Jakieś kampanie, jakieś akcje, jakieś ulotki i listy. Wszystko mówi o tym, że trzeba się badać, sprawdzać i w ogóle bla, bla bla. Nie słucham, nie czytam, nie potrzebuję tego. Nikt mi nie musi o tym przypominać. Nie potrzebuję zaproszeń czy nośnych haseł. Robię to co roku, bo moje zdrowie to mój interes. Mój i mojej rodziny, z którą chcę być jak najdłużej.

Właśnie przyszedł ten czas – coroczny przegląd. Dzwonię do lekarza, umawiam się. Zajęło mi to 2 minuty. Nie ma tragedii. Następnego dnia lecę na umówioną wizytę. Gadka szmatka, 15 minut w gabinecie, wymaz do cytologii pobrany. Iza zadzwoń za tydzień, to podam Ci wynik. Jasna sprawa, zadzwonię.
Minął tydzień, więc dzwonię. Pierwszy raz – nie odbiera. Ok, pewnie ma pacjentkę. Po paru minutach dzwonię ponownie. Udało się. Iza miałem dzisiaj do Ciebie dzwonić, bo wynik cytologii jest kiepski. Zadzwoń za 5 minut, to porozmawiamy o szczegółach. COOOOO?! Wynik, kiepski, 5 minut… o co chodzi?! I nagle poczułam się, jakbym dostała w łeb ogromnym młotem. Przecież badam się regularnie! W głowie najczarniejsze scenariusze, a w oczach łzy. To były najgorsze minuty w moim życiu.
Dzwonię za 5 minut, gotowa usłyszeć najgorsze. Chociaż nie wiem, czy da się w ogóle na to przygotować. Słuchaj, najważniejsza informacja to, że w wymazie nie ma komórek rakowych. Kamień z serca! Właśnie tego się bałam. Odetchnęłam głęboko i powietrze zeszło ze mnie jak z balonika. Nie mam raka! To nie wszystko. Cytologia wskazuje stan zapalny, dlatego mówiłem o kiepskim wyniku. Że co? Co to znaczy, jak będzie wyglądało leczenie? Dostaniesz leki i wszytko będzie ok. Ufff…
Na kolejnej wizycie dostałam receptę. 2 tygodnie leczenia. Tylko tyle i po strachu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie miałam ŻADNYCH OBJAWÓW! Żadnych. Jak mogłoby się to skończyć? Lista powikłań jest spora. Nieleczony stan zapalny może rozprzestrzenić się na drogi rodne, a w konsekwencji Hanka byłaby już zawsze jedynaczką. Pojawiłby się ból, krwawienia i inne nieprzyjemne dolegliwości.
Cytologia nie daje tylko informacji o komórkach rakowych. Owszem jest to najważniejsze, ale jak w moim przypadku, badanie wykryło stan zapalny, który niczym się nie objawiał. Lekarz mówi Ci, że badanie wystarczy wykonywać co 3 lata? Każ mu się puknąć w głowę! Gdybym nie badała się regularnie raz w roku, to byłoby źle. Trafiłabym do lekarza za późno.
To zupełnie normalne, że chodzę do lekarza. Robiłam to przed ciążą i robię to teraz. Chcę mieć pewność, że wszystko jest ok. Mam dla kogo żyć i być zdrowa. Choć przede wszystkim robię to dla siebie. Nie przytoczę Ci statystyk i nie podam medycznych faktów. Możesz o tym przeczytać w wielu miejscach. Opowiedziałam Ci o sobie i liczę, że wyciągniesz z tego wnioski.
Przeczytałaś moją historię, więc teraz mam do Ciebie prośbę. Udostępnij ten post na Facebooku, podziel się nim z koleżankami. To proste, a możesz przekonać do badania kogoś z Twojego otoczenia.