowiedzUsuń